Strona główna > felietonik > Heil mutti und dadi

Heil mutti und dadi

Już sama nazwa Fundacji Mamy i Taty to jeden wielki lolcontent. Przypomina bowiem najśmieszniej mem polskiego psychiatryka, jakim jest łgarstwo Pawła Lisieckiego na temat pewnej  ustawy. Tym razem Fundacja Mamy i Taty postanowiła jednak nie iść drogą brata Pawła i sama wysmażyła locontentowy raport Przeciw wolności i demokracji. Generalnie chodzi w nim o to, że wyzywanie pedałów i lesb stało się „ryzykowne z punktu widzenia prawa”, no i że te straszne pedały mają jakąś spiskową strategię w Protokołach Mędrców Gejonu, by krok po kroku ukraść dzieci. Oczywiście dzieci mamy i taty. Jest też kilka zagadnień prawnych, które wystarczyło przekleić na przykład stąd, ale, zdaje się, że Fundacja Mamy i Taty postanowiła obrazić się na wujka gugla, bo a nuż też pedał. Za to wytłumaczyła dlaczego prawo polskie nie dyskryminuje osób homoseksualnych. Otóż prawo polskie nie dyskryminuje osób homoseksualnych, bo tak uważa prof. Andrzej Zoll. Proste? Powiedziałbym nawet: genialnie proste.

Od dłuższego czasu uważam, że podstawowym błędem polskiej konstytucji jest ułomność art. 87, w którym po prostu brak jest opinii Zolla Andrzeja jako źródła prawa powszechnie obowiązującego. A przecież dzięki tej krótkiej nowelizacji, moglibyśmy rozwiązać kilka palących problemów, już nie tylko z pedałami, ale także z eutanazją, czy aborcją w ogóle. No ale tak to już jest, gdy zamiast zdroworozsądkowego common law, mamy system odziedziczony po tych seksualnie zdegenerowanych Rzymianach. Zanim jednak całkowicie implementujemy idealny system amerykański, chciałbym miłośnikom Fundacji Mamy i Taty podrzucić kilka cytatów od naszego bijącego źródełka, żeby mogli je sobie wkleić w następnym raporcie o wolności i demokracji:

Andrzej Zoll: Jako rzecznik praw obywatelskich z marnym skutkiem wielokrotnie interweniowałem w przypadkach umarzania spraw o antysemickie publikacje, m.in. sprzedawane w podziemiach kościoła na placu Grzybowskim w Warszawie, w księgarni Antyk i kolportowanych przez Ruch. Prokuratury i sądy nie dopatrywały się znamion przestępstwa.

Ewa Siedlecka: Ale to samo zdanie jest chyba czym innym na papierze, a czym innym wykrzykiwane przez umięśnionych, ogolonych młodych ludzi idących z pochodniami po ulicy.

– Takie zachowanie i w tym kontekście jest moim zdaniem groźbą karalną wobec „grupy osób z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej czy rasowej”, czyli wypełnia znamiona przestępstwa z art. 119 kk. Jeśli padnie takie hasło podczas demonstracji – może wkroczyć przedstawiciel miasta i wezwać do rozwiązania zgromadzenia.

A wznoszenie ręki w faszystowskim pozdrowieniu? Ostatnio sąd w Opolu zdelegalizował stowarzyszenie ONR z Brzegu dlatego, że odwoływało się m.in. takimi gestami do tradycji faszystowskich, a propagowania faszyzmu zabrania i konstytucja, i kodeks karny.

– Gest faszystowski jak najbardziej może być powodem do rozwiązania zgromadzenia. Ale byłbym ostrożny z delegalizacją rozmaitych organizacji. To grozi tworzeniem się faszystowskiego podziemia. Poza tym to zawsze niebezpieczne, gdy państwo zaczyna decydować, jakie stowarzyszenia czy partie mogą działać, a jakie nie.

Konstytucja pozwala ograniczyć wolność zgromadzeń m.in. dla ochrony moralności publicznej. A przecież faszyzm jest niemoralny.

– Dlatego kodeks karny zakazuje propagowania faszyzmu. I dlatego zgromadzenie, w trakcie którego prezentowane jest hitlerowskie pozdrowienie, powinno być natychmiast rozwiązane, bo narusza kodeks. Tylko trzeba to robić konsekwentnie. Nie tak jak z zamykaniem stadionów po burdach kibiców – ma być nieczynny, ale zaraz jest jakiś ważny mecz, więc jednak trzeba otworzyć. Konsekwentnie powinna się też zachowywać prokuratura. Dlaczego nie ma jeszcze postępowania w sprawie tego „heilowania” w Święto Niepodległości? Przecież policja ma, a przynajmniej powinna mieć, nagranie z tej manifestacji. Można postawić zarzuty propagowania faszyzmu osobom, które ten gest publicznie wykonały. Państwo nie jest bezradne i nie powinno być bezczynne. Konstytucja chroni wolność słowa i zgromadzeń, a nie ich nadużywanie.

„Heil Hitler? Bez nerwów” Gazeta Wyborcza 14.11.2009.

 

 

 

 

Advertisements
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: