Strona główna > felietonik > Przygodna narodowość chłopców zatrwożonych

Przygodna narodowość chłopców zatrwożonych

 

Nie jestem za tym, żeby gejów, Żydów czy lewaków wysyłać na Madagaskar, ale to nie znaczy, że mam ochotę poddać się terrorowi tych środowisk, prowadzonych zresztą przewrotnie pod hasłami „europejskiego liberalizmu”. (…)

Ale nie histeryzujmy. Objęcie władzy przez ONR jest równie prawdopodobne jak rząd utworzony przez koalicję mniejszości seksualnych z premierem Biedroniem na czele.

 

W środkowoeuropejskim psychiatryku zwanym dla niepoznaki Polską, Paweł Kukiz mógłby robić za pewien wzorzec. Nie potrafi śpiewać, a jest wokalistą. Nie ma nic ciekawego do powiedzenia, a robią z nim wywiady. Nie jest w stanie zadbać nawet o logiczną spójność swojego wnioskowania. Czego dowodem, cytaty powyżej. Ale jest też Kukiz typowy z innego względu. Jęczy bowiem, mówiąc:

 

Kiedy widziałem w TVN-ie wypowiedź młodego chłopca, który mówił, że w nowoczesnym społeczeństwie nie ma miejsca na takie pseudowartości jak naród, to mi ręce opadły. Gdyby nie Dmowski, pod którego pomnik szli wczoraj ludzie z różnych środowisk, żeby złożyć kwiaty, ten chłopak mówiłby dzisiaj po rosyjsku albo niemiecku, zaś Polska byłaby odległym wspomnieniem, znanym jedynie z przekazów historycznych.

”W święto niepodległości z narodowcami” Gazeta Wyborcza.

 

Wobec tego spytam się: no i co z tego? No i co, że mówiłby po rosyjsku albo niemiecku (lepiej niemiecku), a nie po polsku? Co z tego, że jego praprababka mówiłaby po polsku, a on już nie? Skąd Kukiz wie w jakim języku trzysta, pięćset, czy tysiąc lat temu mówiła jego prarparaprababka? Jakie to ma znacznie? Polski pierdolec pod tytułem „naród”, przypomina lamenty chłopców, którzy drżą ze strachu na myśl, że mogli się urodzić dziewczynkami. Nie wpadli jednak na to, że gdyby się tymi dziewczynkami rzeczywiście urodzili, to byłby to dla nich tak naturalne, iż pewnie trwożyłyby się na samą myśl, że co by to, Panie Boże, było, gdybyśmy były chłopcami.

Reklamy
  1. Anonim
    13/11/2010 o 6:14 pm

    „…Polski pierdolec pod tytułem „naród”, przypomina lamenty chłopców, którzy drżą ze strachu na myśl, że mogli się urodzić dziewczynkami…”
    to jest właśnie sedno sprawy, kamień u szyii ludzi mieszkających między Odrą a Bugiem. To jest pożywka dla posiewu zarazy o nazwie „katolicki naród”. Nie ludzie, nie jednostki – nie – NARÓD i na dokładkę KATOLICKI.

  2. zatroskany_o_polske
    13/11/2010 o 6:49 pm

    Skoro nie udaje się ukryć że Ozajasz Szechter, Roman Zambrowski, Rajmund Kaczyński i inny KPP i PZPR-owcy wychowali swoje dzieci na lepszych patriotów, niż bezpartyjny Krzysztof Leski, ani ze najwięksi patrioci rodzili się w czasie zaborów, to przecież nie ma o czym dyskutować.

  3. adas
    13/11/2010 o 8:29 pm

    Wara od Kukiza i tego że nie potrafi śpiewać! Właśnie dlatego, że nie potrafi, robi(ł) to dobrze.

    Krótka ta Twoja notka, ale tematów poważnych i mniej jest kilka albo i więcej. Bo na przykład skąd konstatacja, że gdyby nie „Iksiński to mówilibyśmy po iksińsku”. Może i XX wiek był stuleciem totalitaryzmów, ale był też stuleciem odtwarzania, i co ważniejsze: tworzenia od podstaw niemal, narodów. Czemu różni tacy mędrcy nie chcę tego zauważać? Znaczy się, zauważają – w Czeczenii, w Kosowie już nie.

    Chociaż może nawet nie narodów, a państw narodowych? Z tym to dopiero jest problem, bo w doktrynalnej postaci państwo narodowe będzie albo skansenem albo utopią. Ale w wersji light, bardzo inkluzywnej (hmm, Katalonia, nie Baskonia) jest w tej chwili najlepszym co wymyślono. Bo w cudowne wspólnoty ponad podziałami też nie wierzę.

    Z Kukizem też jest fajnie z psychiatrykowej strony, bo go kilka lat temu za małpkę PO uważano. A sama Kataryna w czasie afery Dziennikowej pisała, że się takimi niepoważnymi typami nie zajmuje.

  4. zatroskany_o_polske
    13/11/2010 o 10:07 pm

    adas :
    Ale w wersji light, bardzo inkluzywnej (hmm, Katalonia, nie Baskonia) jest w tej chwili najlepszym co wymyślono. Bo w cudowne wspólnoty ponad podziałami też nie wierzę.

    Lepszy przykład to Czechy i Słowacja, udany w 100%
    Moim zdaniem dlatego że zabrakło pierwiastka religijnego. Źli komuniści na terenie Czechosłowacji wytrzebili religię w stopniu znacznym, co jak się okazało, jest wielkim szczęściem tych narodów :-)

    Natomiast Quebec ze swoją autonomią dał ciała. Separacja nie przeszła o włos, ale i tak prowincjonalne wcześniej Toronto stało się metropolią, a o Montrealu coraz mniej się słyszy.

    Swoja droga apeluję do Michnika i Wróblewskiego – dlaczego w Waszych gazetach nie ma żadnych informacji od naszych sąsiadów – Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii, poza sensacyjnymi. Zróbcie coś do cholery!

  5. adas
    13/11/2010 o 10:23 pm

    Bo coś takiego jak zagranica w polskich mediach praktycznie aktualnie nie istnieje. Liczy się tylko polityka krajowa, a jeśli zagraniczna to albo jako kuriozum, albo na zasadzie „słoń a sprawa polska” albo w formie usługowej: rodacy jeźdźcie/nie jedźcie tam.

    Oddały pola internetowi i ewentualnie specjalistycznym tytułom.

    W kontekście Europy Środkowej dochodzi jeszcze nasze przekonanie o polskiej przewadze kulturowej nad wszystkimi ludami na wschód od Łaby i południe od Karpat. Łącznikiem Wschodu i Zachodu bylim my, gdy u was chałpy słomiane stawiano. Rżneli nas dojcze, kozacy i mahometanie, byście w swej nieświadomości piknie żyli. No i kupa niewiedzy z odrobiną „paramocarstwowej” propagandy.

    Ale lepiej jest na płaszczyźnie kulturalnej.

  6. adas
    13/11/2010 o 10:25 pm

    A jeśli chodzi o Katalonię i Baskonię. Pewnie mocno uproszczam, ale odrębność baskijska jest etniczna (co ma rzeczywiście swe podstawy). Katalońska jest związana z samym miejscem, jego atrybutami itepe. Katalończykiem można się stać, Baskiem trzeba się urodzić.

  7. 14/11/2010 o 1:29 am

    Anonim :

    „…Polski pierdolec pod tytułem „naród”, przypomina lamenty chłopców, którzy drżą ze strachu na myśl, że mogli się urodzić dziewczynkami…”
    to jest właśnie sedno sprawy, kamień u szyii ludzi mieszkających między Odrą a Bugiem. To jest pożywka dla posiewu zarazy o nazwie „katolicki naród”. Nie ludzie, nie jednostki – nie – NARÓD i na dokładkę KATOLICKI.

    Oh katolicki to „purpurowa” wisienka na torcie.

  8. 14/11/2010 o 1:29 am

    zatroskany_o_polske :

    Skoro nie udaje się ukryć że Ozajasz Szechter, Roman Zambrowski, Rajmund Kaczyński i inny KPP i PZPR-owcy wychowali swoje dzieci na lepszych patriotów, niż bezpartyjny Krzysztof Leski, ani ze najwięksi patrioci rodzili się w czasie zaborów, to przecież nie ma o czym dyskutować.

    ???

  9. 14/11/2010 o 1:32 am

    adas :

    Wara od Kukiza i tego że nie potrafi śpiewać! Właśnie dlatego, że nie potrafi, robi(ł) to dobrze.

    Krótka ta Twoja notka, ale tematów poważnych i mniej jest kilka albo i więcej. Bo na przykład skąd konstatacja, że gdyby nie „Iksiński to mówilibyśmy po iksińsku”. Może i XX wiek był stuleciem totalitaryzmów, ale był też stuleciem odtwarzania, i co ważniejsze: tworzenia od podstaw niemal, narodów. Czemu różni tacy mędrcy nie chcę tego zauważać? Znaczy się, zauważają – w Czeczenii, w Kosowie już nie.

    Chociaż może nawet nie narodów, a państw narodowych? Z tym to dopiero jest problem, bo w doktrynalnej postaci państwo narodowe będzie albo skansenem albo utopią. Ale w wersji light, bardzo inkluzywnej (hmm, Katalonia, nie Baskonia) jest w tej chwili najlepszym co wymyślono. Bo w cudowne wspólnoty ponad podziałami też nie wierzę.

    Z Kukizem też jest fajnie z psychiatrykowej strony, bo go kilka lat temu za małpkę PO uważano. A sama Kataryna w czasie afery Dziennikowej pisała, że się takimi niepoważnymi typami nie zajmuje.

    Biorąc przykład z teorii o „przejściowym lewactwie” można przecież powiedzieć, że wymyślone w XIX w. pojęcie narodu to przejściowa moda. W końcu jak już nasze wnuki będą mówiły po angielsku i wprowadzą w całej „Jewropie” angielski jako urzędowy, to zacznie naród znikać.

  10. Jacek Ka.
    14/11/2010 o 6:11 am

    no tak, w sumie jedyne co można o ludziach powiedzieć prawdziwie i w stały sposób (jak do tej pory), to to, że są ziemianami ;-)

    Inne pojęcia się trochę szybko robią puste jakoś…

    A Kukiza to nawet lubię posłuchać (jak śpiewa), choć w sumie to on jeden gada głupoty?

    pozdrawiam

  11. adas
    14/11/2010 o 12:23 pm

    Majorze, celna uwaga. Zawsze mnie dziwiło, jak mało ludzi pamięta że „naród” w dzisiejszym sensie to tak późny wynalazek (ja bym się nawet zastanawiał, czy – w Europie – nie przyjąć tu roku 1945 jako ostatecznej granicy, a i tak są wyjątki – Jugosławia). Jak się czyta naszych kochanych konserwatystów, to trzeba wiedzieć że to szlachta herbowa od stuleci i żaden pradziad nie kopał kartofli w polu pana dziedzica.

    Druga celna uwaga – bo się zastanawiam czy to nie (pierwszy) język będzie decydować (a może już decyduje?) o tożsamości (boję się napisać: narodowości) w największym stopniu? W moim wypadku o mojej „polskości” to on decyduje najbardziej.

    Wszyscy po angielsku? Hmm, a co z Irlandią czy Szkocją? Albo Ameryką Południową? To jednak chyba nie jest aż tak decydujące…

  12. 14/11/2010 o 7:38 pm

    Jacek Ka. :

    no tak, w sumie jedyne co można o ludziach powiedzieć prawdziwie i w stały sposób (jak do tej pory), to to, że są ziemianami ;-)

    Inne pojęcia się trochę szybko robią puste jakoś…

    A Kukiza to nawet lubię posłuchać (jak śpiewa), choć w sumie to on jeden gada głupoty?

    pozdrawiam

    Witam, witam dawno Cię nie było.

  13. 14/11/2010 o 7:39 pm

    adas :

    Majorze, celna uwaga. Zawsze mnie dziwiło, jak mało ludzi pamięta że „naród” w dzisiejszym sensie to tak późny wynalazek (ja bym się nawet zastanawiał, czy – w Europie – nie przyjąć tu roku 1945 jako ostatecznej granicy, a i tak są wyjątki – Jugosławia). Jak się czyta naszych kochanych konserwatystów, to trzeba wiedzieć że to szlachta herbowa od stuleci i żaden pradziad nie kopał kartofli w polu pana dziedzica.

    Druga celna uwaga – bo się zastanawiam czy to nie (pierwszy) język będzie decydować (a może już decyduje?) o tożsamości (boję się napisać: narodowości) w największym stopniu? W moim wypadku o mojej „polskości” to on decyduje najbardziej.

    Wszyscy po angielsku? Hmm, a co z Irlandią czy Szkocją? Albo Ameryką Południową? To jednak chyba nie jest aż tak decydujące…

    Język, właśnie to jest to. O polskości świadczy przede wszystkim język, zamień go na angielski i będziesz miał lżej.

  14. zatroskany_o_polske
    14/11/2010 o 11:16 pm

    ???

    Co pokolenie powinniśmy popadać w niewolę aby urodziło się kilk apokoleń patriotów którzy by na wyzwolili. W wersji short mogą zdobywać władzę komuniści.

  15. zatroskany_o_polske
    14/11/2010 o 11:21 pm

    galopujący major :
    Biorąc przykład z teorii o „przejściowym lewactwie” można przecież powiedzieć, że wymyślone w XIX w. pojęcie narodu to przejściowa moda. W końcu jak już nasze wnuki będą mówiły po angielsku i wprowadzą w całej „Jewropie” angielski jako urzędowy, to zacznie naród znikać.

    No nie do końca …
    Wszak pojawiły się nowe narody anglojęzyczne Amerykanie (USA), Kanadyjczycy, Australijczycy, Nowozelandczycy; Hindusi też nie skończyli z własnym narodem …

  16. Jacek Ka.
    15/11/2010 o 9:18 am

    Witam, witam dawno Cię nie było.

    Wpadam raczej często sobie poczytać.
    Ale generalnie nie lubię strzępić języka ;-)
    Ale czytam.

    pozdrowienia

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: