Strona główna > felietonik > Czy blogerzy się onanizują?

Czy blogerzy się onanizują?

Z ostatnich wiadomości weekendowych – nie wiem, co bardziej mnie rozśmieszyło? Start lewicowego think tanku Leszka Millera? Propozycja zburzenia Dworca Centralnego? Czy może spotkanie blogerów na Blog Forum Gdańsk? Długo prowadził Miller, ze swoją lewicowością, miałem nawet coś tam wspomnieć o jego korwinistycznej nowelizacji, ale gdy na Blog Forum Gdańsk przeczytałem nazwę jednego z panelów: Społeczeństwo/Kultura. Blogosfera vs. dziennikarstwo tradycyjne. Kto dalej będzie tłumaczył świat? – to po prostu padłem.

Ja oczywiście wiem, że blogi są niesłychanie ważne, tłumaczą świat, robią rewolucję, zmieniają rzeczywistość, a bez nich ludzkość byłaby bezbronna, niczym Warzecha w komunikacji miejskiej. Ale dzięki Ci, O intuicjo, że mnie uratowałaś i odrzuciłem zaproszenie na tę wspaniałą imprezę. Albowiem widok Wszołka Grzegorza sprzeczającego się z Kominkiem na temat tłumaczenia świata to na moje skołatane, blogerskie nerwy, po prostu o jeden most za daleko. Podobnie jak widok bywalców z naszego ulubionego portalu, którzy, jako fachowcy od polskiej blogosefery, dopiero dziś dowiadują się, kim jest w ogóle ten cały kominek i jak to jest, że większość ludzi nie pisze na blogach o polityce? Nie przeszkadza im stan wojenny? Zamach smoleński?

Wśród pytań zabrakło jednak paru innych, kluczowych dla rozwoju naszej demokracji. Czy polityczny bloger zostanie kiedyś w Polsce prezydentem? Czy blogerów powinien lustrować IPN? Czy blogerzy powinni mieć ochronę BOR? Czy powinni zbadać stan wraku Tupolewa? I oczywiście najważniejsze: Czy blogerzy polityczni się onanizują? Po przeczytaniu pierwszych zdań relacji Leskiego, myślę, że przede wszystkim się onanizują. Najczęściej zbiorowo.

 

Advertisements
  1. peer2
    12/12/2010 o 2:41 pm

    Ten wszołek to zwyczajnie głupi jest.

    Przedwczoraj pisał:
    „Prosty przykład. Otwieram w przedziale dzisiejszą „Rzeczpospolitą”. Przeglądam gazetę, artykuły, odkładam. Mówię do naszych znajomych z Salonu24: „Przecież czytałem to wszystko dzisiaj w Internecie”. To jest z jednej strony zaleta rozwoju sieci w ogóle, z drugiej – świadectwo upadku prasy. Czy blogi zastąpią kiedyś gazety? Ciekawe, czy padnie tak ciekawa teza. Czy mainstream może czuć zagrożenie przez rozwój blogosfery?”

    a wczoraj:

    „Kominek to podobno najpopularniejszy bloger w Polsce. Siedzę w sieci kupę czasu od paru lat, ale nigdy, żadnego tekstu jego autorstwa nie przeczytałem. Nie piszę tego bynajmniej z zazdrości, bo zauważyłem, jaka przepaść dzieli nas – Salonowców – z gwiazdorem.”

    Taki z niego dociekliwy bloger śledczy, że nawet nie wiedział o istnieniu jednego z popularniejszych blogerów na naszym podwórku. Rzeczywiście prasa drukowana (lub mainsteam jak uważa wszołek) ma się czego obawiać. Wszołek dał bardzo ładny przykład, że „popularność” blogera jest zasadniczo niszowa i nawet najbardziej znani blogerzy nie są znani ogółowi, ani nawet innym blogerom.
    Widać od razu, że pomylił salon24 z całym społeczeństwem. Z 95 % Polaków pewno nie wie co to ten Salon 24, a wszołka może zna z jeden procent.

  2. T,
    12/12/2010 o 3:19 pm

    Ech, dobrze, że ten głupek nie dowiedział się jeszcze ile Kominek albo Media Fun zarabiają na swoich blogach bo jeszcze utopiłby się w żółci :)

    To jedna z rzeczy, która mnie bawi u pacjentów Psychiatryka – przekonanie o tym, że to co tam robią jest wiekopomne. To zresztą literalnie zbliża ich do psychiatryka.

    A wczoraj wszedłem sobie na P24 szukając komentarzy o prowokacji WikiLeaks o Watykanie i Radiu Maryja i wpadłem na to:
    http://mowania.salon24.pl/258621,dziwny-pawel-deresz

    Pozbawiony Psychiatryka człowiek gotów jest zapomnieć o istnieniu ludzi gotowych wyzywać skrzywdzonego przez los człowieka od najgorszych mend tylko dlatego, w sumie to nawet nie wiem dlaczego. Chyba dlatego, że nie ma osobowości paranoicznej.

  3. Zygfryd
    12/12/2010 o 11:11 pm

    ‚Z 95 % Polaków pewno nie wie co to ten Salon 24, a wszołka może zna z jeden procent.”

    Jeden procent z jednego promila, tak dla ścisłości…

  4. Zygfryd
    12/12/2010 o 11:24 pm

    T,:
    „Pozbawiony Psychiatryka człowiek gotów jest zapomnieć o istnieniu ludzi gotowych wyzywać skrzywdzonego przez los człowieka od najgorszych mend tylko dlatego, w sumie to nawet nie wiem dlaczego. Chyba dlatego, że nie ma osobowości paranoicznej.”

    Ten Mowanian napisał m.in.:
    „Porównując zachowanie Deresza do postępowania państwa Olewników, którzy wiele lat walczyli i nadal walczą o wyjaśnienie przyczyn śmierci syna, jestem w szoku.”

    Takie komenty produkuje się także dlatego, aby różnego sortu patriotenlasencje z IQ 13, w rodzaju Karolinki S., zlazły ochoczo poszczytować w tym ścieku….

  5. Chevalier
    12/12/2010 o 11:55 pm

    peer2 :
    Ten wszołek to zwyczajnie głupi jest.
    Przedwczoraj pisał:
    „Prosty przykład. Otwieram w przedziale dzisiejszą „Rzeczpospolitą”. Przeglądam gazetę, artykuły, odkładam. Mówię do naszych znajomych z Salonu24: „Przecież czytałem to wszystko dzisiaj w Internecie”. To jest z jednej strony zaleta rozwoju sieci w ogóle, z drugiej – świadectwo upadku prasy. Czy blogi zastąpią kiedyś gazety? Ciekawe, czy padnie tak ciekawa teza. Czy mainstream może czuć zagrożenie przez rozwój blogosfery?”
    a wczoraj:
    „Kominek to podobno najpopularniejszy bloger w Polsce. Siedzę w sieci kupę czasu od paru lat, ale nigdy, żadnego tekstu jego autorstwa nie przeczytałem. Nie piszę tego bynajmniej z zazdrości, bo zauważyłem, jaka przepaść dzieli nas – Salonowców – z gwiazdorem.”
    Taki z niego dociekliwy bloger śledczy, że nawet nie wiedział o istnieniu jednego z popularniejszych blogerów na naszym podwórku. Rzeczywiście prasa drukowana (lub mainsteam jak uważa wszołek) ma się czego obawiać. Wszołek dał bardzo ładny przykład, że „popularność” blogera jest zasadniczo niszowa i nawet najbardziej znani blogerzy nie są znani ogółowi, ani nawet innym blogerom.
    Widać od razu, że pomylił salon24 z całym społeczeństwem. Z 95 % Polaków pewno nie wie co to ten Salon 24, a wszołka może zna z jeden procent.

    Questo Wszołek e semplicemente divino.
    W Psychiatryku, normalka, prawaccy blogerzy jadący na tę konferencję zostali oskarżeni o wysługiwanie się „mainstreamowi”, nieledwie o zdradę pryncypiów. Grzesia to zabolało. I walnął komentarz.

    Myślę tak, jak Rybitzky. Jest Leski na płocie, Conso socjał, ja i Ryba – prawicowi. Hańby chyba nie przyniesiemy, a skoro dostaliśmy propozycję – dlaczego nie skorzystać?

    Ktoś napisał u Janke, że jesteśmy antykaczystami albo mnie wzrok wczoraj zmylił.

    Jak na taką obelgę odpowiedzieć?
    GW1990 691 18432 | 10.12.2010 11:57

    Co za bolesna niesprawiedliwość, Grzesio naruszał prywatność korespondencji dla dobra Sprawy i na chwałę Partii, a tu go wyzywają od „antykaczystów”.

  6. zatroskany_o_polske
    13/12/2010 o 1:06 am

    Mnie rozbawił Paweł Poncyliusz który przyprowadził swego synka na Kongres.
    Ale tylko na chwilę. Zaraz stanęły mi przed oczami zdjęcia arabskich dzieci obwieszonych materiałami wybuchowymi …

  7. Zygfryd
    13/12/2010 o 12:56 pm

    Majorze,

    Do listy przebojów chciałbym zaproponować nową perełkę tzw. „prawicowego” myślenia (zresztą od niejakiego Balzaka dowiedziałem się, że Xiazeluka to nie prawicowiec a anarchista, a Chevalier to nie lewicowiec a lewak…), tj. blog „portalarcana”. Na początek zamieścili cymesik, którzy zawsze mnie bawił, ale i zasmucał, przez fakt, ze wiara w te bzdety kosztowała zbyt dużo niewinnej krwi…

    „(…)Natomiast Polska, jaką utrwalił w swoich nutach Chopin… to była Polska porywająca swoją dumą, swoją wolą walki o niepodległość, swoją fascynującą odmiennością od kultury mieszczańskiej Zachodu. Właśnie dlatego przyciągnęliśmy Matejków, Chopinów, Brucknerów i innych – bo ta Polska porywała do czegoś, była inna od tej mieszczańskiej kultury, od której wyszli Matejkowie, Chopinowie, czy Brucknerowie, Glogerowie i wielu innych.
    – powiedział w wywiadzie dla portalu ARCANA Profesor UJ Andrzej Nowak”

    I jak tu zbieżności prawaków wszelakich z trockistami nie dostrzegać. Ten obrzydliwy Zachód ze swoja wrażą „kulturą mieszczańską”. Nie ma to jak nasze swojskie kosy na sztorc i bieganina po lasach, jak w 1863 na przykład… A myślałem, że wystarczy przeczytać „Wierną rzekę”, aby średnio rozsądny człowiek się takimi popierdółkami nie ekscytował … Ale u nas, u niektórych, „tradyszyn” i zamiłowanie do dziwactw to święta rzecz.

    Co mnie jeszcze dziwi? A to, że poglądy te wygłasza profesor, którego dyplomant podważał jakże romantyczną legendę L. Wałęsy. Ale rozumiem, że teraz opisy siusiania po chrzcielnicach zaliczone zostaną do tej pięknej romantycznej tradycji…

  8. 13/12/2010 o 1:24 pm

    peer2 :

    Ten wszołek to zwyczajnie głupi jest.

    Przedwczoraj pisał:
    „Prosty przykład. Otwieram w przedziale dzisiejszą „Rzeczpospolitą”. Przeglądam gazetę, artykuły, odkładam. Mówię do naszych znajomych z Salonu24: „Przecież czytałem to wszystko dzisiaj w Internecie”. To jest z jednej strony zaleta rozwoju sieci w ogóle, z drugiej – świadectwo upadku prasy. Czy blogi zastąpią kiedyś gazety? Ciekawe, czy padnie tak ciekawa teza. Czy mainstream może czuć zagrożenie przez rozwój blogosfery?”

    a wczoraj:

    „Kominek to podobno najpopularniejszy bloger w Polsce. Siedzę w sieci kupę czasu od paru lat, ale nigdy, żadnego tekstu jego autorstwa nie przeczytałem. Nie piszę tego bynajmniej z zazdrości, bo zauważyłem, jaka przepaść dzieli nas – Salonowców – z gwiazdorem.”

    Taki z niego dociekliwy bloger śledczy, że nawet nie wiedział o istnieniu jednego z popularniejszych blogerów na naszym podwórku. Rzeczywiście prasa drukowana (lub mainsteam jak uważa wszołek) ma się czego obawiać. Wszołek dał bardzo ładny przykład, że „popularność” blogera jest zasadniczo niszowa i nawet najbardziej znani blogerzy nie są znani ogółowi, ani nawet innym blogerom.
    Widać od razu, że pomylił salon24 z całym społeczeństwem. Z 95 % Polaków pewno nie wie co to ten Salon 24, a wszołka może zna z jeden procent.

    Heh, Wszołek pododawał sobie na twicie paru znanych prawicowych celebrytów i myśli, że zna net.

  9. 13/12/2010 o 1:27 pm

    T, :

    Ech, dobrze, że ten głupek nie dowiedział się jeszcze ile Kominek albo Media Fun zarabiają na swoich blogach bo jeszcze utopiłby się w żółci :)

    To jedna z rzeczy, która mnie bawi u pacjentów Psychiatryka – przekonanie o tym, że to co tam robią jest wiekopomne. To zresztą literalnie zbliża ich do psychiatryka.

    A wczoraj wszedłem sobie na P24 szukając komentarzy o prowokacji WikiLeaks o Watykanie i Radiu Maryja i wpadłem na to:
    http://mowania.salon24.pl/258621,dziwny-pawel-deresz

    Pozbawiony Psychiatryka człowiek gotów jest zapomnieć o istnieniu ludzi gotowych wyzywać skrzywdzonego przez los człowieka od najgorszych mend tylko dlatego, w sumie to nawet nie wiem dlaczego. Chyba dlatego, że nie ma osobowości paranoicznej.

    Oni w psychiatryku uważają, że pokonają mainstream.

  10. 13/12/2010 o 1:28 pm

    zatroskany_o_polske :

    Mnie rozbawił Paweł Poncyliusz który przyprowadził swego synka na Kongres.
    Ale tylko na chwilę. Zaraz stanęły mi przed oczami zdjęcia arabskich dzieci obwieszonych materiałami wybuchowymi …

    To z tym dzieckiem na kongresie było jednak obrzydliwie ckliwe.

  11. Chevalier
    13/12/2010 o 2:14 pm

    Zygfryd :
    Majorze,
    Do listy przebojów chciałbym zaproponować nową perełkę tzw. „prawicowego” myślenia (zresztą od niejakiego Balzaka dowiedziałem się, że Xiazeluka to nie prawicowiec a anarchista, a Chevalier to nie lewicowiec a lewak…), tj. blog „portalarcana”. Na początek zamieścili cymesik, którzy zawsze mnie bawił, ale i zasmucał, przez fakt, ze wiara w te bzdety kosztowała zbyt dużo niewinnej krwi…
    „(…)Natomiast Polska, jaką utrwalił w swoich nutach Chopin… to była Polska porywająca swoją dumą, swoją wolą walki o niepodległość, swoją fascynującą odmiennością od kultury mieszczańskiej Zachodu. Właśnie dlatego przyciągnęliśmy Matejków, Chopinów, Brucknerów i innych – bo ta Polska porywała do czegoś, była inna od tej mieszczańskiej kultury, od której wyszli Matejkowie, Chopinowie, czy Brucknerowie, Glogerowie i wielu innych.
    – powiedział w wywiadzie dla portalu ARCANA Profesor UJ Andrzej Nowak”
    I jak tu zbieżności prawaków wszelakich z trockistami nie dostrzegać. Ten obrzydliwy Zachód ze swoja wrażą „kulturą mieszczańską”. Nie ma to jak nasze swojskie kosy na sztorc i bieganina po lasach, jak w 1863 na przykład… A myślałem, że wystarczy przeczytać „Wierną rzekę”, aby średnio rozsądny człowiek się takimi popierdółkami nie ekscytował … Ale u nas, u niektórych, „tradyszyn” i zamiłowanie do dziwactw to święta rzecz.
    Co mnie jeszcze dziwi? A to, że poglądy te wygłasza profesor, którego dyplomant podważał jakże romantyczną legendę L. Wałęsy. Ale rozumiem, że teraz opisy siusiania po chrzcielnicach zaliczone zostaną do tej pięknej romantycznej tradycji…

    Eh, „lewak” to takie łagodne. Mógł był przecie napisać bolszewik/stalinowiec/terrorysta spod znaku RAF

  12. adas
    14/12/2010 o 5:09 pm

    Ale co mają myśleć [blogerzy polityczni], jeśli oficjalnie albo trochę mniej publicyści zawodowi ich chętnie dokarmiają? Janicki w kolejnej analizie dlaczego PiS nadal narzuca ramy (ideologiczne, jakościowe, językowe) polskiej polityce (tu ma rację, to PiS od 05 narzuca hmm narrację), w Polityce z 18 września, cytuje prawicowego blogera chinaskiego. Chinaskiego*, rozumicie?

    To odprysk nadreprezentacji polityki w mediach (oficjalnych), a już w polskich – przerażającej nadreprezentacji.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: