Strona główna > felietonik > Pójdą z torbami

Pójdą z torbami

Przekonanie, że na skutek zakazu palenia w knajpach, ich właściciele pójdą z torbami, będą żreć korę, albo pić wodę z kałuży, jest, mniej więcej, tak błyskotliwe, jak myśl, że na skutek likwidacji wagonów dla palących, ludzie przestaną jeździć koleją. Lata temu można było palić w kinie, palić podczas wykładów na uniwerkach, czy też palić na europejskich lotniskach. I choć, doprawdy, trudno uwierzyć, to, mimo wprowadzenia nikotynowej prohibicji, ludzie nadal do kina chadzają, na wykłady uczęszczają, czy też samolotami latają. Powie ktoś, że chodzenie do knajp, pubów i restauracji to jednak coś zupełnie innego, niż latanie na drugi kraniec świata, więc marna to analogia. Otóż owszem, to coś zupełnie innego. O ile bowiem, w przypadku kina, wykładów, czy lotu do Chicago palacz zapaliłby sobie z przyjemnością, o tyle prawie żaden palacz nie pali w trakcie posiłku. Oczywiście posiłku swojego.  Pali sobie tuż przed i tuż po, ale niemal nigdy w trakcie, bo za bardzo mu śmierdzi i smak potraw psuje. Co swoją droga jest wyjątkowym wręcz skurwysyństwem, bo jeśli nawet dla palacza jego własny smród  podczas przeżuwania jest nie do wytrzymania, to co dopiero dla jego niepalącego sąsiada? Restauratorzy dalej więc będą przyjmować palaczy, którzy jakoś na czas własnej konsumpcji potrafią się ograniczyć, a co najwyżej nie sprzedadzą  im kawy lub szklaneczki whisky, przy której palacz zwykł przeszkadzać innym w jedzeniu. Ale dzięki temu, nie będą musieli ładować ciężkiej forsy w wentylację, a na posiłki zaczną przychodzić również ci, których smród do tej pory zniechęcał. W pubach jest nieco inaczej, w pubach pali się podczas alkoholizowania się, więc czy sprzedaż piwa może zmaleć? Problem jednak w tym, że osoby, które się zwykły po pubach szlajać, nie zamkną się nagle w domu, tudzież od listopada do marca nie będą się udawały do parku, tylko pozostaną przy swoich zwyczajach. Między innymi właśnie stąd ten raban, bo palacze doskonale sobie zdają sprawę, że i tak do pubów chodzić będą, i tak piwo będą kupować, a tylko stać na mrozie z fajeczką w dłoni im się nie za bardzo uśmiecha. Co swoją drogą może wyjść im na plus, nigdzie tak łatwo nie można poderwać, jak właśnie na wspólnym dymku z koleżanką, która na moment odkleiła się od własnego towarzystwa. Rzecz jasna brak smrodu z miejsca stanie się atrakcyjną alternatywą dla tych, którzy woleli spotkać się na domówce (gdzie się nie pali), albo iść na maraton filmowy, zamiast po każdej sobocie prać kurtkę, czapkę, szalik i spodnie.  No ale to znowu uderzy w multipleksy i proszek Vizir, więc może komisja śledcza polskiej blogosfery przeprowadzi wśród lobbystów jakieś dochodzenie i wyniki opublikuje w profesjonalnej białej księdze nikotynowej.

 

 

Reklamy
  1. Vril
    16/11/2010 o 6:18 pm

    Podziwiam twoją łatwość godzenia się na każde ograniczenie praw obywateli przez władzę. Szyjka gotowa pod obróżkę.

  2. 16/11/2010 o 6:19 pm

    Niemcy od chyba przyszłego roku wprowadzają zakaz palenia na Oktoberfest (dokładniej wprowadzony zakaz dotknie tę imprezę), ale nikt nie płacze, że słynne targi padną.

  3. 16/11/2010 o 6:20 pm

    Vril :
    Podziwiam twoją łatwość godzenia się na każde ograniczenie praw obywateli przez władzę. Szyjka gotowa pod obróżkę.

    Jasne, każdy obywatel powinien mieć również zrobienia kupy na środku baru. :)

  4. 16/11/2010 o 6:22 pm

    Vril :

    Podziwiam twoją łatwość godzenia się na każde ograniczenie praw obywateli przez władzę. Szyjka gotowa pod obróżkę.

    Chłopie, Ty już dawno jesteś w obroży, bo w niej się urodziłeś i w niej umrzesz. A swoją drogą, zakaz smrodzenia mi w twarz poszerza moje prawo obywatelskie.

  5. 16/11/2010 o 6:24 pm

    Jurgi :

    Niemcy od chyba przyszłego roku wprowadzają zakaz palenia na Oktoberfest (dokładniej wprowadzony zakaz dotknie tę imprezę), ale nikt nie płacze, że słynne targi padną.

    Heh, pytanie czemu większość palaczy, nie podróżuje w wagonach dla palących, tylko dla niepalących, a do tych pierwszych wślizguje się tylko na fajkę?

  6. zatroskany_o_polske
    16/11/2010 o 8:59 pm

    Jurgi :

    Jasne, każdy obywatel powinien mieć również zrobienia kupy na środku baru.

    Pod warunkiem ze ją zakupu w sklepie opatrzoną banderolą Polskiego Przemysłu Gównianego.

  7. Quasi
    16/11/2010 o 9:24 pm

    @ major

    A jak, jako prawnik, oceniasz pomysł Nicponia na ominięcie zakazu?

  8. zatroskany_o_polske
    16/11/2010 o 9:42 pm

    galopujący major :
    Heh, pytanie czemu większość palaczy, nie podróżuje w wagonach dla palących, tylko dla niepalących, a do tych pierwszych wślizguje się tylko na fajkę?

    Gdy jeszcze byłem niepiśmienny (ale już czytający) czyli przed szkoła podstawową, a mój ojciec jeszcze palący, zasady palenia były nieco inne niż obecnie.
    Elegancki mężczyzna nie pozwolił sobie zapalić papierosa idąc przez miasto. Taki właśnie był mój ojciec, choć żaden tam żoliborski inteligent lecz normalny robotnik budowlany, ale od armatury i w dodatku z okolic Lwowa. Jeżeli już faktycznie go przypiliło wchodził do kawiarni, a było ich jak dziś banków, zamawiał dla siebie wodę, dla mnie oranżadę i wypalał papierosa. „Belwedera”. Jeżeli nie był w garniturze, zatrzymywał się na przystanku tramwajowym i tam palił, bo to było też dopuszczalne. Tyle że gorsze papierosy – „Giewonty”. W tramwajach można było palić ale tylko na tzw „pomostach” – z przodu lub z tyłu wagonu.
    Kobiety na ulicy nie paliły wcale, chyba że były prostytutkami. Był bowiem to ich znak rozpoznawczy, i mężczyźni bez obawy o pomyłkę mogli składać im propozycje.
    Zresztą wtedy kobiet raczej nie paliły wcale..

    Dodam tylko że nie działo się to w Warszawie lecz Katowicach (a właściwie chyba Stalinogrodzie), które w tym czasie zachowały jeszcze nieco przedwojennego sznytu.

  9. 16/11/2010 o 10:13 pm

    Quasi :

    @ major

    A jak, jako prawnik, oceniasz pomysł Nicponia na ominięcie zakazu?

    Ktoś to już, zdaje się zrobił:

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,8670201,Klub_Wielbicieli_Tytoniu_sposobem_na_obejscie_zakazu.html

    Musiałbym pogrzebać w przepisach, którymi się zazwyczaj nie zajmuję. Tak na szybko. Sprawa danych osobowych – żeby zapalić fajkę, musiałbyś zostać członkiem, czyli najpewniej wyrazić zgodę na przetwarzanie danych osobowych. A nie każdy to lubi robić. Dwa, ordynacja podatkowa, czyli kwestia rzekomego wolontariatu pracowników i w ogóle kwestia podatków od zysku stowarzyszenia:

    art. 199a ordynacji podatkowej:

    § 1. Organ podatkowy dokonując ustalenia treści czynności prawnej, uwzględnia zgodny zamiar stron i cel czynności, a nie tylko dosłowne brzmienie oświadczeń woli złożonych przez strony czynności.

    § 2. Jeżeli pod pozorem dokonania czynności prawnej dokonano innej czynności prawnej, skutki podatkowe wywodzi się z tej ukrytej czynności prawnej.

    § 3. Jeżeli z dowodów zgromadzonych w toku postępowania, w szczególności zeznań strony, chyba że strona odmawia składania zeznań, wynikają wątpliwości co do istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa, z którym związane są skutki podatkowe, organ podatkowy występuje do sądu powszechnego o ustalenie istnienia lub nieistnienia tego stosunku prawnego lub prawa.

    Trzy, kwestia majątku stowarzyszenia:

    art 34 prawa o stowarzyszeniach.

    Stowarzyszenie może prowadzić działalność gospodarczą, według ogólnych zasad określonych w odrębnych przepisach. Dochód z działalności gospodarczej stowarzyszenia służy realizacji celów statutowych i nie może być przeznaczony do podziału między jego członków.

    Tu trzeba by kombinować, jak wydoić stowarzyszenie z kasy (niekorzystne umowy kupna fajek po wygórowanej cenie od osoby fizycznej: Adolfa H. Nicponia?). Ale tu może wejść prokurator, zwłaszcza jak media zaczną szczuć.

  10. 16/11/2010 o 10:15 pm

    zatroskany_o_polske :

    galopujący major :
    Heh, pytanie czemu większość palaczy, nie podróżuje w wagonach dla palących, tylko dla niepalących, a do tych pierwszych wślizguje się tylko na fajkę?

    Gdy jeszcze byłem niepiśmienny (ale już czytający) czyli przed szkoła podstawową, a mój ojciec jeszcze palący, zasady palenia były nieco inne niż obecnie.
    Elegancki mężczyzna nie pozwolił sobie zapalić papierosa idąc przez miasto. Taki właśnie był mój ojciec, choć żaden tam żoliborski inteligent lecz normalny robotnik budowlany, ale od armatury i w dodatku z okolic Lwowa. Jeżeli już faktycznie go przypiliło wchodził do kawiarni, a było ich jak dziś banków, zamawiał dla siebie wodę, dla mnie oranżadę i wypalał papierosa. „Belwedera”. Jeżeli nie był w garniturze, zatrzymywał się na przystanku tramwajowym i tam palił, bo to było też dopuszczalne. Tyle że gorsze papierosy – „Giewonty”. W tramwajach można było palić ale tylko na tzw „pomostach” – z przodu lub z tyłu wagonu.
    Kobiety na ulicy nie paliły wcale, chyba że były prostytutkami. Był bowiem to ich znak rozpoznawczy, i mężczyźni bez obawy o pomyłkę mogli składać im propozycje.
    Zresztą wtedy kobiet raczej nie paliły wcale..

    Dodam tylko że nie działo się to w Warszawie lecz Katowicach (a właściwie chyba Stalinogrodzie), które w tym czasie zachowały jeszcze nieco przedwojennego sznytu.

    Fakt, ale też palili wykładowcy podczas wykładów, razem ze studentami. Nawet podczas pisemnych egzaminów.

  11. zatroskany_o_polske
    16/11/2010 o 10:19 pm

    galopujący major :
    A swoją drogą, zakaz smrodzenia mi w twarz poszerza moje prawo obywatelskie.

    Szczególny sposób rozumowania. Im więcej zakazów dla jednych tym więcej wolności dla wybranych. To się nazywało demokracja socjalistyczna.

  12. 16/11/2010 o 10:23 pm

    zatroskany_o_polske :

    galopujący major :
    A swoją drogą, zakaz smrodzenia mi w twarz poszerza moje prawo obywatelskie.

    Szczególny sposób rozumowania. Im więcej zakazów dla jednych tym więcej wolności dla wybranych. To się nazywało demokracja socjalistyczna.

    Nie to się nazywa zbieg konkurencyjnych praw i wolności. Klasyka w demokracji. Musisz się posunąć ze swoim emo, żeby innemu dać miejsce.

  13. Vril
    16/11/2010 o 10:23 pm

    galopujący major :

    Vril :
    Podziwiam twoją łatwość godzenia się na każde ograniczenie praw obywateli przez władzę. Szyjka gotowa pod obróżkę.

    Chłopie, Ty już dawno jesteś w obroży, bo w niej się urodziłeś i w niej umrzesz. A swoją drogą, zakaz smrodzenia mi w twarz poszerza moje prawo obywatelskie.

    Co z wolnością właściciela lokalu?

  14. 16/11/2010 o 10:31 pm

    To samo, co z wolnością właściciela hali, w której jest koncert. Właścicielem autobusu, który wiezie wycieczkę. I właścicielem bloku, w którym podłączono instalację gazową.

  15. 16/11/2010 o 11:17 pm

    plebejusz pozdrawia:

  16. 16/11/2010 o 11:32 pm

    Magister jestem:

  17. zatroskany_o_polske
    17/11/2010 o 12:00 am

    Nie to się nazywa zbieg konkurencyjnych praw i wolności. Klasyka w demokracji. Musisz się posunąć ze swoim emo, żeby innemu dać miejsce.

    No nie, błąd! … Powinno być:
    Inny musi się posunąć się ze swoim emo, żeby dać mi miejsce.

    PS.
    W USA były propozycje żeby wycinać ze starych filmów sceny z palaczami.

  18. cyncynat
    17/11/2010 o 7:09 am

    Oj, a czy zauwazyles, ze Wojtek Middle-Middle-Middle-Class Orlinski chcialby byc Murzynem „np na densflorze”? A na gieldzie to pewnie by chcial byc Zydem. To nie pierwszy raz gdy chce powiedziec cos pozytywnego o Murzynach, ale wszystko co mu przychodzi do glowy, to ze fajnie skacza i ze sprawniej gadaja slangiem (http://wo.blox.pl/2010/09/Getnac-dalna.html)

  19. Vril
    17/11/2010 o 11:53 am

    galopujący major :
    To samo, co z wolnością właściciela hali, w której jest koncert. Właścicielem autobusu, który wiezie wycieczkę. I właścicielem bloku, w którym podłączono instalację gazową.

    Czyli co?

  20. 17/11/2010 o 12:22 pm

    Vril :

    galopujący major :
    To samo, co z wolnością właściciela hali, w której jest koncert. Właścicielem autobusu, który wiezie wycieczkę. I właścicielem bloku, w którym podłączono instalację gazową.

    Czyli co?

    Czyli pierwsze słowa art. 140 kc. Własność jako całkowita wolność to Twój mokry sen, misiaczku.

  21. 17/11/2010 o 12:24 pm

    zatroskany_o_polske :

    Nie to się nazywa zbieg konkurencyjnych praw i wolności. Klasyka w demokracji. Musisz się posunąć ze swoim emo, żeby innemu dać miejsce.

    No nie, błąd! … Powinno być:
    Inny musi się posunąć się ze swoim emo, żeby dać mi miejsce.

    PS.
    W USA były propozycje żeby wycinać ze starych filmów sceny z palaczami.

    Well, wychodzi na to samo. Jeden musi się posunąć, żeby zrobić miejsce drugiemu.

    PS Podobno też chcieli zakazać mówienia mama i tata.

  22. 17/11/2010 o 12:27 pm

    cyncynat :

    Oj, a czy zauwazyles, ze Wojtek Middle-Middle-Middle-Class Orlinski chcialby byc Murzynem „np na densflorze”? A na gieldzie to pewnie by chcial byc Zydem. To nie pierwszy raz gdy chce powiedziec cos pozytywnego o Murzynach, ale wszystko co mu przychodzi do glowy, to ze fajnie skacza i ze sprawniej gadaja slangiem (http://wo.blox.pl/2010/09/Getnac-dalna.html)

    Fakt, lekko mi tu zaśmierdziało. Ale za to dziś chwali się już nie swoim francuskim, ale znajomościami z „intelektualistami”. Czujesz co by wrzucał na blogasek, gdyby był felietonistą New Yorkera?

  23. Vril
    17/11/2010 o 2:48 pm

    galopujący major :

    Vril :

    galopujący major :
    To samo, co z wolnością właściciela hali, w której jest koncert. Właścicielem autobusu, który wiezie wycieczkę. I właścicielem bloku, w którym podłączono instalację gazową.

    Czyli co?

    Czyli pierwsze słowa art. 140 kc. Własność jako całkowita wolność to Twój mokry sen, misiaczku.

    Nie pytałem o to, jak ty sobie wyobrażasz cudze mokre sny. Masz kłopot z własnymi?
    Z tej deklaracji rozumiem jednak, że przepis uświęca. Ustawy norymberskie też?

  24. barista
    17/11/2010 o 2:48 pm

    @ Cyncynat – zajebisty komentarz, tez to dla mnie bylo jakies burackie, ale nie wiedzialem czemu. Zakowskiemu za to chyba odbiło.

  25. 17/11/2010 o 2:51 pm

    Vril :

    galopujący major :

    Vril :

    galopujący major :
    To samo, co z wolnością właściciela hali, w której jest koncert. Właścicielem autobusu, który wiezie wycieczkę. I właścicielem bloku, w którym podłączono instalację gazową.

    Czyli co?

    Czyli pierwsze słowa art. 140 kc. Własność jako całkowita wolność to Twój mokry sen, misiaczku.

    Nie pytałem o to, jak ty sobie wyobrażasz cudze mokre sny. Masz kłopot z własnymi?
    Z tej deklaracji rozumiem jednak, że przepis uświęca. Ustawy norymberskie też?

    Że nie ma czegoś takiego jak „wolność bez obroży” dla właściciela. Dalej mi się już nie chce tłumaczyć.

  26. vHF
    17/11/2010 o 3:37 pm

    Zakaz otworzenia knajpy przeznaczonej dla palaczy to jednak totalitarianizm.

    Lokale takie moglyby byc dodatkowo opodatkowane (jako wyraz prozdrowotnej polityki panstwa), a wynagrodzenie personelu odpowiednie wyzsze (za prace w niekomfortowych/niebezpiecznych warunkach). Takie obostrzenia prawdopodobnie doprowadzilyby do jakiegos stabilnego rozkladu typu 80%-20% niepalacych-palacych knajp i wszyscy byliby zadowoleni.

    Tymczasem od dlugiego czasu obserwuje postepujaca histerie anytytoniowa, ktora prowadzi do takich absurdow jak np. na moim (bylym) uniwersytecie, gdzie nie wolno bylo palic na dachu (tarasie) ani przed budynkiem. Idiotyzm i skurwysynstwo.

    I zeby bylo jasne, to w zyciu wypalilem moze 10 papierosow (wylaczajac, he he, holenderskie), za kazdym razem po pijaku.

  27. Vril
    17/11/2010 o 4:24 pm

    galopujący major :

    Vril :

    galopujący major :

    Vril :

    galopujący major :
    To samo, co z wolnością właściciela hali, w której jest koncert. Właścicielem autobusu, który wiezie wycieczkę. I właścicielem bloku, w którym podłączono instalację gazową.

    Czyli co?

    Czyli pierwsze słowa art. 140 kc. Własność jako całkowita wolność to Twój mokry sen, misiaczku.

    Nie pytałem o to, jak ty sobie wyobrażasz cudze mokre sny. Masz kłopot z własnymi?
    Z tej deklaracji rozumiem jednak, że przepis uświęca. Ustawy norymberskie też?

    Że nie ma czegoś takiego jak „wolność bez obroży” dla właściciela. Dalej mi się już nie chce tłumaczyć.

    Nie chcesz, czy nie potrafisz?

    vHF- zdroworozsądkowe podejście. Nie trzeba być od razu naziolkiem, jak gospodarz.

  28. vHF
    17/11/2010 o 4:33 pm

    Vril :
    vHF- zdroworozsądkowe podejście. Nie trzeba być od razu naziolkiem, jak gospodarz.

    Galopujacego Majora znam na tyle zeby wiedziec ze nie „naziolek”, wiec prosze mi laskawie slow w usta nie wkladac.

    Dodam dodatkowo samokrytycznie, ze jest mi o tyle latwo sie o wolnosc naszom i waszom upominac ze od 7 lat korzystam z dobrodziejstw calkowitego zakazu palenia w knajpach.

  29. barista
    17/11/2010 o 6:52 pm

    @ vHF: ależ, ależ – przecież nikt nie broni mieć osobnej sali dla palących, z osobnym barem, oddzielną wentylacją etc. Rynek zadziała i zobaczymy czy to się tak bardzo opłaca ;)

  30. vHF
    17/11/2010 o 6:55 pm

    barista :
    @ vHF: ależ, ależ – przecież nikt nie broni mieć osobnej sali dla palących, z osobnym barem, oddzielną wentylacją etc. Rynek zadziała i zobaczymy czy to się tak bardzo opłaca

    No wlasnie usmieszek jest konieczny, bo przeciez wydzielenie pomieszczenia i dwa bary nie zawsze sa logistycznie mozliwe, a prawie na pewno nakladaja finansowe obciazenie wieksze niz moj pomysl (2 bary=2x wiecej personelu).

  31. barista
    17/11/2010 o 7:49 pm

    @vHF – Pomysł „każdy może zdecydować czy chce prowadzić knajpę dla palaczy czy niepalaczy” sprowadza się w praktyce do „każdy może zdecydować czy iść do knajpy palić/wdychać, czy siedzieć w domu”. Skoro najwięcej kasy jest w wyszynku dla palaczy, ale ze względów społecznych chcemy żeby niepalacze nie musieli być palaczami, to rozwiązanie „obowiązkowa sala dla niepalaczy, nieobowiązkowa dla palaczy” jest optymalne. Jeśli palaczom rzeczywiście zależy na możlwiości palenia w knajpie, rynek na to zapotrzebowanie odpowie. Smiem przypuszczac, ze palacze tez ludzie i moze sie przyjac palenie pod knajpa w zamian za co nie będą biernie palić cały wieczór (czyli palą dokładnie tyle ile chcą). Kilka dni temu oglądałem na lotnisku kabinę dla palaczy (zachwycający widok choć sądząc po zapachu wokół jednak negative preassure clean room to nie jest): siedzieli/stali tam tylko ludzie palący papierosy, kończąc wychodzili, chociaż mogli do woli posiedzieć i delektować się drinkiem/kawą/atmosferą. Kawę to już woleli na zewnątrz. I myślę, że za rok tak będzie też z naszymi palaczami – i dlatego nie opłaca się budować osobnych sal dla nich. Ekonomiści pewnie opisali ten paradoks ;)

  32. 17/11/2010 o 8:26 pm

    vHF :

    Zakaz otworzenia knajpy przeznaczonej dla palaczy to jednak totalitarianizm.

    Lokale takie moglyby byc dodatkowo opodatkowane (jako wyraz prozdrowotnej polityki panstwa), a wynagrodzenie personelu odpowiednie wyzsze (za prace w niekomfortowych/niebezpiecznych warunkach). Takie obostrzenia prawdopodobnie doprowadzilyby do jakiegos stabilnego rozkladu typu 80%-20% niepalacych-palacych knajp i wszyscy byliby zadowoleni.

    Tymczasem od dlugiego czasu obserwuje postepujaca histerie anytytoniowa, ktora prowadzi do takich absurdow jak np. na moim (bylym) uniwersytecie, gdzie nie wolno bylo palic na dachu (tarasie) ani przed budynkiem. Idiotyzm i skurwysynstwo.

    I zeby bylo jasne, to w zyciu wypalilem moze 10 papierosow (wylaczajac, he he, holenderskie), za kazdym razem po pijaku.

    No cóż, ja to sobie kiedyś o tym pisałem: http://galopujacymajor.blox.pl/tagi_b/8239/papieros.html

    Natomiast skłonny byłbym do otwierania knajp z możliwością palenia na zasadzie koncesji, gdzie w miejscach dużego natężenia knajp dla niepalących, mogłoby być kilka tylko dla palących.

  33. 17/11/2010 o 8:27 pm

    Vril :

    galopujący major :

    Vril :

    galopujący major :

    Vril :

    galopujący major :
    To samo, co z wolnością właściciela hali, w której jest koncert. Właścicielem autobusu, który wiezie wycieczkę. I właścicielem bloku, w którym podłączono instalację gazową.

    Czyli co?

    Czyli pierwsze słowa art. 140 kc. Własność jako całkowita wolność to Twój mokry sen, misiaczku.

    Nie pytałem o to, jak ty sobie wyobrażasz cudze mokre sny. Masz kłopot z własnymi?
    Z tej deklaracji rozumiem jednak, że przepis uświęca. Ustawy norymberskie też?

    Że nie ma czegoś takiego jak „wolność bez obroży” dla właściciela. Dalej mi się już nie chce tłumaczyć.

    Nie chcesz, czy nie potrafisz?

    vHF- zdroworozsądkowe podejście. Nie trzeba być od razu naziolkiem, jak gospodarz.

    Idź mi już stąd i nie wracaj.

  34. 17/11/2010 o 8:29 pm

    barista :

    @vHF – Pomysł „każdy może zdecydować czy chce prowadzić knajpę dla palaczy czy niepalaczy” sprowadza się w praktyce do „każdy może zdecydować czy iść do knajpy palić/wdychać, czy siedzieć w domu”. Skoro najwięcej kasy jest w wyszynku dla palaczy, ale ze względów społecznych chcemy żeby niepalacze nie musieli być palaczami, to rozwiązanie „obowiązkowa sala dla niepalaczy, nieobowiązkowa dla palaczy” jest optymalne. Jeśli palaczom rzeczywiście zależy na możlwiości palenia w knajpie, rynek na to zapotrzebowanie odpowie. Smiem przypuszczac, ze palacze tez ludzie i moze sie przyjac palenie pod knajpa w zamian za co nie będą biernie palić cały wieczór (czyli palą dokładnie tyle ile chcą). Kilka dni temu oglądałem na lotnisku kabinę dla palaczy (zachwycający widok choć sądząc po zapachu wokół jednak negative preassure clean room to nie jest): siedzieli/stali tam tylko ludzie palący papierosy, kończąc wychodzili, chociaż mogli do woli posiedzieć i delektować się drinkiem/kawą/atmosferą. Kawę to już woleli na zewnątrz. I myślę, że za rok tak będzie też z naszymi palaczami – i dlatego nie opłaca się budować osobnych sal dla nich. Ekonomiści pewnie opisali ten paradoks ;)

    Tak jak pisałem, do przedziału dla palących wpadają tylko na fajkę, a potem myk do przedziału dla niepalących. Jako palący na studiach coś o tym wiem:)

  35. vHF
    17/11/2010 o 9:05 pm

    @barista

    Nie ma zadnego znaczenia, czy palacze sie ostatecznie dostosuja, czy lubia biernie palic czy jednak nie, oraz czy wlascicielom knajp sie zrobi lepiej czy gorzej od nowych przepisow. Moj argument idzie tak:

    Celem przepisow, o ktore sie spieramy jest uwolnienie niepalacych od koniecznosci biernego palenia. Cel to jak najbardziej godny pochwaly, ale powinien byc osiagniety przy mozliwie najmniejszym utrudnianiu palenia, jako ze palenie jako takie jest poki co legalne. Prawda jest zas taka, ze segregacja knajp na palace/niepalace osiaga pozadany efekt w 100%, a palaczom utrudnia zycie minimalnie. Osobna sala jako jedyna opcja de facto wyklucza spory odsetek palaczy.

    Z powyzszego plynie oczywisty wniosek, ze przepisy maja jeszcze jeden cel, moim zdaniem podstawowy: ograniczenie palenia w ogole, czy komus przeszkadza czy nie. I sa za taka polityka mocne argumenty, tylko ze nikt nie ma jaj tego glosno powiedziec, bo prawo kazdego czlowieka do trucia sie na swoj ulubiony sposob trudno podwazyc bezposrednio.

    Powiem wiecej: zakaz palenia w takim wymiarze jak obserwuje teraz w Europie to jest spoleczny terroryzm jednej tylko opcji, lewicowo-brukselsko-wszystkowiednej. Wagon dobrej amunicji podstawiony psychiatrykom tego swiata.

    @Major

    Przeczytalem. W 100% zgadzam sie z tym co napisal pecet pod tamtym postem. Twoja konstrukcja przestrzeni publicznej jest zdecydowanie zbyt szeroka.

  36. 17/11/2010 o 9:24 pm

    vHF :

    Osobna sala jako jedyna opcja de facto wyklucza spory odsetek palaczy.

    io.

    No właśnie problem w tym, że jest dokładnie odwrotnie. Sala z możliwością palenia wyklucza niepalących, a sala dla niepalących nie wyklucza palących, bo ci ostatni mogą to robić na zewnątrz. Dla mnie tu nie ma symetrii. Natomiast, jeśli co 4-5 lokal to lokal z możliwością palenia to nie widzę problemu.

  37. vHF
    17/11/2010 o 9:31 pm

    galopujący major :
    No właśnie problem w tym, że jest dokładnie odwrotnie. Sala z możliwością palenia wyklucza niepalących, a sala dla niepalących nie wyklucza palących, bo ci ostatni mogą to robić na zewnątrz. Dla mnie tu nie ma symetrii. Natomiast, jeśli co 4-5 lokal to lokal z możliwością palenia to nie widzę problemu.

    No ale na zewnatrz jest zimno i pada i zimno i pada.
    Mowienie ze moga na zewnatrz to tak jak ze moga w domu.

  38. barista
    17/11/2010 o 9:39 pm

    vHF :
    Cel to jak najbardziej godny pochwaly, ale powinien byc osiagniety przy mozliwie najmniejszym utrudnianiu palenia, jako ze palenie jako takie jest poki co legalne.

    Przede wszystkim powinien zostać osiągnięty skutecznie. Podział knajp na dla palących/niepalących ćwiczymy od lat z wiadomym skutkiem. Knajp dla niepalących nie ma. Nie widzę powodu, dla którego miałoby się to zmienić.

    Celem zakazu palenia jest ochrona przed biernym paleniem niepalaczy. Ale to nie jedyny cel – również ochrona przed biernym paleniem palaczy (zdrowiej wypalić 3 kiepy pod knajpą niż spędzić 4 godziny w gęstym dymie, czyli wypalić paczkę). Nie mniej istotnym celem jest zniechęcenie palaczy do czynnego palenia – i argument libertariański bym kupił gdyby (i) palili tylko w negative preassure clean rooms, (ii) płacili za swoje leczenie w 100%.

    Nie wiem co ma do tego legalność palenia. Zażywanie heroiny też jest legalne, ale nie widzę powodu, dla którego regulator miałby ułatwiać taką aktywność zainteresowanym. Byłbym oczywiście bardziej skłonny zalegalizować obrót heroiną niż palenie gdzie popadnie, gdyby koszty społeczne policzyć.

    Powiem wiecej: zakaz palenia w takim wymiarze jak obserwuje teraz w Europie to jest spoleczny terroryzm jednej tylko opcji, lewicowo-brukselsko-wszystkowiednej.

    To nie ma nic wspólnego z lewicą ani Brukselą. To kwestia postępu cywilizacyjnego.
    Zakaz palenia na tarasie i pod budynkiem również (w Stanach 50 stóp od budynku biurowego nie wolno – i można wejść rano do biura nie przebijając się przez hordę buraków z kiepami stojących w drzwiach).

    @Major
    Przeczytalem. W 100% zgadzam sie z tym co napisal pecet pod tamtym postem. Twoja konstrukcja przestrzeni publicznej jest zdecydowanie zbyt szeroka.

  39. barista
    17/11/2010 o 9:42 pm

    No ale na zewnatrz jest zimno i pada i zimno i pada.
    Mowienie ze moga na zewnatrz to tak jak ze moga w domu.

    Wolny kraj, wolny wybór.
    A poważnie – ważymy dobra: co jest istotniejsze/kosztowniejsze – komfort tych co w środku, czy komfort tych co wybrali mróz i kiepa?

  40. vHF
    17/11/2010 o 9:54 pm

    barista :
    A poważnie – ważymy dobra: co jest istotniejsze/kosztowniejsze – komfort tych co w środku, czy komfort tych co wybrali mróz i kiepa?

    No zesz kurwa, przeciez ja nigdzie nie postuluje nieograniczonego palenia w knajpach, tylko podzial na palace/niepalace knajpy. Niepalacy maja swoj komfort w swoich knajpach, palacy w swoich.

    Przede wszystkim powinien zostać osiągnięty skutecznie. Podział knajp na dla palących/niepalących ćwiczymy od lat z wiadomym skutkiem. Knajp dla niepalących nie ma. Nie widzę powodu, dla którego miałoby się to zmienić.

    Teraz bylyby kary za palenie/zezwalanie na palenie w knajpie dla niepalacych.

    Celem zakazu palenia jest ochrona przed biernym paleniem niepalaczy. Ale to nie jedyny cel – również ochrona przed biernym paleniem palaczy

    Po pierwsze, to nikt tego oficjalnie na glos nie mowi. Po drugie, to nie panstwa sprawa czym sie truje…

    argument libertariański bym kupił gdyby (…) płacili za swoje leczenie w 100%.

    …a czy grubasy maja tez placic za swoje bypassy? A chorzy na Huntingtona rodzice dzieci z Huntingtonem za ich leczenie tez? Pierwsi moga przeciez tyle nie zrec, a drudzy zlekcewazyli ryzyko.

  41. vHF
    17/11/2010 o 10:37 pm

    Ach, i jeszcze:

    Nie wiem co ma do tego legalność palenia. Zażywanie heroiny też jest legalne, ale nie widzę powodu, dla którego regulator miałby ułatwiać taką aktywność zainteresowanym.

    Chodzilo mi o to, ze jesli czynnosc jest legalna, to ograniczenie wolnosci do jej wykonywania powinno miec uzasadnienie, a moim zdaniem w tym przypadku nie ma.

  42. 18/11/2010 o 12:10 am

    A zajrzyj Majorze do mnie, bom się zdenerwował:)i się czepiam, ciebie tyż.

  43. 18/11/2010 o 12:50 am

    Śmieci usuwamy, paka.

  44. 18/11/2010 o 12:51 am

    grześ :

    A zajrzyj Majorze do mnie, bom się zdenerwował:)i się czepiam, ciebie tyż.

    Widziałem, grzesiu, chyba muszę skrobnąć trzecią notkę:)

  45. Anonim
    18/11/2010 o 10:32 am

    „No zesz kurwa, przeciez ja nigdzie nie postuluje nieograniczonego palenia w knajpach, tylko podzial na palace/niepalace knajpy. Niepalacy maja swoj komfort w swoich knajpach, palacy w swoich.”
    **
    Taki podział jest od lat. Nie zauważyłeś? No właśnie. Nie ma dotąd knajp dla niepalących, bo przecież się nie opłaca, bo każdy chce zapalić. Moim zdaniem wkrótce się okaże, że nie każdy chce zapalić i nie każdy kto chce zapalić chce siedzieć w cudzym smrodzie. Teraz prawodawca mówi „sprawdzam” (skoro twierdzicie, że palacze pragnący siedzieć w dymie są waszą ważną grupą docelową, to nie ma przeszkód żebyście otwierali dla nich osobne sale).

    „Po pierwsze, to nikt tego oficjalnie na glos nie mowi. Po drugie, to nie panstwa sprawa czym sie truje…”
    ***
    A to nie jest oczywiste, że regulator policzył wpływy z akcyzy i wydatki na NFZ wreszcie?
    A państwa sprawa czy zapinasz pasy, szczepisz dziecko etc.?

    „a czy grubasy maja tez placic za swoje bypassy? A chorzy na Huntingtona rodzice dzieci z Huntingtonem za ich leczenie tez? Pierwsi moga przeciez tyle nie zrec, a drudzy zlekcewazyli ryzyko.”
    **
    Rozumiem, że argument z równości: skoro wolno mi sprzedawać tytoń dlaczego nie heroinę? skoro wolno mi narażać „chętnych” na bierne palenie, czemu nie pozwolić na prowadzenie pojazdów po pijaku (oczywiście wydzielonymi ulicami dla samych chętnych – ludzie będą wybierać czy dana ulica ma być dla pijanych kierowców, czy niepijanych; jak komuś nie pasuje to pojedzie inną trasą)?
    Odpowidając na Twoje pytanie: palacze niech płacą, grubasy też (aczkolwiek zacząłbym od opodatkowania śmieciowego jedzenia żeby kandydatów na grubasów zniechęcić do grubnięcia), rodzice z Huntingtonem – nie. Ze względów bardziej praktycznych niż legalistycznych. Podobnie sprawczy wypadków drogowych, a nie NFZ za koszty leczenia ofiar.

  46. vHF
    18/11/2010 o 10:56 am

    Kolega z kanapy orlinskiej moze?

    Anonim :
    Taki podział jest od lat.

    Po raz n-ty: nie. Teraz podzial jesli jest to nieformalny, bo nie ma sankcji na palacych/pozwalajacych palic w niepalacych lokalach. No i nie dziala.

    Czy palacze tak naprawde chca swoich knajp czy nie jest bez znaczenia. Ponadto twierdzenie, ze nie chca jest chamstwem, bo sa dorosli i mowia ze chca, wiec temat powinien byc zamkniety.

    A to nie jest oczywiste, że regulator policzył wpływy z akcyzy i wydatki na NFZ wreszcie?
    A państwa sprawa czy zapinasz pasy, szczepisz dziecko etc.?

    Pewnie ze policzyl, tylko ze oficjalna egzegeza jest taka, ze chodzi o ochrone niepalacych przed dymem. To jest bzdura i obraza moja inteligencje.

    Dzieci szczepic, bo same nie wiedza lepiej. Od pasow (dla doroslych) sie odpieprzyc.

    Rozumiem, że argument z równości: skoro wolno mi sprzedawać tytoń dlaczego nie heroinę? skoro wolno mi narażać „chętnych” na bierne palenie, czemu nie pozwolić na prowadzenie pojazdów po pijaku (…)

    Gowno rozumiesz, niestety.

    Odpowidając na Twoje pytanie: palacze niech płacą, grubasy też (aczkolwiek zacząłbym od opodatkowania śmieciowego jedzenia żeby kandydatów na grubasów zniechęcić do grubnięcia), rodzice z Huntingtonem – nie. Ze względów bardziej praktycznych niż legalistycznych.

    Jedyny sensowny akapit w Twoim poscie.

  47. vHF
    18/11/2010 o 10:59 am

    Dzieci szczepic, bo same nie wiedza lepiej.

    Tu sie pospieszylem. Obowiazkowe szczepienia sa jak najbardziej OK, jak trzeba to dla wszystkich.

  48. cyncynat
    18/11/2010 o 6:46 pm

    vHF, wyluzuj. Pardon za banal, ale albo Ty i adwersarze macie czas na napisanie przemyslanych 3 stronicowych komentarzy, albo mozecie sobie dac siana. Jak ja sobie dalem.
    Kanapa orlinska tu nie zaglada – mniej wiecej od czasu jak do nich dotarlo, ze Major ma chujowych kolegow i ze mimo jego „miziania sie” z kanapa, jest miedzy nimi „jakas sciania”. Details: https://galopujacymajor.wordpress.com/2010/08/30/prawicowe-swieto-lewicy/ (patrz komenty)

  49. cyncynat
    18/11/2010 o 6:47 pm

    Re: przemyslane 3-stronicowe komentarze – Quasiego tu brakuje.

  50. cyncynat
    18/11/2010 o 7:05 pm

    BTW: kolesie od komiksow i ajfonow wlasnie sie zastanawiaja czy slowo „Murzyn” jest be. http://mrw.blox.pl/2010/11/Badania-nad-Murzynem.html
    Absolutnie zajebiste w kontekscie tego, ze nikt sie tam nawet nie pochylil nad kwestia prostackich stereotypow o „sprawnych Murzynach na densflorze”. Polska to jednak kraj burakow.

  51. 18/11/2010 o 8:25 pm

    Tak się włączę, podczytuję sobie od dawna Orlińskiego (dużo tekstów z przyjemnością), ale ak se myślę, czy on i wierne grono jego wyznawców tropiąc „bucowatość” wszystkich niezgadzających się z nimi nie czują tego, że sami są coraz bardziej bucowaci, monotematyczni, sekciarscy i aroganccy.

    A zresztą w sumie co mnie to obchodzi.

    Ale ogólnie dla mnie charakterologicznie to Orliński i spółka niewiele różnią się od pacjentów wielu pychiatryka 24.
    A dyskusja o paleniu pokazują, że w fanatyzmie nawet chyba tamtych przerastać zaczynają:)

  52. cyncynat
    18/11/2010 o 8:32 pm

    grzesiu, nie popadaj w glupote: oczywiscie ze grupa trzymajaca ajfona to zupelnie inne zwierze niz prawicowi psychole.

  53. barista
    18/11/2010 o 11:11 pm

    Kolega z kanapy orlinskiej moze?
    ***
    W sensie?

    *
    Po raz n-ty: nie. Teraz podzial jesli jest to nieformalny, bo nie ma sankcji na palacych/pozwalajacych palic w niepalacych lokalach. No i nie dziala.
    ***
    Nie, dlatego, że nie ma lokali dla niepalących, bo się „nie opłaca”.

    *
    Pewnie ze policzyl, tylko ze oficjalna egzegeza jest taka, ze chodzi o ochrone niepalacych przed dymem. To jest bzdura i obraza moja inteligencje.
    ***
    Przyjmij moje przeprosiny. Nie mam co prawda upoważnienia ustawodawcy, ale mniemam, że chodziło o (i) ochronę niepalących przed biernym paleniem, (ii) ochronę palaczy przed biernym paleniem, (iii) utrudnienie palaczom palenia (czynnego).
    Mniemam też, że nie chodziło o obrażenie Twojej inteligencji, ani o mój komfort w dowolnej knajpie, ale o zaoszczędzenie miliardów na leczenie skutków palenia.
    *
    Dzieci szczepic, bo same nie wiedza lepiej. Od pasow (dla doroslych) sie odpieprzyc.
    ***
    Przecież rodzice tych dzieci wiedzą jeszcze lepiej ;)
    A co do pasów – pełna zgoda, jeśli bezpasowcy poniosą konsekwencje swoich wyborów, czyli nie finansujemy ze środków publicznych leczenia obrażeń, których by się nie nabawili zapiąwszy pasy.
    *
    Gowno rozumiesz, niestety.
    ***
    Jakieś uzasadnienie do tej błyskotliej riposty?

  54. barista
    18/11/2010 o 11:30 pm

    btw apologies za anonim powyżej – cudzy PC, sala konferencyjna, wicie rozumicie

  55. vHF
    19/11/2010 o 12:11 am

    @barista

    Twoj poprzedni komentarz byl niepodpisany, wiec zalozylem ze rozmawiam z jakims bucem. Bylbym grzeczniejszy, gdybym wiedzial, ze rozmawiam z Toba—ale Twoja tez wina zem Cie zza nie poznal po tym co piszesz :-)

    Po kolei:
    1. Jestesmy jak widac w zgodzie co do faktycznych intencji ustawodawcy. Wlasciwa dyskusja powinna sie wiec skupic na tych intencjach, a nie tylko na jednej z nich—ochronie niepalacych przed biernym paleniem. Mnie sie ta motywacja nie podoba, ale drazni mnie mniej niz proba wciskania mi kitu, ze chodzi tylko o wolnosc od dymu.

    2. Knajpy z prawnie wymuszonym zakazem palenia byc musza, tutaj nie ma zadnej watpliwosci. Niepalacy musza miec teoretyczna i praktyczna mozliwosc wyjscia do lokalu bez dymu. Wydzielanie osobnej sali dla palacych jest jednakze niepraktyczne i niepotrzebnie kosztowne, zwlaszcza w porownaniu z prosta mozliwoscia zrobienia knajpy palacej. Ergo, po raz n-ty, nie chodzi tylko o ochrone—patrz wyzej.

    3. Kwestia legalnosci palenia jest wazna bo, tak jak pisalem wyzej, jesli panstwo mi zakazuje dotychczas legalnej czynnosci, to musi to uzasadnic jakims dobrem. Jak staralem sie wykazac, nie moze chodzic o dobro pt. „zeby niepalacy nie siedzial w dymie”. Przykladow z heroina nie rozumiem, sa chyba jednak tylko figury retoryczne?

    4. Gdy pytalem kto jeszcze ma placic, chcialem Ci zwrocic uwage, ze po pierwsze zycie jest w ogole niebezpieczne, a po drugie jest wiele roznych grup spolecznych ktore sredni koszt leczenia na zawodnika zwiekszaja na wlasne zyczenie. Dwie takie grupy wymienilem. Chcialbym wiedziec w jaki sposob rozdzielasz te przypadki na tych co powinni za siebie placic i tych co nie. I dlaczego palacze sa koniecznie w tej pierwszej klasie.

    5. Nie jestem odpowiedzialny za kazdy glupi argument na rzecz status quo, w tym ten ze sie „nie oplaca”. Nie wiem czy sie oplaca czy nie i mi to wisi. Dla mnie problem jest nieco bardziej podstawowy: pewna wolnosc jest ludziom odbierana a mnie jest wciskany kit. I stad ten moj rejtan tutaj; pomysl jaka wolnosc bedzie nastepna! Chryste, przeciez nastepne moze byc piwo albo Football Manager!

    6. Dyskusja jest o tyle akademicka, ze zyjac od lat w krajach z calkowitym zakazem palenia w knajpach obserwuje, ze i ja mam wiekszy komfort i palacze nie narzekaja za bardzo, chociaz nie wiem czy dlatego ze sie poddali, czy dlatego ze polubili wyjscia na swieze powietrze na szluga. Nie wyjde wiec na ulice protestowac, tym bardziej ze bylem w Polsce kilka dni ostatnio i znowu sie wkurwilem.

    7. Czy naprawde kazdy z „kiepem” to „burak”?

  56. barista
    19/11/2010 o 1:14 am

    vHF :
    Czy naprawde kazdy z „kiepem” to „burak”?

    Ależ zero obrazy z mojej strony. Ja też jestem zaskoczony, że vHF takie brednie pisze ;) Jutro się z nimi rozprawię, bo bardzo ładnie podsumowałeś swoją argumentację powyżej. Teraz tylko jedno wyjaśnienie: nie uważam, że „każdy z kiepem to burak”, natomiast burakiem jest każdy z kiepem kiedy przebywa w mieszanym towarzystwie, a to w szczególności burakami są stojący metr od wejścia do każego biurowca w Warszawie palacze. Ponieważ nie przyjdzie im do głowy, że komuś może przeszkadzać przechodzenie kilka razy dziennie przez ich smród, należy moim zdaniem zakazać palenia w bezpośredniej bliskości budynków, w których jest zakaz palenia. Buractwem palaczy i właściciela restauracji przy pl. 3 Krzyży jest to, że w braku oddzielnie wentylowanej sali dla palaczy muszę wdychać ich smród przy jedzeniu, chociaż zapłaciłem za swój obiad tyle samo co każdy z buraków. Burakiem jest kolo w restauracji, który na „przy dzieciach się nie pali you moron” mojej córki odpowiada, że nie wyobraża sobie „kawki po obiadku bez papieroska”.
    Nie wykluczam, że istnieją palacze nie-buraki. Po prostu takich nie znam, albo nie wiem, że są palaczami :)

  57. 21/11/2010 o 10:33 pm

    barista: mam niejasne wrażenie, że to rozprawienie się wpisałeś u mnie.

  58. barista
    22/11/2010 o 12:11 am

    @ vHF

    – Takie widzisz qui pro quo, choć nie do końca, bo przecież rose by any other name would smell as sweet, wouldn’t it?

    1) Mhm. Co złego w prawdziwych intencjach (to jest jawnych i ukrytych)?

    2) Dotąd tak właśnie było – knajpy dla palących i dla niepalących. Niepalący palili (biernie) w knajpach dla palących, a palący i niepalący nie palili w knajpach dla niepalących. A faktycznie to ile było tych knajp dla niepalących? No właśnie.

    3) Co jest złego w odpowiedzi „zakazuję palenia, bo szkodzi palącemu i otoczeniu”.

    4) Dlatego, że trudno o lepszy przykład hodowania choroby na własne życzenie (ryzyko związane z paleniem jest bardzo wysokie i znane każdemu, od kilkudziesięciu lat). Nie widzę analogii do odmowy leczenia Huntingtona, na który ktoś zapada w wyniku decyzji prokreacyjnej innych ludzi.

    5) Jaka wolność? Trucia innych? Czy palenia na osobności? Ta ostatnia pozostaje.

    6) No właśnie. Wolność v. komfort i zdrowie.

    7) Empirycznie – tak. Teoretycznie – nie.

  59. barista
    22/11/2010 o 12:11 am

    nameste :
    barista: mam niejasne wrażenie, że to rozprawienie się wpisałeś u mnie.

    Dzięki za przypomnienie.

  60. vHF
    22/11/2010 o 12:19 pm

    Here’s hoping wszystkie blockquoty są na miejscu…

    barista :
    – Takie widzisz qui pro quo, choć nie do końca, bo przecież rose by any other name would smell as sweet, wouldn’t it?

    Nie rozumiem.

    1) Mhm. Co złego w prawdziwych intencjach (to jest jawnych i ukrytych)?

    Nie podoba mi się, że motywacja stanowionego prawa jest ukrywana, a dyskusja spychana na boczne tory.

    2) Dotąd tak właśnie było – knajpy dla palących i dla niepalących. Niepalący palili (biernie) w knajpach dla palących, a palący i niepalący nie palili w knajpach dla niepalących. A faktycznie to ile było tych knajp dla niepalących? No właśnie.

    Sorry, pisalem już kilka razy powyżej dlaczego ten argument jest błędny.

    3) Co jest złego w odpowiedzi „zakazuję palenia, bo szkodzi palącemu i otoczeniu”.

    Jak wykazałem, da się rozdzielić szkodliwość dla palących od szkodliwości dla (niepalącego) otoczenia. Słuszność zakazu czy innego prawnego ograniczania palenia ze względu tylko na szkodliwość dla palących jest zaś bardzo dyskusjyna.

    4) Dlatego, że trudno o lepszy przykład hodowania choroby na własne życzenie (ryzyko związane z paleniem jest bardzo wysokie i znane każdemu, od kilkudziesięciu lat).

    Zgoda.

    Nie widzę analogii do odmowy leczenia Huntingtona, na który ktoś zapada w wyniku decyzji prokreacyjnej innych ludzi.

    Moja analogia zakładała, że rodzice, którzy podjęli taką decyzję płaciliby za leczenie dzieci.
    Zwróć uwagę, że ryzyko wystąpienia Huntingtona u dziecka można podać z absolutną dokładnością, oraz że w najlepszym przypadku wynosi 50%. To jak?

    5) Jaka wolność? Trucia innych? Czy palenia na osobności? Ta ostatnia pozostaje.

    Wolność wypalenia papierosa w knajpie.

    6) No właśnie. Wolność v. komfort i zdrowie.

    Realpolitik normalnie jak od Warzechy.

    7) Empirycznie – tak. Teoretycznie – nie.

    Masz strasznie niski próg buractwa.

  1. 17/11/2010 o 4:34 pm
  2. 18/11/2010 o 12:06 am

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: