Strona główna > felietonik > Sprawa Bogny J. – sequel

Sprawa Bogny J. – sequel

 

Dla wyjaśnienia meritum sprawy: moja żona Bogna została wprowadzona w błąd przez szefa stowarzyszenia Porozumienia Obywateli Konstancina-Jeziorny Ryszarda Machałka,  który zaprosił ją do kandydowania i  wskazał jej błędnie, z którego okręgu ma startować.  Przyznał zresztą potem, że to jego całkowita wina. Także pełnomocnik komitetu, który składał dokumenty i miał obowiązek wszystko sprawdzić, przyznał publicznie, że to jest ich wina i że wprowadzili Bognę w błąd.

Wiem, że w takiej sytuacji jak Bogna kilku innych kandydatów.

Nie było to sytuacja przyjemna, ale Bogna jest mądrą i twardą kobietą,  wyciąga z tego dobre wnioski i ma zamiar dalej działać na rzecz naszej lokalnej społeczności.

Ale jakże przyjemnie – dla tego fajnego rechotu – można wszystko przeinaczyć. Fakty przekręcić, kobietę kopnąć. Ale jaja, jaki ubaw. Słyszę ten rechot. To, że ten człowiek – Orliński – zachowuje się jak chamidło  i wykorzystuje krzywdę wprowadzonej w błąd kobiety do ataku na tych, na punkcie których ma fioła, mnie nie dziwi.

Do redaktorów „Wyborczej” – list otwarty Igor Janke

 

Jeśli Wojtek Orliński napisał, że sprawa Bogny J. to prawica w pigułce, to teraz mamy chyba prawicę w prezerwatywie, sflaczałą i otoczoną gumowym skafandrem przed  chamidłami z zewnątrz. Dla wyjaśnienia istoty sprawy trzeba dodać, że Bogna J. najpierw brzydko insynuowała pod adresem burmistrza, a potem owe insynuacje powtórzyła w TVN. Lewicowy-liberał najpierw sprawdza, kto popełnił błąd, a potem pisze o tym publicznie. Prawicowa radna in spe najpierw zarzuca swym przeciwnikom wyborczą grandę, a potem jej mąż krzyczy, że ją inni skopali.  Przeprosin pod adresem burmistrza zabrakło, jak pokazuję życie, od niektórych przeprosiny można wymusić tylko pozwem o grube odszkodowanie.

Istota polskiej prawicowości sprowadza się do trzech immanentnych cech: absolutnej nieumiejętności przyznania się do błędu, pomawiania przeciwników o najgorsze, pozowaniu na niewinną ofiarę. Sekwencja ta, z mniejszym lub większym, natężeniem pojawić się musi zawsze, tak jak zawsze okazuje się, że za wszystkim i tak stoi KGB/WSI/GRU i Adam Michnik. Komentarze są już tylko  wisienką na torcie.

 

Reklamy
  1. vHF
    25/11/2010 o 11:27 am

    Doskonale, doskonale….
    Zdazylem juz zapomniec o calej sprawie, a teraz znowu mnie tak lekko od srodka smiech trzesie (na glos w biurze nie wypada).
    Kobiecina prowadzila kampanie w nie swoim okregu… he he…

  2. 25/11/2010 o 11:41 am

    Gdzieś czytałem, że ludzie specjalnie dla niej zmieniali meldunek, he, he.

  3. vHF
    25/11/2010 o 11:41 am

    galopujący major :
    Gdzieś czytałem, że ludzie specjalnie dla niej zmieniali meldunek, he, he.

    No i teraz nie wyrobilem :-)

  4. 25/11/2010 o 12:39 pm

    Majorze,

    o ile wpis Bogny Janke rozumiem.
    CZłowiek po porażce i jak sam zawini szuka winnych wszędzie, tylko nie w sobie.
    Nie tylko prawaki tak mają, każdy:), psychologicznie jest to zrozumiałem, wystarczy popatrzeć jak bohater poprzedniego wpisu Wojcieh Jaruzelski walczy od lat o obronę swojego dobrego imienia, choć czasem mógłby se uświadomić, że może warto nie pokazywać się w Pałacu Prezydenckim, że to nie wypada może.

    Więc o ile Bognę Janke i jej rozgoryczenie rozumiem, to Igor Janke niestety broni złej sprawy i pokazuje, że prywata i prywatne sympatie/antypatie są ważniejsze niż sprawy publiczne.

    pzdr

  5. 25/11/2010 o 1:22 pm

    grześ :

    Majorze,

    o ile wpis Bogny Janke rozumiem.
    CZłowiek po porażce i jak sam zawini szuka winnych wszędzie, tylko nie w sobie.
    Nie tylko prawaki tak mają, każdy:), psychologicznie jest to zrozumiałem, wystarczy popatrzeć jak bohater poprzedniego wpisu Wojcieh Jaruzelski walczy od lat o obronę swojego dobrego imienia, choć czasem mógłby se uświadomić, że może warto nie pokazywać się w Pałacu Prezydenckim, że to nie wypada może.

    Więc o ile Bognę Janke i jej rozgoryczenie rozumiem, to Igor Janke niestety broni złej sprawy i pokazuje, że prywata i prywatne sympatie/antypatie są ważniejsze niż sprawy publiczne.

    pzdr

    Oj Grzesiu naprawdę w takiej sytuacji byś na blogu zaczął wrzeszczeć o grandzie, czy sprawdził, a potem opisał, że dałeś ciała, bo zaufałeś idiotom?

  6. Radecki
    25/11/2010 o 1:29 pm

    Istota polskiej prawicowości sprowadza się do trzech immanentnych cech: absolutnej nieumiejętności przyznania się do błędu, pomawiania przeciwników o najgorsze, pozowaniu na niewinną ofiarę.

    Oj, nieprawda!
    Jest jeszcze cecha numer cztery: permanentne nieudacznictwo.

    Pozdrawiam
    R.

  7. 25/11/2010 o 1:32 pm

    Radecki :

    Istota polskiej prawicowości sprowadza się do trzech immanentnych cech: absolutnej nieumiejętności przyznania się do błędu, pomawiania przeciwników o najgorsze, pozowaniu na niewinną ofiarę.

    Oj, nieprawda!
    Jest jeszcze cecha numer cztery: permanentne nieudacznictwo.

    Pozdrawiam
    R.

    A to nie jest przyczyny albo skutek tych trzech?

  8. Quasi
    25/11/2010 o 1:33 pm

    @ major

    Istota polskiej prawicowości sprowadza się do trzech immanentnych cech: absolutnej nieumiejętności przyznania się do błędu, pomawiania przeciwników o najgorsze, pozowaniu na niewinną ofiarę.

    No właśnie. To zjawisko ma nawet fachową nazwę (plus jeszcze to). Wypreparuję kluczowy fragment:
    „Różnice w poczuciu umiejscownienia kontroli wpływają na takie przeżycia jak odczuwanie winy lub odczuwanie krzywdy. Porażki będą wywoływać u internalistów poczucie winy, u eksternalistów poczucie krzywdy. W teoriach psychoanalitycznych twierdzi się zaś, że poczucie winy jest znacznie bardziej dojrzałym i mniej toksycznym przeżyciem niż poczucie krzywdy. Poczucie winy „przestawia” osobowość na funkcjonowanie charakterystyczne dla neurotyka, poczucie krzywdy zaś dla psychotyka.”

    Stanowi to doskonałe podłoże psychologiczne do rozwoju paranoi, która stanowi rdzeń ideolo polskiej prawicy.

    Prawicowa radna in spe najpierw zarzuca swym przeciwnikom wyborczą grandę, a potem jej mąż krzyczy, że ją inni skopali.

    Hehe, pompatyczny rycerzyk broniący białogłowy się znalazł! Zobacz jak pociesznie się nadął:
    (…) Ale tym razem, w kolejnym ataku na mnie i Salon24 tenże człowiek posłużył się moją żoną, która postanowiła coś zrobić dla lokalnej społeczności. (…) Nie chodziło oczywiście o moją żonę i jej przypadek, tylko o to, by ośmieszyć „prawicę”, Salon24, mnie. (…) Bogna jest mądrą i twardą kobietą (…) Ale jakże przyjemnie – dla tego fajnego rechotu – można wszystko przeinaczyć. Fakty przekręcić, kobietę kopnąć. Ale jaja, jaki ubaw. Słyszę ten rechot. To, że ten człowiek – Orliński – zachowuje się jak chamidło i wykorzystuje krzywdę wprowadzonej w błąd kobiety do ataku na tych, na punkcie których ma fioła, mnie nie dziwi. Opluwać na łamach ogólnopolskiej gazety z imienia i nazwiska prywatną osobę, wrażliwą kobietę, która postanowiła coś zrobić dla lokalnej społeczności ? Jakoś lepiej myślałem o was, Panowie. Następnym razem, jeśli chcecie atakować blogosferę – proszę. Mnie – walcie bez problemu. Salon 24 – nie ma sprawy. Ale wara od mojej rodziny, damscy bokserzy.

    Fiutek poderżnięty nie zdaje sobie sprawy:
    – ani z tego, że mamy równouprawnienie płci, więc kobiety można „kopać” tak samo jak mężczyzn;
    – ani z tego, że szanowna małżonka startując w wyborach stała się osobą publiczną, nie prywatą, niejako automatycznie wypinając dupę do kopania, zwłaszcza za pomocą LULZów;
    – ani z tego, że przez parę lat występowała w prawicowym Psychiatryku24 jako współzałożycielka/współgospodarz u boku prawicowego męża, że teraz swoje żale na „grandę”, będące esencją prawicowej mentalności, publikuje na tym samym prawicowym Psychiatryku, stąd nadaje się idealnie jako ilustracja do LULZu z prawicowej mentalności;
    – ani z tego, że osoby „wrażliwe”, nieporadne w obszarach formalno-prawnych oraz ogarnięte bezwstydem i paranoicznym poczuciem krzywdy zastępującym poczucie winy z powodu własnych błędów i niekompetencji, od polityki i administracji powinny być trzymane jak najdalej;
    – ani z tego, że Orliński kpi nie tyle z nieporadności niedoszłej radnej, co właśnie z jej charakterystycznego dla polskiej prawicy bezwstydu i paranoicznego doszukiwania się sprawców własnych porażek.

    Jeszcze do tego te prawicowe „obelgi”: „niejaki Orliński”, „tenże człowiek”, „ten człowiek – Orliński”.

    Żeby było śmieszniej, to on sam jakoś nie był tak wyrozumiały wobec kierowcy, który zajebał mu rodzineczkę, i nie bacząc, czy być może jest on wrażliwą osobą, która być może chciała zrobić coś dla lokalnej społeczności, a wypadek spowodowała tylko dlatego, że ktoś wprowadził ją w błąd, tylko wprost mu napyskował jak ostatnie chamidło i damski bokser:
    „Kompletnie mnie to nie interesowało. Nawet nie wiem dokładnie, jak ten wypadek wyglądał. (…) Musiałem być tylko na ostatniej rozprawie. Stał tam ten facet. Zastanawiałem się, co powinienem zrobić. „Zabić go? Walnąć z główki?”. Przed sędzią zaczął stękać: że kara za wysoka, że potrzebuje prawa jazdy do pracy. „Chyba pan zwariował – mówię – niech się pan nie odzywa”. (…)”.
    I jeszcze się tym pochwalił prasie.

    Co za odrażająca kreatura.

  9. 25/11/2010 o 1:46 pm

    Heh, Quasi Ty naprawdę powinieneś napisać fachową, książkową analizę psychiatryka. Najlepsze, że już nie wiem, czy chodzi w końcu o nią, czy o niego („Nie chodziło oczywiście o moją żonę i jej przypadek, tylko o to, by ośmieszyć „prawicę”, Salon24, mnie.”)? No i że ona taka osoba prywatna, że w TVN pod własnym nazwiskiem występuje jako kandydatka na radną. No litości, nawet niektórzy pacjenci w Psychiatryku się pukają w głowę.

    Najlepsze są te uwagi o rynsztoku w porównaniu z tym: http://lubczasopismo.salon24.pl/komorowski/post/253641,do-redaktorow-wyborczej-list-otwarty#comment_3598402

    PS Co do wypadku, to absolutnie jestem w stanie go zrozumieć i mu współczuje. Zupełnie inny poziom emocji.

  10. Quasi
    25/11/2010 o 2:19 pm

    @ major

    Heh, Quasi Ty naprawdę powinieneś napisać fachową, książkową analizę psychiatryka.

    Już kiedyś dostałem nawet taką propozycję: Foltyn napisał do mnie maila i zaproponował, że sfinansuje mi napisanie książki o psychiatrykowcach i korwinistach; odpowiedziałem, że mógłbym coś napisać, choć z zastrzeżeniem, że nie jestem w tych kwestiach (tj. psychopatologia prawicowego szaleństwa i historia&socjologia prawicowej blogosfery) specjalistą, chciałbym zachować anonimowość, dobrać kogoś do współpracy (najlepiej Barta) i nie chcę za to żadnej kasy, a przede wszystkim – chciałbym posłużyć się oryginalnymi cytatami, a nie wiem czy to legalne; Foltyn powiedział, że sprawdzi jak wygląda sytuacja prawna z tymi cytatami, ale już więcej się nie odezwał. ;)

    Najlepsze, że już nie wiem, czy chodzi w końcu o nią, czy o niego („Nie chodziło oczywiście o moją żonę i jej przypadek, tylko o to, by ośmieszyć „prawicę”, Salon24, mnie.”)?

    Ten egotyzm i ksobność są też typowe i dla polskiej prawicy, i dla paranoików.

    PS Co do wypadku, to absolutnie jestem w stanie go zrozumieć i mu współczuje. Zupełnie inny poziom emocji.

    A ja nie współczuje tylko serce mi rośnie od Schadenfreude. A przy okazji od pogardy i obrzydzenia wobec tego wymoczka rośnie mi też w żołądku: nic, że mimo swojej prawicowości jest taki spedalony i obły, że płacze (ciekawe co powie na to Nicpoń?); nic, że myślał aby tego kierowcę uderzyć, a nawet zabić, choć jako katolikowi nakazano mu „miłować nieprzyjaciół”, „chętnie darować urazy”, „nadstawiać drugi policzek”, „wyrzec się z serca nienawiści” i wierzyć, że śmierć jest zdarzeniem radosnym, bo oznacza przejście do żywota w wiecznej szczęśliwości oraz zabroniono grzeszyć także myślą; nic, że okazał się obłudnym praktykiem moralności Kalego (z jego głupiutką żoneczką Orliński ma się cackać, a on sam ze sprawcą wypadku cackać się nie musi) – najgorzej, że on tym wszystkim się z dumą chwali publicznie, niczym pewien prezes pewną rozmową telefoniczną.

  11. zatroskany_o_polske
    25/11/2010 o 6:30 pm

    „Jeszcze do tego te prawicowe „obelgi”: „niejaki Orliński”, „tenże człowiek”, „ten człowiek – Orliński”.”

    U Orlińskiego nie lepiej. Śmiertelnie poważana 200 komentarzowa dyskusja, czy opisanie kobiety jako „babka w niebieskim sweterku, z dużym biustem” albo afroamerykanina „murzyn pd oknem”. nie jest przypadkiem obraźliwe, by za chwilę wyjechać że „pacjent z Psychiatryka24” napisał to a tamto. Dość żałosne moim zdaniem.
    Z drugiej strony na blogu Janke’go chyba ze 2 – 3 lata wisiał wpis w którym dowodził ze ten wstrętny i zawistny Michnik uniemożliwił Wildsteinowi udział w konferencji dziennikarzy w Berlinie, mimo ze Wildstein był na tej konferencji, whisky i wino pił i wygłosił referat.

  12. adas
    25/11/2010 o 6:54 pm

    WO pisze swój list otwarty:
    http://wo.blox.pl/2010/11/List-otwarty-do-Igora-Janke.html#ListaKomentarzy

    Zaremba również zabiera głos, zahaczajac o „nieznajomość faktów”:

    http://wpolityce.pl/view/4244/Zaremba__Orlinski_strasznym_dziaduniem__Jak_dyskutowac_z_Wyborcza__Rysuje_Zawistowski.html

    A ja się zastanawiam co trzeba zrobić, by zostać publicystą Rzepy. Zradykalizować się, to na pewno. Ale coś jeszcze?

  13. marcin_be
    25/11/2010 o 6:59 pm

    adas :
    WO pisze swój list otwarty:
    http://wo.blox.pl/2010/11/List-otwarty-do-Igora-Janke.html#ListaKomentarzy
    Zaremba również zabiera głos, zahaczajac o „nieznajomość faktów”:
    http://wpolityce.pl/view/4244/Zaremba__Orlinski_strasznym_dziaduniem__Jak_dyskutowac_z_Wyborcza__Rysuje_Zawistowski.html
    A ja się zastanawiam co trzeba zrobić, by zostać publicystą Rzepy. Zradykalizować się, to na pewno. Ale coś jeszcze?

    jest taki odcinek South Park, w którym Cartman postanawia zostać kierowcą w wyścigach NASCAR – jednakże stwierdza że nie jest dostatecznie ubogi i głupi by móc wystartować – by zrealizować swoje marzenia postanawia „odmóżdżyć” się by osiągnąć sukces – widzę tutaj jakąś drogę…

  14. marcin_be
    25/11/2010 o 7:05 pm

    Bart wrzucił na blogu IJ ten rysunek:

    jak możecie się domyślać – już go nie ma (co za niespodzianka)
    natomiast zdjęcie zamieszczone w komentarzach, bijące w GW (pomimo twierdzenia Igorka, że walczy z podobnymi przejawami braku kultury dla politycznych przeciwników) wisi dalej:
    http://jankepost.salon24.pl/253641,do-redaktorow-wyborczej-list-otwarty#comment_3599738

    ech wszyscy oni z jednego szynela…

  15. 25/11/2010 o 7:10 pm

    adas :

    WO pisze swój list otwarty:
    http://wo.blox.pl/2010/11/List-otwarty-do-Igora-Janke.html#ListaKomentarzy

    Zaremba również zabiera głos, zahaczajac o „nieznajomość faktów”:

    http://wpolityce.pl/view/4244/Zaremba__Orlinski_strasznym_dziaduniem__Jak_dyskutowac_z_Wyborcza__Rysuje_Zawistowski.html

    A ja się zastanawiam co trzeba zrobić, by zostać publicystą Rzepy. Zradykalizować się, to na pewno. Ale coś jeszcze?

    „Rzecz dotyczy w skrócie przygody sympatycznej Bogny Janke, która startując w Konstancinie na lokalną radną, już po wyborach dowiedziała się, że nie zgadzają się granice okręgów, więc ją zdyskwalifikowano. ”

    Co za prawniczy debil.

  16. 25/11/2010 o 7:19 pm

    Quasi :

    @ major

    Heh, Quasi Ty naprawdę powinieneś napisać fachową, książkową analizę psychiatryka.

    Już kiedyś dostałem nawet taką propozycję: Foltyn napisał do mnie maila i zaproponował, że sfinansuje mi napisanie książki o psychiatrykowcach i korwinistach; odpowiedziałem, że mógłbym coś napisać, choć z zastrzeżeniem, że nie jestem w tych kwestiach (tj. psychopatologia prawicowego szaleństwa i historia&socjologia prawicowej blogosfery) specjalistą, chciałbym zachować anonimowość, dobrać kogoś do współpracy (najlepiej Barta) i nie chcę za to żadnej kasy, a przede wszystkim – chciałbym posłużyć się oryginalnymi cytatami, a nie wiem czy to legalne; Foltyn powiedział, że sprawdzi jak wygląda sytuacja prawna z tymi cytatami, ale już więcej się nie odezwał. ;)

    Najlepsze, że już nie wiem, czy chodzi w końcu o nią, czy o niego („Nie chodziło oczywiście o moją żonę i jej przypadek, tylko o to, by ośmieszyć „prawicę”, Salon24, mnie.”)?

    Ten egotyzm i ksobność są też typowe i dla polskiej prawicy, i dla paranoików.

    PS Co do wypadku, to absolutnie jestem w stanie go zrozumieć i mu współczuje. Zupełnie inny poziom emocji.

    A ja nie współczuje tylko serce mi rośnie od Schadenfreude. A przy okazji od pogardy i obrzydzenia wobec tego wymoczka rośnie mi też w żołądku: nic, że mimo swojej prawicowości jest taki spedalony i obły, że płacze (ciekawe co powie na to Nicpoń?); nic, że myślał aby tego kierowcę uderzyć, a nawet zabić, choć jako katolikowi nakazano mu „miłować nieprzyjaciół”, „chętnie darować urazy”, „nadstawiać drugi policzek”, „wyrzec się z serca nienawiści” i wierzyć, że śmierć jest zdarzeniem radosnym, bo oznacza przejście do żywota w wiecznej szczęśliwości oraz zabroniono grzeszyć także myślą; nic, że okazał się obłudnym praktykiem moralności Kalego (z jego głupiutką żoneczką Orliński ma się cackać, a on sam ze sprawcą wypadku cackać się nie musi) – najgorzej, że on tym wszystkim się z dumą chwali publicznie, niczym pewien prezes pewną rozmową telefoniczną.

    Ech Quasi, to samo co z schadenfreunde w przypadku śmierci dzieci Nicponia, naprawdę rzygać się chce.

  17. marcin_be
    25/11/2010 o 7:20 pm

    „Rzecz dotyczy w skrócie przygody sympatycznej Bogny Janke, która startując w Konstancinie na lokalną radną, już po wyborach dowiedziała się, że nie zgadzają się granice okręgów, więc ją zdyskwalifikowano. ”
    Co za prawniczy debil.

    myślę że nie dotyczy to tylko kwestii prawniczych – to po prostu „ziemkiewiczowski risercz” połączony z ogromną chęcią przywalenia – ech to myślenie plemienne…

  18. 25/11/2010 o 7:20 pm

    zatroskany_o_polske :

    „Jeszcze do tego te prawicowe „obelgi”: „niejaki Orliński”, „tenże człowiek”, „ten człowiek – Orliński”.”

    U Orlińskiego nie lepiej. Śmiertelnie poważana 200 komentarzowa dyskusja, czy opisanie kobiety jako „babka w niebieskim sweterku, z dużym biustem” albo afroamerykanina „murzyn pd oknem”. nie jest przypadkiem obraźliwe, by za chwilę wyjechać że „pacjent z Psychiatryka24″ napisał to a tamto. Dość żałosne moim zdaniem.
    Z drugiej strony na blogu Janke’go chyba ze 2 – 3 lata wisiał wpis w którym dowodził ze ten wstrętny i zawistny Michnik uniemożliwił Wildsteinowi udział w konferencji dziennikarzy w Berlinie, mimo ze Wildstein był na tej konferencji, whisky i wino pił i wygłosił referat.

    Fakt, ale u mnie masz to samo.

  19. 25/11/2010 o 7:23 pm

    marcin_be :

    „Rzecz dotyczy w skrócie przygody sympatycznej Bogny Janke, która startując w Konstancinie na lokalną radną, już po wyborach dowiedziała się, że nie zgadzają się granice okręgów, więc ją zdyskwalifikowano. ”
    Co za prawniczy debil.

    myślę że nie dotyczy to tylko kwestii prawniczych – to po prostu „ziemkiewiczowski risercz” połączony z ogromną chęcią przywalenia – ech to myślenie plemienne…

    No dobrze, nie prawniczy, ale prawicowy debilizm. Przecież naprawdę trzeba być idiotą, żeby nie zrozumieć, że jak się zmieniają okręgi wyborcze, to nikt nikogo nie dyskwalifikuje. A swoją drogą, przecież ten Zaremba jest tak słaby i kompletnie na niczym się nie zna (patrz powyżej), że gdzie mu do Orlińskiego. Nawet jeśli Orliński ma swoje szajby.

  20. marcin_be
    25/11/2010 o 7:29 pm

    galopujący major :

    marcin_be :

    „Rzecz dotyczy w skrócie przygody sympatycznej Bogny Janke, która startując w Konstancinie na lokalną radną, już po wyborach dowiedziała się, że nie zgadzają się granice okręgów, więc ją zdyskwalifikowano. ”
    Co za prawniczy debil.

    myślę że nie dotyczy to tylko kwestii prawniczych – to po prostu „ziemkiewiczowski risercz” połączony z ogromną chęcią przywalenia – ech to myślenie plemienne…

    No dobrze, nie prawniczy, ale prawicowy debilizm. Przecież naprawdę trzeba być idiotą, żeby nie zrozumieć, że jak się zmieniają okręgi wyborcze, to nikt nikogo nie dyskwalifikuje. A swoją drogą, przecież ten Zaremba jest tak słaby i kompletnie na niczym się nie zna (patrz powyżej), że gdzie mu do Orlińskiego. Nawet jeśli Orliński ma swoje szajby.

    100 % racji – tylko uściśliłbym – to nawet nie jest prawicowy debilizm – to po prostu debilizm. Facet nie sprawdził informacji, co nie przeszkodziło mu wypowiedzieć się o całej sytuacji i przywalić WO – dlatego napisałem o „riserczu” a chęć przywalenia to widać od początku tych wypocin. Gdybym był wyznawcą teorii spiskowych to napisałbym, że Janke z Zarembą umówili się w ten sposób, iż Janke swoją notką spróbuje zakryć nieudolność żony, a Zaremba zakryje głupoty wypisywane przez Jankego – bo innego wyjaśnienia nie widzę.

  21. emes
    25/11/2010 o 7:35 pm

    Chłopaki niby lewcicowcy jesteście, ale jak chodzi o personalia to empatii macie tyle ile jaki redneck z kentucky

  22. 25/11/2010 o 7:36 pm

    No przecież masz we wpisie empatię. Dla pomawianego burmistrza.

  23. marcin_be
    25/11/2010 o 7:43 pm

    emes :
    Chłopaki niby lewcicowcy jesteście, ale jak chodzi o personalia to empatii macie tyle ile jaki redneck z kentucky

    A jest jakiś empatiometr? i jak ze jednej strony skali mamy rednecka z kentucky to kto jest po drugiej stronie?

    i proszę mamy głos samej zainteresowanej:
    http://jankepost.salon24.pl/253641,do-redaktorow-wyborczej-list-otwarty#comment_3600281
    i oczywiście buziak dla Igora – żena kapie nosem…

  24. vHF
    25/11/2010 o 7:59 pm

    4. burmistrz, ani żaden inny urzędnik z gminy NIGDZIE nie poinformował, że granice okręgów zmieniły się

    Hehe, plącze się babina w zeznaniach. Przedtem było, że zmiany zostały obwieszczone w BIPie.
    Kurde, to nawet nie jest takie śmieszne, a już trzeci dzień rechoczę za każdym razem jak przeczytam. Każdy dom i ulicę obeszła, he… he he…

  25. 25/11/2010 o 8:03 pm

    Empatii to nie ma Quasi, ale to nie jego wina.
    Acz niesmaczne te wywody o wypadku, co to ma do sprawy, bo nie rozumiem.

    Majorze, nie porównywałbym twojego bloga z blogiem Orlińskiego, tam czuje się sekciaski klimat, u ciebie się zbiera zaś grupa ludzi nie lubiących prawaków, co nie znaczy, że się z tobą we wszystkim zgadzają i traktują cię jak guru:)

    A żenua, to jest koment Grzesia Wszołka u Jankego.
    Kurwa, jak Leskiego lubię, to nijak nie umiem zrozumieć tych jego zachwytów nad Gw1990.

    Przecież to jest egzemplum najgorszych cech prawackiego trollizmu, z którym leski nieraz walczył i którego ofiarą padał:)

    A swoją drogą, póki Quasi napisze tę książkę, to może ja napiszę historię (prawackiej) blogosfery na wesoło:)

  26. 25/11/2010 o 8:05 pm

    vHF :

    4. burmistrz, ani żaden inny urzędnik z gminy NIGDZIE nie poinformował, że granice okręgów zmieniły się

    Hehe, plącze się babina w zeznaniach. Przedtem było, że zmiany zostały obwieszczone w BIPie.
    Kurde, to nawet nie jest takie śmieszne, a już trzeci dzień rechoczę za każdym razem jak przeczytam. Każdy dom i ulicę obeszła, he… he he…

    Dla niej NIGDZIE = w BIPie. Przecież oni jej to zmienili uchwałą rady Konstancina, do której to rady kandydowała. I pewnie jeszcze była przekonana, że tej radzie patrzy na ręce, bo jest niekompetentna paskudna rada ta. Dżizas, też się ciągle brechtam.

  27. 25/11/2010 o 8:09 pm

    grześ :

    Empatii to nie ma Quasi, ale to nie jego wina.
    Acz niesmaczne te wywody o wypadku, co to ma do sprawy, bo nie rozumiem.

    Majorze, nie porównywałbym twojego bloga z blogiem Orlińskiego, tam czuje się sekciaski klimat, u ciebie się zbiera zaś grupa ludzi nie lubiących prawaków, co nie znaczy, że się z tobą we wszystkim zgadzają i traktują cię jak guru:)

    A żenua, to jest koment Grzesia Wszołka u Jankego.
    Kurwa, jak Leskiego lubię, to nijak nie umiem zrozumieć tych jego zachwytów nad Gw1990.

    Przecież to jest egzemplum najgorszych cech prawackiego trollizmu, z którym leski nieraz walczył i którego ofiarą padał:)

    A swoją drogą, póki Quasi napisze tę książkę, to może ja napiszę historię (prawackiej) blogosfery na wesoło:)

    Dla mnie mistrzostwem świata był Wszołek dzwoniący do Wassermanna zaraz po katastrofie Smoleńskiej, bo „jeszcze wczoraj z nim rozmawiałem”. No pewnie pan Zbyszek nie miał ważniejszych telefonów w tym czasie. To jest klasyczny prawicowy wannabe mediahero.

  28. vHF
    25/11/2010 o 8:16 pm

    galopujący major :
    To jest klasyczny prawicowy wannabe mediahero.

    Żeby tylko. To jest zwykły gówniarz-karierowicz. Na pęczki takich widziałem.

  29. 25/11/2010 o 8:28 pm

    Errata:
    Zamiast „póki”, miało być „zanim”.

    A propos GW1990, to mnie w gościu uderza brak szacunku i chamstwo/prymitywizm wobec innych (wystarczy poczytać, jak on się zwraca do polemistów na swoim blogu)przy jednoczesnym braku jakiegokolwiek samokrytycyzmu.

    Z jednej strony zazdroszczę, z drugiej jest to obrzydliwe:)

  30. 25/11/2010 o 8:36 pm

    Jeszcze troszkę pospamuję, bo zajrzałem niestety na jego blog:

    „I tu wychodzi oczywista różnica obecnego szefa rządu i Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy tylko Janusz Kaczmarek i Andrzej Lepper znaleźli się w kręgu podejrzeń – co prawda w dużo większej aferze – zostali zdymisjonowani a gabinet PiS zaraz się posypał. Trudno, bym oczekiwał od Tuska honoru po tak tragicznym i kompromitującym państwo Smoleńsku, bo wiem, że na godne ustąpienie po prostu go nie stać. Na przestrzeganie standardów na poziomie minimum z minimum – już tak. To niedopuszczalne, by minister sprawiedliwości był podejrzany o złamanie prawa.”

    Już wiem:)

    On pisze teksty blogowe jak drętwe wypracowania
    Nieudolny styl, dziwaczne konstrukcje, propagandowe przesłanie, niepoprawna interpunkcja itd

    A zresztą źle, on chyba nawet wypracowań nie pisał.
    Widać, że nową maturę zdawał chłopak:)

  31. emes
    25/11/2010 o 9:22 pm

    w sumie burza w szklance wody, pani Bogna się rozczarowała, Janke się rozemocjonował bo mu kobietę obrażają, a Orliński miał bardzo wygodny pretekst by Jankemu dokopać. Tylko jakoś tak mało elegancko to zrobił (Orliński)

  32. 25/11/2010 o 9:28 pm

    Emes, ale ile przy tym ludzie mają radochy i ile się okomentują;)

  33. marcin_be
    25/11/2010 o 9:30 pm

    emes :
    w sumie burza w szklance wody, pani Bogna się rozczarowała, Janke się rozemocjonował bo mu kobietę obrażają, a Orliński miał bardzo wygodny pretekst by Jankemu dokopać. Tylko jakoś tak mało elegancko to zrobił (Orliński)

    jasssne :] BJ krzycząc na blogu GRANDA!!! w TV rzucając oskarżenia na lewo i prawo – rozczarowana. IJ – chłopiec w przykrótkich spodenkach – drący się: non possumus!!! – rozemocjonowany. Tylko z tego „niejakiego” Orlińskiego CHAMIDŁO!!! no proszę Cię – zachowaj proporcje…

  34. pierre.garden
    25/11/2010 o 9:48 pm

    grześ :
    to mnie w gościu uderza brak szacunku i chamstwo/prymitywizm

    I do tego lizus. Mdli mnie gdy czytam, jak się łasi tu i ówdzie.

  35. emes
    25/11/2010 o 9:49 pm

    co ja poradze na to, że kiedyś przy okazji tekstu Bogny na salonie, już nie pamiętam nawet czego dotyczył, napisała bardzo ładnie, rozumnie i zupełnie na przekór s24. I za to ją polubiłem. Może mi zachwiało proporcje:) Tymczasem, muszę zniknąć na razie

  36. 25/11/2010 o 9:57 pm

    grześ :

    Jeszcze troszkę pospamuję, bo zajrzałem niestety na jego blog:

    „I tu wychodzi oczywista różnica obecnego szefa rządu i Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy tylko Janusz Kaczmarek i Andrzej Lepper znaleźli się w kręgu podejrzeń – co prawda w dużo większej aferze – zostali zdymisjonowani a gabinet PiS zaraz się posypał. Trudno, bym oczekiwał od Tuska honoru po tak tragicznym i kompromitującym państwo Smoleńsku, bo wiem, że na godne ustąpienie po prostu go nie stać. Na przestrzeganie standardów na poziomie minimum z minimum – już tak. To niedopuszczalne, by minister sprawiedliwości był podejrzany o złamanie prawa.”

    Już wiem:)

    On pisze teksty blogowe jak drętwe wypracowania
    Nieudolny styl, dziwaczne konstrukcje, propagandowe przesłanie, niepoprawna interpunkcja itd

    A zresztą źle, on chyba nawet wypracowań nie pisał.
    Widać, że nową maturę zdawał chłopak:)

    Grzesiu, litości, jak na maturzystę pisze całkiem nieźle. Że lizus i beton partyjny, to już inna sprawa. Tak jak to, że nie ma talentu. Ale na tle psychiatryka to i tak dobrze, że zdania jakoś składa.

  37. 25/11/2010 o 9:58 pm

    emes :

    co ja poradze na to, że kiedyś przy okazji tekstu Bogny na salonie, już nie pamiętam nawet czego dotyczył, napisała bardzo ładnie, rozumnie i zupełnie na przekór s24. I za to ją polubiłem. Może mi zachwiało proporcje:) Tymczasem, muszę zniknąć na razie

    Ale ona naprawdę jest miła, przynajmniej jak z nią chwilę rozmawiałem. Tylko po prawicowemu wyjaśnia własne porażki.

  38. 25/11/2010 o 10:33 pm

    „oczywista różnica obecnego szefa rządu i Jarosława Kaczyńskiego.”

    No ale tu masz przykład, że średnio składa.
    Ale fakt, czepiam się trochę.
    Drętwe propagandówki sadzić umie, a to też jakaś sztuka jest:)
    Ja bym nie umiał.

  39. jaja
    25/11/2010 o 11:12 pm

    grześ :
    A zresztą źle, on chyba nawet wypracowań nie pisał.
    Widać, że nową maturę zdawał chłopak:)

    Ledwo zdał, bo nie wiedział, że historia to też gospodarka. I przedstawiał to jako -uwaga- grandę :)

  40. Quasi
    25/11/2010 o 11:16 pm

    @ grześ

    Empatii to nie ma Quasi, ale to nie jego wina.

    Nieprawda. Empatię mam w porządku. Schadenfreude jest objawem empatii. Najwyraźniej pomyliła Ci się empatia [empathy; zdolność do szacowania cudzych stanów emocjonalnych] ze współczuciem [sympathy; reagowanie przykrymi emocjami na wykryte empatią przykre emocje innych], które jest przeciwieństwem Schadenfreude [reagowanie przyjemnymi emocjami na wykryte empatią przykre emocje innych].

  41. 25/11/2010 o 11:26 pm

    Quasi :

    @ grześ

    Empatii to nie ma Quasi, ale to nie jego wina.

    Nieprawda. Empatię mam w porządku. Schadenfreude jest objawem empatii. Najwyraźniej pomyliła Ci się empatia [empathy; zdolność do szacowania cudzych stanów emocjonalnych] ze współczuciem [sympathy; reagowanie przykrymi emocjami na wykryte empatią przykre emocje innych], które jest przeciwieństwem Schadenfreude [reagowanie przyjemnymi emocjami na wykryte empatią przykre emocje innych].

    Oj naprawdę potrafisz oszacować stan emocjonalny faceta, który traci żonę i 3 letniego syna w wypadku? w jaki sposób? Zestawiając wyrozumiałość dla sprawcy wypadku z wyrozumiałością dla babeczki, która nie sprawdza okręgów w głosowaniu? To jest ta empatia, czy coś przeoczyłem?

  42. Quasi
    26/11/2010 o 12:54 am

    @ major

    Oj naprawdę potrafisz oszacować stan emocjonalny faceta, który traci żonę i 3 letniego syna w wypadku? w jaki sposób?

    Tak jak potrafię oszacować (odgrywany) stan emocjonalny jenota obdzieranego ze skóry czy porno-aktorki odgrywającej orgazm.

    Gdybym nie potrafił odgadnąć stanu emocjonalnego Jankego (który zresztą sam wprost opisuje), nie cieszyłbym się z niego. Bez empatii Schadenfreude nie może działać.

    Zestawiając wyrozumiałość dla sprawcy wypadku z wyrozumiałością dla babeczki, która nie sprawdza okręgów w głosowaniu?

    Ilościowa ocena skutków przewinienia [skutków, a nie samego przewinienia; waga przewinienia sprawcy wypadku jest dla mnie śmieszna – taka sama jak waga każdego złamania przepisów ruchu drogowego, nawet niezwiązanego z żadnym wypadkiem (oczywiście pod warunkiem, że ów konkretny wypadek był skutkiem złamania jakiegoś przepisu – w przeciwnym razie przewinienia nie widzę żadnego)] nie ma tu żadnego znaczenia, zresztą siłą rzeczy jest ona czysto subiektywna (dla kogoś bezwstydność i nieudacznictwo prawicowej cizi może być większym dramatem niż takiej cizi rozjechanie): uczciwa cnota wyrozumiałości ma działać tak samo, bez względu na wagę oskarżenia, jakie ciąży na jej obiekcie.

  43. Quasi
    26/11/2010 o 1:23 am

    zatroskany_o_polske :

    „Jeszcze do tego te prawicowe „obelgi”: „niejaki Orliński”, „tenże człowiek”, „ten człowiek – Orliński”.”

    U Orlińskiego nie lepiej. Śmiertelnie poważana 200 komentarzowa dyskusja, czy opisanie kobiety jako „babka w niebieskim sweterku, z dużym biustem” albo afroamerykanina „murzyn pd oknem”. nie jest przypadkiem obraźliwe, by za chwilę wyjechać że „pacjent z Psychiatryka24″ napisał to a tamto. Dość żałosne moim zdaniem.
    Z drugiej strony na blogu Janke’go chyba ze 2 – 3 lata wisiał wpis w którym dowodził ze ten wstrętny i zawistny Michnik uniemożliwił Wildsteinowi udział w konferencji dziennikarzy w Berlinie, mimo ze Wildstein był na tej konferencji, whisky i wino pił i wygłosił referat.

    Nie jestem pewien o co Ci chodzi. Ja nie krytykuję tego patafiana za stosowanie obelg pod adresem Orlińskiego, tylko za to, że jego „obelgi” są prawicowe – tu wydaje mu się, że sugerowanie, iż jakaś znana osoba jest (mu) nieznana, może tejże osobie dokuczyć; podobne zagrywki widywałem już u prawicowców, nawet u Korwina.

  44. 26/11/2010 o 1:31 am

    Oj

    Quasi :

    @ major

    Oj naprawdę potrafisz oszacować stan emocjonalny faceta, który traci żonę i 3 letniego syna w wypadku? w jaki sposób?

    Tak jak potrafię oszacować (odgrywany) stan emocjonalny jenota obdzieranego ze skóry czy porno-aktorki odgrywającej orgazm.

    Gdybym nie potrafił odgadnąć stanu emocjonalnego Jankego (który zresztą sam wprost opisuje), nie cieszyłbym się z niego. Bez empatii Schadenfreude nie może działać.

    Zestawiając wyrozumiałość dla sprawcy wypadku z wyrozumiałością dla babeczki, która nie sprawdza okręgów w głosowaniu?

    Ilościowa ocena skutków przewinienia [skutków, a nie samego przewinienia; waga przewinienia sprawcy wypadku jest dla mnie śmieszna – taka sama jak waga każdego złamania przepisów ruchu drogowego, nawet niezwiązanego z żadnym wypadkiem (oczywiście pod warunkiem, że ów konkretny wypadek był skutkiem złamania jakiegoś przepisu – w przeciwnym razie przewinienia nie widzę żadnego)] nie ma tu żadnego znaczenia, zresztą siłą rzeczy jest ona czysto subiektywna (dla kogoś bezwstydność i nieudacznictwo prawicowej cizi może być większym dramatem niż takiej cizi rozjechanie): uczciwa cnota wyrozumiałości ma działać tak samo, bez względu na wagę oskarżenia, jakie ciąży na jej obiekcie.

    Hmm, bzdura. Macie być wyrozumiali dla radnej, która nie czyta obwieszczeń i się awanturuje nie oznacza, że macie być też wyrozumiali dla Adolfa Hitlera, albo pedofilów. Wręcz przeciwnie macie być wyrozumiali dla mojej żony, która nie czyta obwieszczeń może oznaczać tylko tyle, że macie być wyrozumiali dla żony kogoś innego, która też nie czyta obwieszczeń. Twoje wszystko albo nic, oznacza, że apelując o wyrozumiałość dla kogoś, kto krzyczy, że przekroczył dozwoloną prędkość zaledwie o 1 km, albo powiedział publicznie „dupa”, jednocześnie powinienem apelować lub nie sprzeciwiać się apelom o wyrozumiałość dla kogoś, kto wpadnie i mi zarżnie rodzinę albo zacznie Żydami palić w piecu. Zabawny maksymalizm, oczywiście kompletnie bez sensu. Dlatego znana jest w prawie polskim instytucja zwana „znikomą szkodliwością społeczną czynu”.

  45. Quasi
    26/11/2010 o 1:50 am

    @ major

    Hmm, bzdura. (…)

    Nic nie rozumiesz. Przecież w wyrozumiałości, do której Janke się odwołuje, nie chodzi o to, by bezwarunkowo umniejszać/odpuszczać winy winowajcom, lecz o to, by przed rzuceniem kamienia sprawdzić, czy:
    (i) winowajca tak poza tym nie jest porządnym i wrażliwym człowiekiem;
    (ii) winowajca nie chciał dobrze;
    (iii) winowajca w pełni i wyłącznie sam odpowiada za swą winę, czy przypadkiem tak naprawdę (bardziej) winny nie jest kto inny.
    Od wyników tej analizy powinien zależeć poziom gniewu/LULzu wobec „winowajcy” i surowość kary.

  46. 26/11/2010 o 2:03 am

    Quasi :

    @ major

    Hmm, bzdura. (…)

    Nic nie rozumiesz. Przecież w wyrozumiałości, do której Janke się odwołuje, nie chodzi o to, by bezwarunkowo umniejszać/odpuszczać winy winowajcom, lecz o to, by przed rzuceniem kamienia sprawdzić, czy:
    (i) winowajca tak poza tym nie jest porządnym i wrażliwym człowiekiem;
    (ii) winowajca nie chciał dobrze;
    (iii) winowajca w pełni i wyłącznie sam odpowiada za swą winę, czy przypadkiem tak naprawdę (bardziej) winny nie jest kto inny.
    Od wyników tej analizy powinien zależeć poziom gniewu/LULzu wobec „winowajcy” i surowość kary.

    Hmm, teraz już lepiej, ale nadal to się nie trzyma kupy, bo raz, on chyba w ogóle nie ma jej za winowajczynię tylko za ofiarę. Dwa, przy takim wypadku, prawdopodobieństwo braku „okoliczności do sprawdzenia przed rzutem kamieniem” (zwłaszcza tej nr 3) jest wysokie (stąd proces), stopień winy niejako pochłania owe okoliczności (na pewno tę pierwszą), trzy, sprawdzenie tych okoliczności może wywołać ogromny dyskomfort i jest dodatkową krzywdę.

  47. zatroskany_o_polske
    26/11/2010 o 2:05 am

    „Jeszcze do tego te prawicowe „obelgi”: „niejaki Orliński”, „tenże człowiek”, „ten człowiek – Orliński”.”
    U Orlińskiego nie lepiej. Śmiertelnie poważana 200 komentarzowa dyskusja, czy opisanie kobiety jako „babka w niebieskim sweterku, z dużym biustem” albo afroamerykanina „murzyn pd oknem”. nie jest przypadkiem obraźliwe, by za chwilę wyjechać że „pacjent z Psychiatryka24″ napisał to a tamto. Dość żałosne moim zdaniem.

    Fakt, ale u mnie masz to samo.

    Nie do końca. Jak ktoś napisze „murzyn” o murzynie to nikt nikogo nie zamierza tu kamieniować.
    Quasi nie powinien pisać tylko o „pacjentach Psychiatryka24”, bo to przecież banalnie proste i nudne byłoby. Quasi powinien pisać o nas, niby normalnych, czytelnikach blogów i komentatorach czasem. Wchodzimy na blog Twój, Orlińskiego, Romskey’a, Azraela, Coryllusa, Leskiego, Warzechy, Passenta etc… choć wiemy dobrze na jaki temat i co napisze Autor, kto i jak skomentuje, sami piszemy komentarz choć wiemy że nikt tego nie czyta bo i tak wie co w nim jest.
    Tylko absorbujemy czas biednych Autorów, którzy już to z grzeczności na wpis odpowiadają, już to kasują, jedno i drugie bez czytania oczywiście :-)
    (Dlatego tak sobie u Ciebie cenię wpisy, które nazywam „literackie”, (apostrofy nie z ironii), te spoza głównego nurtu).

    PS.
    Gdy zapytałem Jankego jak to się stało ze robiąc osobiście wywiad z J. Kaczyńskim nie wyczuł że jest na prochach, a np Kwaśniewskiego w Charkowie z daleka rozpoznał ze jest pijany, zablokował mi konto.
    Czasem więcej o Autorze bloga mówią usunięte, lub nie, komentarze, niż cała reszta.

  48. zatroskany_o_polske
    26/11/2010 o 2:26 am

    grześ :
    (wystarczy poczytać, jak on się zwraca do polemistów na swoim blogu)przy jednoczesnym braku jakiegokolwiek samokrytycyzmu.

    Zabawniejsze jest obserwowanie jak niektórzy dają się nabierać na jego prymitywny protekcjonalizm. Na przykład Jankowska lub Romaszewska, a dawniej Leski, który chyba zdaje się rozumieć pomału jak kompromitujące dla niego jest zrobienie z siebie trampoliny dla Wszołka.

  49. Quasi
    26/11/2010 o 2:43 am

    @ major

    Hmm, teraz już lepiej, ale nadal to się nie trzyma kupy

    Nie „lepiej”, tylko świetnie, i kupy trzyma się jak muchy.

    raz, on chyba w ogóle nie ma jej za winowajczynię tylko za ofiarę.

    Toteż napisałem „winowajca” w cudzysłowie. Zamiast tego można by napisać „oskarżony”.

    Dwa, przy takim wypadku, prawdopodobieństwo braku „okoliczności do sprawdzenia przed rzutem kamieniem” (zwłaszcza tej nr 3) jest wysokie (stąd proces),

    Nie rozumiem. A priori zakładasz zaniedbywalnie małe prawdopodobieństwo, że sprawca wypadku ze skutkiem śmiertelnym to osoba (i) przyzwoita i wrażliwa, (ii) jadąca aby nieść wsparcie innym ludziom, (iii) która do wypadku doprowadziła pod znacznym wpływem osób trzecich bądź czynników od niej niezależnych? Bezpodstawnie.

    stopień winy niejako pochłania owe okoliczności (na pewno tę pierwszą)

    Po pierwsze: Jeśli już, to nie „stopień winy”, lecz „dolegliwość wyrządzonej szkody”.

    Po drugie: Ale na pewno nie tą „(iii)”.

    trzy, sprawdzenie tych okoliczności może wywołać ogromny dyskomfort i jest dodatkową krzywdę.

    Toteż jeśli się nie sprawdziło [a Janke nie sprawdził: „- A zemsta? Był proces tego kierowcy? – Kompletnie mnie to nie interesowało. Nawet nie wiem dokładnie, jak ten wypadek wyglądał. Z dziesięć razy mi to opowiadano, a ja do dziś tego nie wiem. Był proces. Nie chciałem chodzić, mój tata załatwił, że będzie mnie zastępował. (…) Nie pamiętam, jaki zapadł wyrok.”], to – wg wytycznych samego Jankego [„Nie wysilił się nawet przy tym, by sprawdzić fakty, ale co to ma za znaczenie – jeśli można fakty przeinaczyć, kopnąć kobietę i zarechotać. (…) Gdyby się pofatygował i przeczytał choć jedną notkę, zrozumiałby, jakim absurdem jest przypisywanie mu jakichkolwiek metek. Ale po co. Nie sprawdza, kto odpowiada za błąd. Nie zadzwonił ani do szefa ani do pełnomocnika komitetu, by sprawdzić, kto popełnił błąd. (…) Ale jakże przyjemnie – dla tego fajnego rechotu – można wszystko przeinaczyć. Fakty przekręcić, kobietę kopnąć. Ale jaja, jaki ubaw. Słyszę ten rechot.”] – należy się powstrzymać przed kamienowaniem [a za nie uznaję rozważanie pobicia czy nawet zabicia oskarżonego, pyskowanie do niego i publiczne bulwersowanie się tym, że skomli o łagodny wyrok].

  50. zatroskany_o_polske
    26/11/2010 o 2:48 am

    galopujący major :
    … trzy, sprawdzenie tych okoliczności może wywołać ogromny dyskomfort i jest dodatkową krzywdę.

    Trafiłeś w samo sedno Majorze. Lepiej nie sprawdzać takich okoliczności, bo się może okazać ze winowajca jest lepszy od nas, a to dla Polaka-katolika może okazać się naprawdę wielka trauma.

    Zawsze byłem ciekaw jaki procent atakujących Michnika za tych sławetnych „ludzi honoru” robiło to w dobrej wierze, czyli nie zrozumiało o co Michnikowi chodzi, a ilu dlatego bo poczuło ten dyskomfort.

  51. bronislaw
    26/11/2010 o 4:40 am

    Żeby było śmieszniej, to on sam jakoś nie był tak wyrozumiały wobec kierowcy, który zajebał mu rodzineczkę (…) Co za odrażająca kreatura.

    Odrażające jest łączenie tych dwóch spraw i ten kpiarski ton. Blogowa nawalanka i jaja z okręgiem wyborczym a smierć bliskich to dwie różne rzeczy. Od człowieka który doswiadczył takiej tragedii nie można nic wymagać.

  52. Quasi
    26/11/2010 o 5:36 am

    @ bronislaw

    Od człowieka który doswiadczył takiej tragedii nie można nic wymagać.

    To se nie wymagaj. Ja takiego relatywizmu nie stosuję.

  53. emes
    26/11/2010 o 9:18 am

    Quasi :@ grześ

    Empatii to nie ma Quasi, ale to nie jego wina.

    Nieprawda. Empatię mam w porządku. Schadenfreude jest objawem empatii. Najwyraźniej pomyliła Ci się empatia [empathy; zdolność do szacowania cudzych stanów emocjonalnych] ze współczuciem [sympathy; reagowanie przykrymi emocjami na wykryte empatią przykre emocje innych], które jest przeciwieństwem Schadenfreude [reagowanie przyjemnymi emocjami na wykryte empatią przykre emocje innych].

    Jakaś ta Twoja definicja wygodna dla Ciebie. Jeśli spojrzeć na wikipedyczną

    Empatia (gr. empátheia „cierpienie”) – w psychologii zdolność odczuwania stanów psychicznych innych istot (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza
    Komponent poznawczy empatii, ale bez emocjonalnego, jest istotą decentracji[1].

    Osoba nie posiadająca tej umiejętności jest „ślepa” emocjonalnie i nie potrafi ocenić ani dostrzec stanów emocjonalnych innych osób. Silna empatia objawia się między innymi uczuciem bólu wtedy, gdy przyglądamy się cierpieniu innej osoby, zdolnością współodczuwania i wczuwania się w perspektywę widzenia świata innych ludzi.

    to: nie widzę u ciebie tego elementu emocjonalnego. Schadenfreude jest raczej jego zaprzeczeniem.

  54. bronislaw
    26/11/2010 o 2:05 pm

    Quasi :@ bronislaw

    Od człowieka który doswiadczył takiej tragedii nie można nic wymagać.

    To se nie wymagaj. Ja takiego relatywizmu nie stosuję.

    A jaki relatywizm stosujesz?

    Doskonale. Stosując taką zasadę żadne okoliczności łagodzące nie miałyby wpływu na wyrok, kara powinna być stała np. odciąć dłoń za kradzież cukierka tak jak za kradzież wdowiego portfela.

    Tu chyba tylko dla Ciebie nie jest jasne co jest odrażającego w okładaniu faceta za głupoty które pisze trupami jego bliskich, tak więc nie będę się więcej silił na tłumaczenie.

  55. Quasi
    26/11/2010 o 10:21 pm

    @ emas

    Jakaś ta Twoja definicja wygodna dla Ciebie. Jeśli spojrzeć na wikipedyczną (…)

    I ta wikipedyczna definicja jest zasadniczo zgodna z moją, nie z Twoją. Empatia wykrywa – a raczej odgaduje, wszak włącza się też wobec postaci, które swoje odczucia jedynie udają (skrajnym przykładem są postaci fikcyjne: narysowane, kreskówkowe, literackie) – cudze odczucia, natomiast emocjonalna reakcja na te wykrycie to już inna kwestia. Jeśli reakcją na cierpienie jest cierpienie, to mamy do czynienia ze współczuciem, a jeśli przyjemność – z Schadenfreude.

    Empatyczna rekcja na cudze odczucia nie musi też wcale być trafna. Popatrz np. na tę fotografię: czy Twoja empatia sugeruje przyjemne odczucia, których zapewne doznaje ów sfotografowany człowiek?

    Silna empatia objawia się między innymi uczuciem bólu wtedy, gdy przyglądamy się cierpieniu innej osoby (…)

    To bzdura. Współczująca osoba doświadcza pewnego psychicznego dyskomfortu, ale nie jest on tożsamy z zaobserwowanym bólem/cierpieniem. Czy oglądając wyżej podlinkowaną fotkę poczułeś ból w kutasie?

    to: nie widzę u ciebie tego elementu emocjonalnego.

    Widocznie cierpisz na deficyty empatii… ;)

    Schadenfreude jest raczej jego zaprzeczeniem.

    Jest zaprzeczeniem współczucia, nie empatii. Empatia jest przydatna przy zadawaniu innym bólu, cierpienia, tortur – dzięki niej intuicyjnie wiemy, co najbardziej boli i przeraża.

    Zresztą, podlinkowałem Ci już naukowy papier o modulowaniu empatii/emocjonalnej odpowiedzi na empatię od współczucia do Schadenfreude, więc nie kręć.

    @ bronislaw

    A jaki relatywizm stosujesz?

    Np. nie wierzę w istnienie obiektywnie słusznej moralności, obiektywnie najsmaczniejszej potrawy i obiektywnie najładniejszego koloru.

    Doskonale. Stosując taką zasadę żadne okoliczności łagodzące nie miałyby wpływu na wyrok, kara powinna być stała np. odciąć dłoń za kradzież cukierka tak jak za kradzież wdowiego portfela.

    Bzdura. Przecież wcześniej pisałeś o różnicowaniu „kary” nie ze względu na dolegliwość „winy” (jak sugerujesz tutaj), lecz ze względu na „szlachetność” motywów „winnego”. Twierdziłeś, że „karę” dla Jankego (tu: potępianie go np. za hipokryzję) – za pomiatanie sprawcą wypadku – powinniśmy umorzyć nie ze względu na to, że takie pomiatanie, które on zaprezentował, jest mało dolegliwą „winą”, lecz za to, że motywy skłaniające Jankego do pomiatania, czyli żądza zemsty/odwetu lub gniew/”święte oburzenie”, są jakoby „szlachetne”.
    No cóż, ja ani nie podzielam poglądu o sensie relatywizowania kary ze względu na „szlachetność” motywów sprawcy, ani nie uważam żądzy zemsty i gniewu za motywy bardziej „szlachetne” od innych emocjonalnych namiętności skłaniających ludzi do przemocy/podłości, takich jak choćby chciwość, nienawiść, popęd płciowy, złośliwość czy sadyzm/Schadenfreude.

    I panowie „empatyczni”: gdzie wasza empatia wobec zabójcy rodzinki Jankego?

  56. jaja
    27/11/2010 o 10:59 pm

    „Empatia jest przydatna przy zadawaniu innym bólu, cierpienia, tortur – dzięki niej intuicyjnie wiemy, co najbardziej boli i przeraża.”

    Super.

  57. 27/11/2010 o 11:57 pm

    Jeśli definicja z polskiej wiki jest poprawna, to znaczy, że „Silna empatia objawia się między innymi uczuciem BÓLU wtedy, gdy przyglądamy się CIERPIENIU innej osoby, zdolnością współodczuwania i wczuwania się w perspektywę widzenia świata innych ludzi.”

    No Ty się, Quasi akurat cieszyć, gdy widzisz u niektórych ból, więc Twoja interpretacja tej definicja jest coś nie bardzo. Ty ją sobie po prostu poszerzyłeś na radość, że ktoś cierpi.

  58. emes
    28/11/2010 o 3:37 pm

    Ok Quasi niech będzie. Pogadajmy o definicjach pozostając przy wikipedii. Wikipedyczna definicja jest złożona.
    A zatem: Empatia (gr. empátheia „cierpienie”) – w psychologii zdolność odczuwania stanów psychicznych innych istot (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza).
    Przy takiej definicji od biedy można uznać, że schadenfreude mieści się w zarysowanych przez Ciebie granicach empatii.
    Jednak dalsza część definicji staje okoniem wobec takiego podejściu – co zresztą słusznie zauważył major.
    „Osoba nie posiadająca tej umiejętności jest „ślepa” emocjonalnie i nie potrafi ocenić ani dostrzec stanów emocjonalnych innych osób. Silna empatia objawia się między innymi uczuciem bólu wtedy, gdy przyglądamy się cierpieniu innej osoby, zdolnością współodczuwania i wczuwania się w perspektywę widzenia świata innych ludzi”
    Silna empatia – kwalifikowana forma empatii objawiać się ma zatem uczuciem bólu odzwierciedlającym cierpienie innej osoby, etc. Pozostając zatem przy tej wikipedycznej definicji można zatem domniemać, że empatia w tej definicji łączy się ze współczuciem (sympathy) z Twojej definicji.
    Natomiast potoczne rozumienie empatii jest raczej mocno związane z takim właśnie podejściem – empatia emocjonalna plus poznawcza plus współczucie. I w takim rozumieniu jest używane przez większość komentująca ten wątek. Więc mam wrażenie, że coś jednak w wikipedycznej definicji zlekceważyłeś.
    Co do empatii do pana kierowcy. Dla mnie brak empatii wobec niego jest całkiem zrozumiały. On tutaj występuje jako ktoś komu trudno współczuć – nic o nim nie wiemy, zabił i tyle. Jakby go ktoś spersonalizował, opisał i tak dalej to co innego.
    A to z jaką wściekłością atakujesz gościa, który stracił rodzinę i nie wykazał przy tym empatii wobec sprawcy wypadku – wydaje mi się dziwne.

  59. Quasi
    28/11/2010 o 9:53 pm

    galopujący major :

    Jeśli definicja z polskiej wiki jest poprawna, to znaczy, że „Silna empatia objawia się między innymi uczuciem BÓLU wtedy, gdy przyglądamy się CIERPIENIU innej osoby, zdolnością współodczuwania i wczuwania się w perspektywę widzenia świata innych ludzi.”

    No Ty się, Quasi akurat cieszyć, gdy widzisz u niektórych ból, więc Twoja interpretacja tej definicja jest coś nie bardzo. Ty ją sobie po prostu poszerzyłeś na radość, że ktoś cierpi.

    Nie czytasz tego co piszę. Już pisałem, że ta część „definicji” jest po prostu fałszywa – empatia czy nawet współczucie nie powoduje, że patrząc na czyjeś cierpienie dosłownie czuje się ból. Można czuć pewien dyskomfort, który jest jakąś tam niekompletną reprezentacją bólu, ale nie jest to faktyczny fizyczny ból.

    Nie rozumiem dlaczego upieracie się, by termin „empatia” traktować jako synonim terminu „współczucie”. To jest bez sensu tym bardziej, że w takim wypadku tracimy określenie dla samego procesu odgadywania/identyfikacji cudzego stanu emocjonalnego. A ten proces ma miejsce zarówno wtedy, gdy na cudze cierpienie zareagujemy dyskomfortem (współczucie), jak i wtedy, gdy zareagujemy na nie przyjemnością (Schadenfreude). Obie drogi są zupełnie normalne i powszechne; pierwsza występuje gdy obserwujemy cierpienie tych, których lubimy lub do których mamy stosunek obojętny, druga – gdy obserwujemy cierpienie tych, których (szczególnie) nie lubimy. Publikację opisującą eksperyment neurologicznie demonstrujący ten fenomen już tu linkowałem.
    Nie pojmuję też dlaczego dziwi was moje Schadenfreude. Przecież jest to uczucie zupełnie normalne, występujące u każdego, zwłaszcza u mężczyzn. Ono prawdopodobnie jest jedną z głównych namiętności odpowiadających za ludzką żądzę zemsty i karania „winowajców”, czyli czegoś niemal uniwersalnego, z czego ludzie – zwłaszcza prawicowcy – są bardzo dumni.

    @ emes

    (…) Przy takiej definicji od biedy można uznać, że schadenfreude mieści się w zarysowanych przez Ciebie granicach empatii.

    Oczywiście. Tym bardziej, że Schadenfreude, podobnie jak współczucie, jest z empatią związane mechanistycznie, co zademonstrowano w eksperymencie, którego opis podlinkowałem.

    Jednak dalsza część definicji staje okoniem wobec takiego podejściu – co zresztą słusznie zauważył major.
    (…)
    Silna empatia – kwalifikowana forma empatii objawiać się ma zatem uczuciem bólu odzwierciedlającym cierpienie innej osoby, etc.

    Ale ta część jest bzdurna.

    Po pierwsze: Jest fałszywa, bo nie jest prawdą, że (w normalnym przypadku) empatia/współczucie wobec kogoś cierpiącego ból wywołuje realne uczucie bólu. Wywołuje pewien dyskomfort ten ból jakoś reprezentujący angażując część obszarów mózgu włączających się przy bólu), ale przecież nie jest to realne/pełne uczucie bólu. Oglądając podlinkowaną sekwencję zdjęć szatkowania prącia naprawdę poczułeś ból w kutasie lub masochistyczną przyjemność (a bezkutasowe kobiety co czują?)?

    Po drugie: Przy przyjęciu takiej definicji „empatii”, termin „empatia” staje się po prostu synonimem terminu „współczucie”, a nawet autorzy tej definicji oba te pojęcia rozróżniają.

    Natomiast potoczne rozumienie empatii jest raczej mocno związane z takim właśnie podejściem – empatia emocjonalna plus poznawcza plus współczucie.

    No a jaka w takim przypadku jest różnica między „empatia poznawcza”+”empatia emocjonalna” a „współczucie”?

    Więc mam wrażenie, że coś jednak w wikipedycznej definicji zlekceważyłeś.

    Przecież nie zlekceważyłem, tylko zacytowałem i wprost skrytykowałem.

    Co do empatii do pana kierowcy. Dla mnie brak empatii wobec niego jest całkiem zrozumiały. On tutaj występuje jako ktoś komu trudno współczuć – nic o nim nie wiemy, zabił i tyle. Jakby go ktoś spersonalizował, opisał i tak dalej to co innego.

    Kiedyś na Blog de Bart wytykano mi „brak empatii” wobec 3000 anonimowych/”niespersonalizowanych” (?) ofiar zamachów 11.09. oraz wobec jakiejś bliżej nieokreślonej/”niespersonalizowanej” (?) 9-letniej dziewczynki zapłodnionej w wyniku zgwałcenia i wyklętej przez Kościół za próbę aborcji. Ale jak rozumiem, Ty byś się do tej krytyki nie dołączył?

    A to z jaką wściekłością atakujesz gościa, który stracił rodzinę i nie wykazał przy tym empatii wobec sprawcy wypadku – wydaje mi się dziwne.

    No wybacz, ale nie podzielam Twojego poglądu, że „stracenie rodziny” winno dawać immunitet na wściekłe ataki. Nie znoszę tego człowieka i się nim brzydzę, więc jeśli nadarza się okazja – czyli tekst, przy komentowaniu którego atak na Igora Janke będzie On Topic – to zwykle z niej korzystam. W podobny sposób traktuję Nicponia, Terlikowskiego, Pospieszalskiego, Korwina, jego wyznawców i im podobnych (np. wyrusa). Co w tym dziwnego?

  60. Quasi
    28/11/2010 o 9:53 pm

    galopujący major :

    Jeśli definicja z polskiej wiki jest poprawna, to znaczy, że „Silna empatia objawia się między innymi uczuciem BÓLU wtedy, gdy przyglądamy się CIERPIENIU innej osoby, zdolnością współodczuwania i wczuwania się w perspektywę widzenia świata innych ludzi.”

    No Ty się, Quasi akurat cieszyć, gdy widzisz u niektórych ból, więc Twoja interpretacja tej definicja jest coś nie bardzo. Ty ją sobie po prostu poszerzyłeś na radość, że ktoś cierpi.

    Nie czytasz tego co piszę. Już pisałem, że ta część „definicji” jest po prostu fałszywa – empatia czy nawet współczucie nie powoduje, że patrząc na czyjeś cierpienie dosłownie czuje się ból. Można czuć pewien dyskomfort, który jest jakąś tam niekompletną reprezentacją bólu, ale nie jest to faktyczny fizyczny ból.

    Nie rozumiem dlaczego upieracie się, by termin „empatia” traktować jako synonim terminu „współczucie”. To jest bez sensu tym bardziej, że w takim wypadku tracimy określenie dla samego procesu odgadywania/identyfikacji cudzego stanu emocjonalnego. A ten proces ma miejsce zarówno wtedy, gdy na cudze cierpienie zareagujemy dyskomfortem (współczucie), jak i wtedy, gdy zareagujemy na nie przyjemnością (Schadenfreude). Obie drogi są zupełnie normalne i powszechne; pierwsza występuje gdy obserwujemy cierpienie tych, których lubimy lub do których mamy stosunek obojętny, druga – gdy obserwujemy cierpienie tych, których (szczególnie) nie lubimy. Publikację opisującą eksperyment neurologicznie demonstrujący ten fenomen już tu linkowałem.
    Nie pojmuję też dlaczego dziwi was moje Schadenfreude. Przecież jest to uczucie zupełnie normalne, występujące u każdego, zwłaszcza u mężczyzn. Ono prawdopodobnie jest jedną z głównych namiętności odpowiadających za ludzką żądzę zemsty i karania „winowajców”, czyli czegoś niemal uniwersalnego, z czego ludzie – zwłaszcza prawicowcy – są bardzo dumni.

    @ emes

    (…) Przy takiej definicji od biedy można uznać, że schadenfreude mieści się w zarysowanych przez Ciebie granicach empatii.

    Oczywiście. Tym bardziej, że Schadenfreude, podobnie jak współczucie, jest z empatią związane mechanistycznie, co zademonstrowano w eksperymencie, którego opis podlinkowałem.

    Jednak dalsza część definicji staje okoniem wobec takiego podejściu – co zresztą słusznie zauważył major.
    (…)
    Silna empatia – kwalifikowana forma empatii objawiać się ma zatem uczuciem bólu odzwierciedlającym cierpienie innej osoby, etc.

    Ale ta część jest bzdurna.

    Po pierwsze: Jest fałszywa, bo nie jest prawdą, że (w normalnym przypadku) empatia/współczucie wobec kogoś cierpiącego ból wywołuje realne uczucie bólu. Wywołuje pewien dyskomfort ten ból jakoś reprezentujący angażując część obszarów mózgu włączających się przy bólu), ale przecież nie jest to realne/pełne uczucie bólu. Oglądając podlinkowaną sekwencję zdjęć szatkowania prącia naprawdę poczułeś ból w kutasie lub masochistyczną przyjemność (a bezkutasowe kobiety co czują?)?

    Po drugie: Przy przyjęciu takiej definicji „empatii”, termin „empatia” staje się po prostu synonimem terminu „współczucie”, a nawet autorzy tej definicji oba te pojęcia rozróżniają.

    Natomiast potoczne rozumienie empatii jest raczej mocno związane z takim właśnie podejściem – empatia emocjonalna plus poznawcza plus współczucie.

    No a jaka w takim przypadku jest różnica między „empatia poznawcza”+”empatia emocjonalna” a „współczucie”?

    Więc mam wrażenie, że coś jednak w wikipedycznej definicji zlekceważyłeś.

    Przecież nie zlekceważyłem, tylko zacytowałem i wprost skrytykowałem.

    Co do empatii do pana kierowcy. Dla mnie brak empatii wobec niego jest całkiem zrozumiały. On tutaj występuje jako ktoś komu trudno współczuć – nic o nim nie wiemy, zabił i tyle. Jakby go ktoś spersonalizował, opisał i tak dalej to co innego.

    Kiedyś na Blog de Bart wytykano mi „brak empatii” wobec 3000 anonimowych/”niespersonalizowanych” (?) ofiar zamachów 11.09. oraz wobec jakiejś bliżej nieokreślonej/”niespersonalizowanej” (?) 9-letniej dziewczynki zapłodnionej w wyniku zgwałcenia i wyklętej przez Kościół za próbę aborcji. Ale jak rozumiem, Ty byś się do tej krytyki nie dołączył?

    A to z jaką wściekłością atakujesz gościa, który stracił rodzinę i nie wykazał przy tym empatii wobec sprawcy wypadku – wydaje mi się dziwne.

    No wybacz, ale nie podzielam Twojego poglądu, że „stracenie rodziny” winno dawać immunitet na wściekłe ataki. Nie znoszę tego człowieka i się nim brzydzę, więc jeśli nadarza się okazja – czyli tekst, przy komentowaniu którego atak na Igora Janke będzie On Topic – to zwykle z niej korzystam. W podobny sposób traktuję Nicponia, Terlikowskiego, Pospieszalskiego, Korwina, jego wyznawców i im podobnych (np. wyrusa). Co w tym dziwnego?

  61. wodasuczaju
    01/12/2010 o 11:59 pm

    Personalizacja jest dyskusyjna jak empatia. Przypisanie nazwiska nieznanej nam osobie: nad rzeką znaleziono zwłoki Jan Ruseckiego, nie czyni go ‚bardziej znanym’ i nie gwarantuje większej empatii, jesli to jedyne posiadane info. Takie same odczucia wywoła wiadomość: nad rzeka znaleziono zwłoki anonimowego mężczyzny. Ale trudno mówić, że Jan Rusecki jest niespersonalizowany.
    Wyrus, który występuje tutaj jako nick i krytykuje w sieci aborcje, in vitro, wyznawców Allacha (np) pomimo swojej anonimowości działa na Qasiego intensywniej niż nieanonimowy Jan Rusiecki. Emocje jakich dostarcza osoba dotknięta nieszczęściem są głównym czynnikiem motywującym do współczucia.
    W przypadku ‚równorzędnych’ ofiar kierowca-Janke (bo Janke jest dla mnie tak samo obcy jak sprawca wypadku, tyle że ‚onazwiskowany’) decyduje rozmiar cierpienia. Gdyby ten kierowca był moim ulubionym sąsiadem miałbym dla niego więcej empatii, chociaż utrata rodziny to nieporównywalnie wieksze nieszczęście niż strata prawa jazdy.
    Anonimowym hojnie współczuwamy, dopóki nic nas to ‚nie kosztuje’, tak jak wirtualne deklaracje anty -rasistowskie, -homofobiczne, -nacjonalistyczne. W perspektywie odniesienia ‚osobistych korzyśći’ łatwo z empatycznej wylewności zrezygnować.
    Po ujawnieniu kopii stenogramów na wielu blogach szydzono z prawaków przeżywających, że ostatnie słowa pilotow brzmiały kurwa, a nie jezu, jak donosiły różne żródła. Satysfakcja z osmieszenia prawdziwków skutecznie wyeliminowała współczucie dla pilotów tutki i ich rodzin czytających bezduszne komentarze. Co nie przeszkadza drwiącym, nadal uważac się za empatycznych i wzruszać nad losem ofiar z 11/09 czy dziewczynki w ciązy.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: