Strona główna > opowiadanko > Polska vs. Epstein

Polska vs. Epstein

 

W sprawie Polska vs. Epstein, Samuel Epstein reprezentował siebie samego, jak zrobiłby to jego ojciec, dziad i pradziad, gdyby tylko dane im było poznać smak bólu i upokorzenia. Od piętnastu minut czekano na niego w sali pod numerem 404, o którym trudno powiedzieć, czy bardziej stanowił dobry, czy zły omen. Epstein się spóźniał, jednak nie na tyle, by, ku wyraźnej uldze pozostałych, raz na zawsze sprawę zamknąć i wysłać w otchłań. Ale gdy na pozłacanym zegarze marki Emaus dochodziła 10.16, ktoś zdecydowanie pociągnął za klamkę i zniecierpliwionym widzom ukazała się posiwiała głowa Epsteina. Szedł miarowym krokiem, a podkute buty dudniły w posadzkę, niczym głos zbliżającej się katastrofy. Sposobił się by zacząć przemawiać. Nosił się skromnie, acz tym razem nie omieszkał założyć garnituru w prążki, kupionego na targu u starego Izaaka, przed ślubem trzeciej ze swych czterech córek. Twarz nie wyrażała oznak trwogi, tylko olbrzymie napięcie, znane jedynie tym, dla których nadeszła chwila wyczekiwana przez lata. A może i przez całe życie. Mocno przyczesane włosy, kozia bródka i okulary w stalowych, okrągłych oprawkach mówiły o nim więcej, niźli mógł przypuszczać, a obserwator, który porównałby go do Trockiego, być może nie byłby w błędzie. Albowiem prababka Epsteina miała pewnego lata spotykać się z Lwem Dawidowiczem Bronsteinem na słonecznym bulwarze ukraińskiej Odessy. Źródła milczą jednak o tej legendzie.

Samuel Epstein głos miał przyjemnie szorstki, jak dźwięk krojonego chleba. Mówił krótkimi zdaniami, często łapał powietrze, lecz w miarę wygłaszania przemowy, zyskiwał na pewności siebie. Oskarżono go, że dnia 11 listopada handlował oscypkiem w miejscowości Niespusza, łamiąc tym samym zakaz handlu w niedziele i święta, którym od niedawna objęto również właścicieli jednoosobowych firm, bezdomnych i studentów weterynarii. Epstein długo klarował, czemu nie obchodzi Święta Niepodległości, kończąc pochwałą internacjonalistycznej idei luksemburgizmu. Jednakże na pytanie: czemu w krajach Beneluxu też się obchodzi Święto Narodowe, Epstein nie potrafił odpowiedzieć. Rzekł tylko, że wolne niedziele muszą wynikać z etosu pracy robotników, czym wzbudził głośny syk wśród widowni. Nie zniechęcony przemawiał dalej, udowadniając, że swoim sztucznym zapałem tylko obraziłby niepokalanie poczętą Rzeczpospolitą, co jeszcze bardziej podburzyło tłumy. Doczytywano się drwiny z religii i nihilizmu. Ktoś zakrzyknął: zdrajca. Coraz gwałtowniej wzbierał się gwar i tumult. Sędziowie przyspieszyli rozprawę, pytając: czy zdaje sobie sprawę, że obraził  również symbol narodowy? Samuel Epstein już chciał wezwać symbol narodowy na świadka, ale poczucie absurdu zawsze było obce  Epsteinom, tak jak Żydom Aszkenazyjskim obce są zwyczaje Sefardyjczyków. Zdołał tylko przyznać, że nie odróżnia orła od gapy, powodując tym głośne drwiny przewodniczącego składu, który, jako ornitolog z zamiłowania, łaskawie wytłumaczył, że gapa jest tylko wizerunkiem stylizowanego orła. Epstein wyczuwając swoją szansę, publicznie zobowiązał się do resocjalizacji. W duchu obiecał też sobie, że w najbliższy weekend wywiesi wreszcie flagę narodową. Wśród gwizdów i krzyków puszczono go wolno. Cztery dni później, 20 listopada, tuż o brzasku Samuel Epstein – jak się miało okazać – już po raz ostatni, wspinał się na chybotliwej drabinie i wywieszał flagę narodową na najbliższym drzewie, tuż przy szosie nr 584. Wiatr, który o tej porze roku zwykł chłostać twarz mieszkańców mazowieckich piachów, podwinął jednak niewinną biel barw narodowych tak, że na kikucie bezlistnego drzewa powiewała już tylko krwista czerwień. Kolor zbrodni i zdrady. Parę godzin później znaleziono Epsteina martwego, z widłami w plecach. Jeśli myślisz, drogi czytelniku, że Samuel Epstein został zamordowany z powodu obchodzenia rocznicy powołania Ukraińskiej Republiki Ludowej, to możesz mieć rację. Ja jednak zwróciłbym uwagę na zeznanie jego najmłodszej córki, która znajdując ojca w kałuży krwi, wydobyła spod ciała pokaźny neseser, całkiem pusty w środku.

 

  1. cyncynat
    10/11/2010 o 9:49 pm

    Bede upierdliwy: zwrot „głos zbliżającej się katastrofy” jest nieco koslawy. Buty moga dudnic, ale katastrofa? Nigdy nie przepadalem za antropomorfizacja pojec abstrakcyjnych i mieszaniem porzadkow abstrakcji w metaforach.

    BTW Zydzi, niepodleglosc i Ukraińska Republika Ludowa przypomnialy, ze niedawno znalazlem w Sieci projekt konstytucji proponowany przez partie Svoboda (http://www.svoboda.org.ua/pro_partiyu/prohrama/konstytutsiya/), ktora niedawno wygrala wybory w ukrainskim Piemoncie. Szkoda ze nie rozumiesz po-ukrainsku – swietna lektura, nawet lepsza niz Psychiatryk.

  2. 10/11/2010 o 10:50 pm

    Hmm, ja bym prędzej powiedział, że zwrot jest raczej ograny, ale może masz rację. Antropomorfizacja jest kapitalna, bo ma dwojaką naturę: poetyczność-romantyczność i dużą dawkę komizmu, przez co pozwala na dowolne mieszanie proporcji w tekście. Zresztą wszystkie te porównania, jak i cały powyższy tekst, są nieco z przymrużeniem oka w imię zasady, że klasyki nie da się naśladować, można ją już tylko cieniować parodią.

    Co do psychiatryka, to właśnie zamknęli Edka

    http://wiadomosci.onet.pl/raporty/walka-o-krzyz/tlumy-przed-palacem-kaczynski-edka-trzeba-uwolnic,1,3783874,wiadomosc.html

    Kim jest Edek, jakie listy pisze i jak je kolportuje:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,8147087,Obroncy_krzyza_do_harcerzy__Dogadujecie_sie_z_nikczemnikami.html

  3. cyncynat
    11/11/2010 o 10:26 am

    Zastanawialem sie, czy intencjonalny komizm ratuje to, czy nie (zreszta, juz dosc dawno do mnie dotarlo, ze piszesz najczesciej z przymruzeniem oka). No conclusion so far.

    Z spraw krzyzowych ostatnio bardziej mi sie spodobal najwiekszy Jezus na swiecie. Mysle, ze to bardzo dobry ruch w kierunku pojednania z Brazylia (iluz Brazylijczykow odetchnelo z ulda).

  4. 11/11/2010 o 12:15 pm

    cyncynat :

    Zastanawialem sie, czy intencjonalny komizm ratuje to, czy nie (zreszta, juz dosc dawno do mnie dotarlo, ze piszesz najczesciej z przymruzeniem oka). No conclusion so far.

    Z spraw krzyzowych ostatnio bardziej mi sie spodobal najwiekszy Jezus na swiecie. Mysle, ze to bardzo dobry ruch w kierunku pojednania z Brazylia (iluz Brazylijczykow odetchnelo z ulda).

    Hmm, podejrzewam, że aby całkowicie ratowało, trzeba było ją bardziej wykoślawić. Ale znów, wtedy ześlizguje się w oczywista parodię, a tu chciałem bardziej ją zamaskować.

    Pomnik Chrystusa Króla jest zajebisty, obok Lichenia i Matki Boskiej Pancernej, stanowi prawdziwą, polską triadę i wkład w światowe dziedzictwo KULtury.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: