Strona główna > opowiadanko > Do Stryja!

Do Stryja!

 

–          Nigdy wcześniej nie byłam w takim mieście – Stryj. Mówią, że codziennie gra tam  muzyka i kogoś chowają. A to popa, a to rewirowego, a to Żyda z karczmy.

–          E, Mario Iwanowna, gadacie?

–          Kiedy ja tylko prawdę, Ostapie Pawłowiczu, co dzień nowy nieboszczyk, jak mi Bóg miły, nigdzie tak nie pomierają jak w Stryju, nigdzie, w całej naszej guberni!

–          W całej guberni, nie może być?

–          W całej, calusieńkiej, nic tylko pogrzeb i pogrzeb, Ostapie Pawłowiczu, jakby ich Bóg wszystkich przeklął.

–          Wszystkich, Mario Iwanowna?

–          Wszystkich, jak mi Bóg miły, wszystkich, co do jednego!

 

Ostap Pawłowicz Gołujew nie chciał jednak dalej podtrzymywać rozmowy, która, jak to zwykle u Marii Iwanownej, obfitowała w zdarzenia coraz to bardziej niesłychane i pełne grozy, toteż kazał sobie zanieść cukierków, śledzi, dwie beczki marynatów i butlę dobrze przypalonej gorzałki. Zapłacił całego rubla, regulując zaległe rachunki.

 

–          Do Stryja! – krzyknął na woźnicę, a sam, owinięty w szynel z grubym, futrzanym kołnierzem, zapadł się w słomę.

 

Ruszyli. Droga wiła się pośród śnieżnych zasp i łagodnych wzniesień, gdzieniegdzie tylko odsłaniając horyzont, na którym i tak, prócz kikutów paru obnażonych drzew, nie dało się niczego więcej wypatrzyć. Mróz nieco zelżał i przestało nawet prószyć, ale znowuż nie rozpogodziło się na tyle, by pasażer mógł swobodnie zamienić z woźnicą, choćby kilka słów, przerywając monotonię podróży. Wiatr dął bowiem stale i wystarczyło ledwie uchylić poły szynela, by zrozumieć, czemu zimy wydają się tutaj sroższe niż na południu, a ludzie w obyciu bywają surowsi i rzadziej się odzywają, zwłaszcza w podróży (no może poza Marią Iwanowną, której temperamentu nie ostudziłyby pewnie i mrozy samej Jakucji). Zresztą, wystarczył rzut oka na opasłe czapy śniegu, pod których ciężarem uginały się liche, drewniane kapliczki, czy sople lodu – tęgie, oszronione, zwisające z okapów, niczym uwędzone węgorze, by poniechać jakiejkolwiek próby i jeszcze mocniej zagrzebywać się w słomę. Konie – dwa umęczone ardeny, najwyraźniej pogodzone z losem, z jakim przyjdzie im kiedyś dokonać żywota pośród pobielonych okolic nadniestrzańsakich trzęsawisk, poczynały sobie całkiem swobodnie, ale też znały umiar i z pewnością nie dałyby się próżno zajechać akurat na życzenie Ostapa Pawłowicza. A i woźnica najwyraźniej wcale nie zamierzał przyspieszać, toteż sanie poruszały się miarowym tempem, nie za wolno, nie za szybko – czyli tak, jak zwykli podróżować ludzie przymuszeni do cierpliwości. Ostap Pawłowicz nie zwykł być jednak cierpliwy. Tym razem pośpiech poniekąd dawał się usprawiedliwić, albowiem mijały już trzy doby, odkąd wybrał się po dyspensę do samego Jakuba Iljicza Rykowa, a cel podróży wydawał się wciąż tak odległy, jakby Ostap w ogóle nie ruszał się z domu. Tyle że w domu, mógłby solidnie się najeść, napalić w piecu i, zamiast w słomie, zagrzebywać się pod pierzyną, delikatnie pieszczące nóżki panny Azalii, której ożenku wciąż odmawiał mu jej ojczym: Wasilij Abramowicz Wozieński. Krewki ten człowiek już trzy razy przegnał Ostapa z domu, raz nawet kulasa mu przetrącając, toteż tym większe było zdziwienie, gdy pewnego dnia sam do niego przyszedł w gościnie i już od progu oświadczył, że się dać córkę zgadza, ale pod warunkiem, że wesele będzie tuż, tuż po pierwszym czwartku  miesiąca. W te pędy ruszył tedy Ostap Pawłowicz po dyspensę, porzucając sklep z tytoniem, w którym, prawdę mówiąc, handel z wolna zamierał, zwłaszcza odkąd Wozieński nie tylko towary zaczął sprowadzać, ale także i nimi samemu obracać. Ale co tam handel – myślał niemłody już Ostap Pawłowicz, gdy w głowie śliczne nóżki panny Azalii, jej kształtne piersi i uśmiech, za którym skrywała rumieniec, za każdym razem, gdy  znienacka wtrącał podejrzane słówka, do wspólnych recytacji ulubionych wierszy panienki. Ach, mieć ją teraz przy sobie, czule szeptać do ucha i pocierać dłonie w futrzastej mufce, z której zwisały dwa zabawne pompony, doszyte dla hecy pewnej grudniowej nocy, gdy wszyscy już spali, a Ostapowi się zebrało na żarty. Iść z nią pośród śniegu, łapać za kolano i w pewnym momencie podrzucić do góry tak, by razem, niby przypadkiem, upaść na śniegu, a potem przystawiać zmarznięte policzki do ognia, grzać się razem w karczmie, gdzie kazałby chłopom grać, aż do utraty tchu. Pić wino, tańczyć i śpiewać, a potem znów pić – rozmarzył się Ostap i zrobiło się mu od razu jakoś cieplej i milej na duszy, a wszelki pośpiech ustąpił tak, jak ustępuje mróz przed falą gorącego powietrza. I pewnie uzyskałby Ostap Pawłowicz dyspensę i ożenił z panną Azalią, gdyby nie fakt, że trzy wiorsty przed granicą nie zdołano już go obudzić, albowiem zamarzł na kość biedaczyna. O czym świadczyły zasklepiałe powieki, sine policzki i oszronione usta, wygięte w błogim, dobrotliwym uśmiechu.

Maria Iwanowna opowiadała wszystkim, że umyślnie całą noc wozili go wzdłuż posterunków, ale kto by jej tam wierzył…

Advertisements
  1. 27/12/2010 o 10:39 pm

    Pewnie ktos juz tu u Ciebie na blogu musial zauwazyc, ze bardzo przyjemnie czyta sie Twoje opowiadania.
    Z latwoscia dobierasz slowa i tak od niechcenia kreujesz okreslona atmosfere, nastroj.
    Raz, kojarza mi sie Twoje opowiadania z Balzakiem, innym razem z Tolstojem.
    To jest zaleta moim skromnym zdaniem.
    Zawsze jednak mozna przeczytac kawalek dobrej prozy.

  2. 27/12/2010 o 10:43 pm

    Z tym „kawałkiem dobrej prozy” to serdecznie dziękuję, choć ocena jednak na wyrost, wciąż jest wiele do poprawienia/ulepszenia. A za skojarzenia z mistrzami tym bardziej, choć gdzie mi do gigantów:)

  3. zatroskany_o_polske
    28/12/2010 o 1:03 am

    Majorze w kwestii formalnej – celowo nie używasz klawiszy
    shift+enter, czy „nie działają” tak jak powinny?

  4. de_lowca
    28/12/2010 o 2:38 am

    no co sie bede powtarzal…

    przyjemnie obserwowac jak sie „przystawiasz” do roznych klimatow poetyk…jak na swoj sposob droczysz sie ze slowem…bo w koncu cus NAPISZESZ nie??
    pazyjom uwidim kak skazal sljepoj

  5. cyncynat
    28/12/2010 o 7:20 am

    a nie Maria Iwanowna?

  6. zatroskany_o_polske
    28/12/2010 o 9:02 am

    cyncynat :
    a nie Maria Iwanowna?

    Tylko gdyby to było otczestwo czyli drugie, odojcowskie imię, ale wtedy powinien podać nazwisko, rodowe lub po mężu.

  7. cyncynat
    28/12/2010 o 10:06 am

    zatroskany_o_polske :

    cyncynat :
    a nie Maria Iwanowna?

    Tylko gdyby to było otczestwo czyli drugie, odojcowskie imię, ale wtedy powinien podać nazwisko, rodowe lub po mężu.

    A Ostap Pawlowicz – to imie i nazwisko i sie tak do siebie zwracaja po imieniu i nazwisku. Yep.

  8. 28/12/2010 o 10:43 am

    zatroskany_o_polske :

    Majorze w kwestii formalnej – celowo nie używasz klawiszy
    shift+enter, czy „nie działają” tak jak powinny?

    Przeklejam tekst z worda, a potem nic się już nie da zrobić w edytorze bloga. Ani shift+enter, ani akapitów.

  9. 28/12/2010 o 10:44 am

    de_lowca :

    no co sie bede powtarzal…

    przyjemnie obserwowac jak sie „przystawiasz” do roznych klimatow poetyk…jak na swoj sposob droczysz sie ze slowem…bo w koncu cus NAPISZESZ nie??
    pazyjom uwidim kak skazal sljepoj

    Miło i dziękuję. Może kiedyś rzeczywiście coś napiszę, ale pewnie nic więcej ponad zbiór ledwie poprawnych opowiadań.

  10. 28/12/2010 o 10:45 am

    cyncynat :

    a nie Maria Iwanowna?

    Racja, tak nawet było na początku, ale coś mi do łba strzeliło i niepotrzebnie zmieniłem.

  11. Gammon No.82
    28/12/2010 o 1:22 pm

    Tylko skąd tylu Rosjan w K.u.K. monarchii? I ten rewirowy?

  12. 28/12/2010 o 1:48 pm

    Bo to się w Rosji działo i Rosjanka opowiadała, a ona nic, a nic nie rozróżnia rosyjskiego rewirowego od jego odpowiednika z K.u.K, a Ostapowicz jechał z kierunku Łucka, czyli już rosyjskiego zaboru (stąd wozili go wzdłuż granicy). Tylko te wiorsty mi się nie zgadzają, więc trzeba lekko poprawić.

  13. zatroskany_o_polske
    28/12/2010 o 6:54 pm

    cyncynat :

    zatroskany_o_polske :

    cyncynat :
    a nie Maria Iwanowna?

    Tylko gdyby to było otczestwo czyli drugie, odojcowskie imię, ale wtedy powinien podać nazwisko, rodowe lub po mężu.

    A Ostap Pawlowicz – to imie i nazwisko i sie tak do siebie zwracaja po imieniu i nazwisku. Yep.

    Niestety, nie.
    Ostap to imię, Gołujew nazwisko, a Pawłowicz otczestwo (отчествo).

    W tekście nie zwracają się po imieniu i nazwisku, lecz Iwanowa (w wersji przed przeróbkami) zwraca się do niego imieniem i otczestwem. Zwyczajowo, zwracając się do osób starszych, przełożonych i w ogóle szacownych, używa się imienia i otczestwa.

    Iwanowa jest na 100% nazwiskiem. Iwanowna jest prawdopodobnie otczestwom od imienia Iwan. Zgodnie z regułą, jeżeli imię ojca zakończone jest spółgłoską twardą – Iwan przekształca się go na formą przymiotnika dzierżawczego – Iwanow i dodaje końcówkę na – Iwanowna.

  14. cyncynat
    28/12/2010 o 8:48 pm

    И именно благодаря таким уроком в Интернете я и научился писать и читать по русски. Что-бы я без вас делал, дорогие всезнайки?

  15. cyncynat
    28/12/2010 o 8:50 pm

    по-русски, of course.

  16. zatroskany_o_polske
    28/12/2010 o 9:31 pm

    cyncynat :
    Что-бы я без вас делал, дорогие всезнайки?

    То же, что и мы без Вас! :-)

  17. cyncynat
    28/12/2010 o 10:10 pm

    Ну что, Затросканы Затросканович, уже перестали из себя балвана делать? Припомнили себе, что в разговоре обращаться можно по имени, по имени-отчеству или по фамилии, но не по имени-фамилии?

  18. cyncynat
    28/12/2010 o 10:25 pm

    А вообще я обожаю, когда меня в польском Интернете начинают русского языка учить. Не смотря на то, что я всё меньше и меньше времени трачу на эти глупости – и так раз на пол года кто-то обязательно захочет сделать из себя дурака и научить меня – в конце концов – русскому языку. Как видно – не помогает даже ирония – субьект обычно так возбуждён самой мыслью о том что „кого-то в Интернете поучит”, что на иронию ответит ещё более длинным уроком.
    Как будет по-русски facepalm?

  19. cyncynat
    28/12/2010 o 10:34 pm

    субъект, ffs

  20. zatroskany_o_polske
    28/12/2010 o 11:54 pm

    cyncynat :
    , уже перестали из себя балвана делать?

    Nie przestałem bo z siebie nie robiłem, ale ty najwidoczniej robisz z siebie coraz większego, bo pyszczysz jak poparzony że chce cie uczyć rosyjskiego (choć faktycznie wolałbym abyś nie pisał mi że jestem „wszystkowiedząca”), a potem pytasz się jak jest po rosyjsku facepalm. Nie wiem a gdybym wiedział nie zamierzam cię uczyć rosyjskiego.
    Akurat to Ty wysyłasz coraz dłuższe elaboraty z pouczeniami po rosyjsku, czyli zgodnie z własną teoria robisz z siebie durnia.
    Życzę ci byś nie miał wcale czasu na te „głupoty”, bo nic konstruktywnego nie wnoszą.

    P.S.
    (Ironia odwrotnie niż artyleria, im lżejszy kaliber tym dalszy zasięg)

  21. cyncynat
    29/12/2010 o 12:09 am

    Drogi Zatroskany, zabaczny czy po-polsku tez przeczytac prostego zdania nie potrafisz. Oto jak zaczales idiotyczne pouczanie: „Tylko gdyby to było otczestwo czyli drugie, odojcowskie imię, ale wtedy powinien podać nazwisko, rodowe lub po mężu.”
    Chciales sie popisac ale palnales glupote (Nie: w rozmowie potocznej wlasnie mowi sie per Mario Iwanowno, nie per imie nazwisko.) Wskazalem na to w nastepnej mojej odpowiedzi, ale przeciez nie zajarzyles i udzieliles kolejnej zbednej lekcji. To juz zupelnie nie subtelnie, ale po-rosyjsku napisalem gdzie robisz blad. I co? I nic – dalej robisz z siebie durnia. Plonk.

  22. zatroskany_o_polske
    29/12/2010 o 1:06 am

    Drogi cyncynacie, nie wiem po jakiemu jest to proste zdanie:
    „zabaczny czy po-polsku „, na pewno nie po polsku.
    Daruj więc ze na tym zakończę czytanie twoich żałosnych prób popisania się, bo jak sądzę reszta jest na tym samym poziomie lingwistycznym i merytorycznym.

    Miłego dnia życzę.

  23. cyncynat
    29/12/2010 o 2:26 am

    dziekuje i trzymam za slowo.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: