Strona główna > felietonik > Niewypowiedziany spór III RP

Niewypowiedziany spór III RP

 

Gdy polecałem wywiad Jacka Żakowskiego z Ewą Kopacz, przypomniałem sobie inny wywiad pana Jacka, z Michałem Bonim. A właściwie nie tyle wywiad, co reakcję Wiesława Władyki, który na antenie TOK FM, tuż po tym, jak Żakowski lewicowo wymaglował Boniego o emerytury, dziwił się, czemu ten Jacek tak się ministra Boniego czepia. Przypomina mi się wymiana myśli między Barbarą Toruńczyk, a Sławomirem Sierakowskim, czy wyrazy zdziwienia komentujących na blogu Passenta, gdy dobrych parę lat temu Karol Modzelewski opublikował list o gospodarce. I gdyby tylko ostatni, 23 numer Krytyki Politycznej miał szczęście być szerzej omawiany w mediach, niż los Elżbiety „mogę być i ministrem sportu” Jakubiak, to pewnie niejeden by się zdziwił, że w sprawie swobód kibiców piłkarskich na komercyjnym stadionie, mówi Krytyka niemalże głosem kiboli od Sakiewicza.

Otóż istnieje pewien niewypowiedziany spór w III RP, który powoli, kropla, po kropli zaczyna odtajać, i który hierarchię autorytetów zweryfikuje w imię innych kryteriów, niż tylko cywilizacja śmierci, bądź życia. Albo pro lub antylustracja. Spór między światem liberalnym, a lewicowym, który, owszem, w obliczu konserwatywnego zagrożenia potrafi się zjednoczyć (zwłaszcza w obronie swobód obyczajowych), ale który nieuchronnie wybuchnie, gdy spowszedniałe rytuały walenia w Kaczora, wreszcie przestaną wystarczać. A wojna cywilizacyjna zostanie, przynajmniej na moment, wygrana. Symbolem tych zmian, jak zauważył Chevalier, będzie stosunek do Leszka Balcerowicza, ale też do Jacka Kuronia, czy Karola Modzelewskiego. A może i samego Andrzeja Gwiazdy, który w ramach porządkowania ideologicznej szuflady, z kąta zoologiczna prawica trafi wreszcie na półkę XX lewicy. W ramach nowego podziału, Jacek Kuroń zostanie wreszcie uwolniony z sentymentalnych wspomnień czaru, któremu zawdzięczał pozycję bliską Ryszardowi Bugajowi. To jest uroczego pana do lewicy, którego uwagi o gospodarce puszcza się mimo uszu, a fetuje dla kombatanckich wspominek, czy chęci okładania figur na historycznej szachownicy (A my Wam Macierewicza Kuroniem na E4).

Zresztą, właśnie na przykładzie autora „Wiary i winy”, skala uprzedmiotowienia lewicy przez III RP prezentuje się w całej swej okazałości. Raz, sama idea potraktowana została jako efektywny wehikuł, który plugawe, masy robotnicze przewiezie do stacji pod nazwą kapitalistyczny koniec historii. Dwa, wspomniany sentymentalizm, niechby i mimowolnie, potraktował Kuronia jako wygodną osłonkę, dla balcerowiczowskiej doktryny szoku, choć nigdzie nie jest powiedziane, że wyjście było tylko jedne i w dodatku tak dogmatyczne. Wiedzą coś o tym ci, którzy z przekąsem czytają dziś te same, wieczne jeremiady o socjalizmie, co się nie sprawdza*. Albo nagle spostrzegli, że kapitał też ma narodowość i może nie trzeba było sprzedawać wszystkich banków? Wreszcie „lewicowe” SLD, które ustawione w opozycji do prawicowych związków zawodowych i intelektualizmu Unii Wolności, w poczuciu ogromnego kompleksu Michnika, Kuronia, ale też w pełni świadomi profitów, jakie transformacja przyniesie chwilowym decydentom, przehandlowali lewicowy kapitał zaufania, za Unię Europejską i parę historycznych podpisów pod traktami.

Spór ten, symbolicznie rozgrywany między Gazetą Wyborczą, TVN a Krytyką Polityczną i paroma związkami zawodowymi wybuchnie, gdy ci pierwsi po leninowsku uświadomią sobie, że dostarczają sznur, na którym ich (symbolicznie) lewica powiesi. A ci drudzy, gdy urosną na tyle w siłę, że będą w stanie skutecznie blokować realne procesy decyzyjne na najwyższym szczeblu. Spór, w którym Witold Gadowski na gospodarkę Sierakowskiego będzie publicznie reagował tak, jak, dajmy na to Piątek, na miłość publicystów (?) Wyborczej do pewnej firmy z Cupertino. A o autostrady zaczną się spierać, nie z punktu widzenia szybkości jej budowy, a okolicznej ludności na gwałt wysiedlanej.

 

* W dorocznym rankingu Doing business Banku Światowego, chylące się ku oczywistemu  upadkowi państwa socjalne ze Skandynawii, zajęły odpowiednio miejsca: 6 (Dania), 8 (Norwegia), 13 (Finlandia), 14 (Szwecja), 15 (Islandia). W kategorii płacenia podatków socjalistyczna Dania wyprzedziła „wolnorynkowujące” USA, Wlk. Brytanię i Nową Zelandię. Groza, pewnie pojutrze wszyscy umrą tam z głodu. Na śmierć.

Reklamy
  1. Chevalier
    06/11/2010 o 7:15 pm

    „Symbolem tych zmian, jak zauważył Chevalier, będzie stosunek do Leszka Balcerowicza”

    ??? chyba że to Twoja „wykładnia rozszerzająca”

    A co powiesz o takiej lewicy, która uważa, że jedynie w tradycyjnym państwie narodowym możliwa jest lewicowa polityka? Nie tylko anachronizm, ale i przejęcie części prawicowego dyskursu, łącznie z oskarżaniem tych, którzy chcą kopiować coś z Zachodu, o „mentalność postkolonialną” (ciekawe, czy kopiowanie rozwiązań modelu szwedzkiego czy fińskiego to też przejaw mentalności postkolonialnej?). A co powiesz o takiej lewicy, która uważa, że wszelkie zmiany obyczajowe nie mogą „zagrażać tradycyjnym stylom życia”? czy to by oznaczało – jeśli większość powie, ze rejestracja związków jednopłciowych zagraża jej stylowi życia, to nie można tego kwestionować? O to zapytałem acmd, ale nie doczekałem się odpowiedzi. Przeciez to nic innego, jak prawicowe „mniejszość nie może dyktować większości” np. regulacji w kwestiach obyczajowych.
    Zapytałem acmd, bo te dwa postulaty to acmd i parę innych osób, które założyły lubczasopismo „Nowe Peryferie”. Jakie może być porozumienie między nimi a np. „Krytyką polityczną”. Tożsamość w stosunku do Balcerowicza nie wystarczy.

  2. Chevalier
    06/11/2010 o 7:24 pm

    PS. W myśleniu lewicowym, takim bardzo integralnym i dogmatycznym, jest jednak potencjał totalitarny, a Kołakowski w wielu diagnozach się nie mylił…Pomijam to, że wielu lewaków swój rewolucyjny zapał wyładowuje tylko w tekstach zjeżdżających mieszczański liberalizm, obnażających ukryty faszyzm liberalizmu etc.
    I wolałbym, by socjaldemokratyczną politykę robiła socjaldemokracja, ewentualnie chadecja. Rewolucjoniści w piórze niech tłumaczą Żiżka i urządzają imprezy dla burżujskiej młodzieży, takie jak Nowym Wspaniałym Świecie się odbywają.

  3. 06/11/2010 o 7:41 pm

    Chevalier :

    „Symbolem tych zmian, jak zauważył Chevalier, będzie stosunek do Leszka Balcerowicza”

    ??? chyba że to Twoja „wykładnia rozszerzająca”

    A co powiesz o takiej lewicy, która uważa, że jedynie w tradycyjnym państwie narodowym możliwa jest lewicowa polityka? Nie tylko anachronizm, ale i przejęcie części prawicowego dyskursu, łącznie z oskarżaniem tych, którzy chcą kopiować coś z Zachodu, o „mentalność postkolonialną” (ciekawe, czy kopiowanie rozwiązań modelu szwedzkiego czy fińskiego to też przejaw mentalności postkolonialnej?). A co powiesz o takiej lewicy, która uważa, że wszelkie zmiany obyczajowe nie mogą „zagrażać tradycyjnym stylom życia”? czy to by oznaczało – jeśli większość powie, ze rejestracja związków jednopłciowych zagraża jej stylowi życia, to nie można tego kwestionować? O to zapytałem acmd, ale nie doczekałem się odpowiedzi. Przeciez to nic innego, jak prawicowe „mniejszość nie może dyktować większości” np. regulacji w kwestiach obyczajowych.
    Zapytałem acmd, bo te dwa postulaty to acmd i parę innych osób, które założyły lubczasopismo „Nowe Peryferie”. Jakie może być porozumienie między nimi a np. „Krytyką polityczną”. Tożsamość w stosunku do Balcerowicza nie wystarczy.

    Ależ oczywiście, że istnieje spór między starą lewicą (to jest lewicą filantropijno-sorelowsko-narodową), a nową to jest marksistowsko-psychoanalityczno-kosmpolityczną. Natomiast w kwestii gospodarczej pole do porozumienia jest duże, nawet bardzo duże. Pytanie: czy można liczyć na krótkie koalicje, czy trwałą współpracę. Zwłaszcza, że Wołodźko i Sierakowski odwołują się dwóch różnych skrzydeł KOR-u.

    PS Powiedzmy, że tak odebrałem pisanie o tym, że „Dziś autorytet Balcerowicza się chwieje, wpływy maleją”. Choć fakt, pisałeś o malejących wpływach w obozie władzy.

  4. 06/11/2010 o 7:50 pm

    Chevalier :

    PS. W myśleniu lewicowym, takim bardzo integralnym i dogmatycznym, jest jednak potencjał totalitarny, a Kołakowski w wielu diagnozach się nie mylił…Pomijam to, że wielu lewaków swój rewolucyjny zapał wyładowuje tylko w tekstach zjeżdżających mieszczański liberalizm, obnażających ukryty faszyzm liberalizmu etc.
    I wolałbym, by socjaldemokratyczną politykę robiła socjaldemokracja, ewentualnie chadecja. Rewolucjoniści w piórze niech tłumaczą Żiżka i urządzają imprezy dla burżujskiej młodzieży, takie jak Nowym Wspaniałym Świecie się odbywają.

    Myślenie lewicowe opiera się na dużej dozie paternalizmu, więc integralność i dogmatyzm może doprowadzić do tragedii. Natomiast mam wrażenie, że problem Kołakowskiego to pech, że trafił na komunistyczną „lewicę” w PRL, a potem na nową lewicę w Berkley (patrz co w Teologii Politycznej wypisuje ta jego biedna córka, wychowana obok hipisów). Przypomina mi się westchnienie Wata, który pod koniec życia był w Szwecji i na własne oczy zobaczył, jak mogą mieszkać robotnicy i jak więźniowie. I był chyba wtedy szczęśliwy.

    A w Krytyce Politycznej rozróżniam dwa skrzydła: radykalne z Żiżkiem, Lacanem, Agambenem i może po części z Walterem Benjaminem (ale to ostatnie to chyba nie, bo Benjamin to w końcu w Polsce Lipszyc) i socliberalne z Thomasem Frankiem, Żakowskim, Kuroniem itp. Oczywiście możliwie jest tylko to drugie, pierwsze to jednak tylko intelektualne zabawy kapiszonem.

  5. Chevalier
    06/11/2010 o 8:41 pm

    galopujący major :

    Chevalier :
    „Symbolem tych zmian, jak zauważył Chevalier, będzie stosunek do Leszka Balcerowicza”
    ??? chyba że to Twoja „wykładnia rozszerzająca”
    A co powiesz o takiej lewicy, która uważa, że jedynie w tradycyjnym państwie narodowym możliwa jest lewicowa polityka? Nie tylko anachronizm, ale i przejęcie części prawicowego dyskursu, łącznie z oskarżaniem tych, którzy chcą kopiować coś z Zachodu, o „mentalność postkolonialną” (ciekawe, czy kopiowanie rozwiązań modelu szwedzkiego czy fińskiego to też przejaw mentalności postkolonialnej?). A co powiesz o takiej lewicy, która uważa, że wszelkie zmiany obyczajowe nie mogą „zagrażać tradycyjnym stylom życia”? czy to by oznaczało – jeśli większość powie, ze rejestracja związków jednopłciowych zagraża jej stylowi życia, to nie można tego kwestionować? O to zapytałem acmd, ale nie doczekałem się odpowiedzi. Przeciez to nic innego, jak prawicowe „mniejszość nie może dyktować większości” np. regulacji w kwestiach obyczajowych.
    Zapytałem acmd, bo te dwa postulaty to acmd i parę innych osób, które założyły lubczasopismo „Nowe Peryferie”. Jakie może być porozumienie między nimi a np. „Krytyką polityczną”. Tożsamość w stosunku do Balcerowicza nie wystarczy.

    Ależ oczywiście, że istnieje spór między starą lewicą (to jest lewicą filantropijno-sorelowsko-narodową), a nową to jest marksistowsko-psychoanalityczno-kosmpolityczną. Natomiast w kwestii gospodarczej pole do porozumienia jest duże, nawet bardzo duże. Pytanie: czy można liczyć na krótkie koalicje, czy trwałą współpracę. Zwłaszcza, że Wołodźko i Sierakowski odwołują się dwóch różnych skrzydeł KOR-u.
    PS Powiedzmy, że tak odebrałem pisanie o tym, że „Dziś autorytet Balcerowicza się chwieje, wpływy maleją”. Choć fakt, pisałeś o malejących wpływach w obozie władzy.

    Stosunek do Balcerowicza dzielił liberałów i lewicę już wcześniej, tyle że mało był artykułowany w głównych mediach. Balcerowicz tu występuje jako symbol, bo przecież sam Balcerowicz ze swą ortodoksją nawet w „mainstreamie” prezentuje się jak wykopalisko.
    Teoretycznie w gospodarce i socjale pole do porozumienie wśród grup lewicowych jest. Kłopot w tym, że spory wokół innych kwestii mogą je przekreślić. Zwłaszcza że za takimi sporami idą zwykle oskarżenia o złe intencje, o to że ktoś się sprzedał – sprzedał np. „liberalnemu salonowi” (notoryczne oskarżenia wobec Żakowskiego czy Sierakowskiego w „Obywatelu”. A jak się pomawia o złe intencje i sprzedajność, to jakie tu może być porozumienie. Lewica zresztą zawsze miała skłonności do sekciarstwa i kłótni, kto jest lewicą (jedyną) prawdziwą.

    „(patrz co w Teologii Politycznej wypisuje ta jego biedna córka, wychowana obok hipisów).” – no nie udała się Mistrzowi latorośl, intelektualnie się nie udała…Ale mają tam w Teologii Politycznej i lepsze intelekty. Np. Grzesio Wszołek, intelektualista całą gębą.

    „Oczywiście możliwie jest tylko to drugie, pierwsze to jednak tylko intelektualne zabawy kapiszonem.” – możliwe w senie dające się zrealizować, czy „właściwe”. Oczywiście możliwości urzeczywistnienia idei pierwszego skrzydła są małe, ale teoretycznie też są…Tyle że żiżko-lacanowcy wyczerpią energię w „dyskursie”, a na czyn rewolucyjny (zdaje się, Żiżek żałował, że Mao nie przeprowadził konsekwentnie Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej) już jej zbraknie.

  6. 06/11/2010 o 9:00 pm

    Hmm myślę, że największy problem, jak to w Polsce, jest spór u samych idoli, tj. ci do Gwiazdy z tymi od Kuronia ni cholery razem nie pójdą. Dla mnie już sam napis na I stronie Obywatela: „za nasze poglądy nie dają nagród”, czy coś takiego, śmierdzi pychą siekciarstwa. Planuje za to nabyć egzemplarze „Lewą Nogą”, myślę że dziś by się takie coś bardzo przydało. Nawet jako wznowienia.

    BTW Dla mnie Żiżek to chaos, z przyjemnym wyławianiem dygresyjncyh smaczków, Tobie, w ciemno, polecam jego dziełko o operze, pewnie coś fajnego byś tam momentami znalazł.

    http://wysylkowa.pl/ks944878.html#wiecej

    Dla lewicy Żiżek z KP chyba rodzaj surowego ojca, wiecznego sumienia no i przede wszystkim awangardy. Rzecz więc raczej niegroźna.

    PS Justin Bieber salonu24.pl w Teologii Politycznej budzi mój uśmiech, zwłaszcza w porównaniu z ochami i achami nad intelektualnym poziomem panów od Carla Schmitta.

    PPS Może jakieś piwko w realu?

  7. zatroskany_o_polske
    06/11/2010 o 9:05 pm

    „… choć nigdzie nie jest powiedziane, że wyjście było tylko jedne i w dodatku tak dogmatyczne.”

    Fakty powiedziały że wyjście rzeczywiście było jedno. I niech mi tu nikt nie porównuje Polski do pozostałych państw Bloku Wschodniego, bo sytuacja Polski była inna.
    Po drugie, w Polsce znalazł się tylko jeden frajer który chciał robić reformy, a wierzycieli tylko jemu gotowi byli prolongować długi.
    Więc Mazowiecki, Kuroń, Kwaśniewski, Glemp nie mieli innego wyjścia jak JEMU pozwolić je robić.
    No i chyba je zrobił zrobił, skoro od 93 roku czyli przez 17 lat nie było ani jednego roku bez dodatniego wzrostu PKB. W Polsce! Nie w Szwecji, Finlandii, Czechach.

  8. 06/11/2010 o 9:24 pm

    zatroskany_o_polske :

    „… choć nigdzie nie jest powiedziane, że wyjście było tylko jedne i w dodatku tak dogmatyczne.”

    Fakty powiedziały że wyjście rzeczywiście było jedno. I niech mi tu nikt nie porównuje Polski do pozostałych państw Bloku Wschodniego, bo sytuacja Polski była inna.
    Po drugie, w Polsce znalazł się tylko jeden frajer który chciał robić reformy, a wierzycieli tylko jemu gotowi byli prolongować długi.
    Więc Mazowiecki, Kuroń, Kwaśniewski, Glemp nie mieli innego wyjścia jak JEMU pozwolić je robić.
    No i chyba je zrobił zrobił, skoro od 93 roku czyli przez 17 lat nie było ani jednego roku bez dodatniego wzrostu PKB. W Polsce! Nie w Szwecji, Finlandii, Czechach.

    Nie żartujmy, docenić można odwagę, upór i konsekwencje, ale zdaje się, że ekonomiści wskazywali, że można to było zrobić inaczej. Podobnie jak przy reformach M.Tchatcher.

  9. Chevalier
    06/11/2010 o 9:49 pm

    galopujący major :
    Hmm myślę, że największy problem, jak to w Polsce, jest spór u samych idoli, tj. ci do Gwiazdy z tymi od Kuronia ni cholery razem nie pójdą. Dla mnie już sam napis na I stronie Obywatela: „za nasze poglądy nie dają nagród”, czy coś takiego, śmierdzi pychą siekciarstwa. Planuje za to nabyć egzemplarze „Lewą Nogą”, myślę że dziś by się takie coś bardzo przydało. Nawet jako wznowienia.
    BTW Dla mnie Żiżek to chaos, z przyjemnym wyławianiem dygresyjncyh smaczków, Tobie, w ciemno, polecam jego dziełko o operze, pewnie coś fajnego byś tam momentami znalazł.
    http://wysylkowa.pl/ks944878.html#wiecej
    Dla lewicy Żiżek z KP chyba rodzaj surowego ojca, wiecznego sumienia no i przede wszystkim awangardy. Rzecz więc raczej niegroźna.
    PS Justin Bieber salonu24.pl w Teologii Politycznej budzi mój uśmiech, zwłaszcza w porównaniu z ochami i achami nad intelektualnym poziomem panów od Carla Schmitta.
    PPS Może jakieś piwko w realu?

    Podział historyczne i środowiskowe są często decydujące, i nie ma co może jęczeć, że są jałowe, ostatecznie zawsze tak było, że ludzie się organizowali nie tylko wokół idei, ale wokół innych ludzi, czy wokół dawniejszych wyborów z przeszłości. I to się nie rozciąga tylko na bohaterów zdarzeń. Ja mogę przyjąć najsurowszą krytykę poglądów Michnika z punktu widzenia socjalno-lewicowych, i nawet się pod taką krytyką podpiszę, ale jak lewak jakiś serwuje, że Michnik się z Kiszczakiem dogadał, żeby się komuna uwłaszczyła, a Michnik mógł zostać kapitalistą, to nie bardzo mam ochotę na współpracę z takim lewakiem – raz że pokazuje, że głupi jest, dwa, że mam jakiś sentyment do pana Adama. Z pewnością sentyment znacząco wzmocniony huraganowym atakiem na niego kilka lat temu. Czy nasza prawa publicystyka kiedyś pomyśli, że tym huraganowym atakiem, w którym zasadne zarzuty, nad którymi można się zastanowić, zostały przytłoczone powodzią wyzwisk, insynuacji i zwykłych absurdów, zbudowała Michnikowi pomnik.

    O tej książce Żiżka o operze czytałem kilka recenzji muzykologów, ponoć od strony fachowej to tam okropne bzdury są. Przymierzam się, żeby ją przejrzeć gdzieś przy okazji, tyle książek kupuję, że muszę trzymać reżim, i nie kupować czegoś, co po przeglądnięciu uznam za gniot i rzucę w kąt. Bartoś wydał teraz pracę o Tomaszu z Akwinu, podobno zupełnie inna od katolickiej tradycji interpretacyjnej.

    Ostatni błysk Grzegorza Wszołka – na podstawie informacji o rzekomym telefonie posła Deptuły z Tu-154 wnioskował, że poseł musiał przeżyć upadek samolotu, bo przecież poczta na komórce odezwała się po 9. A to piękne wyznanie: „Najbardziej przykre jest to, że mój głos jak i znanych dziennikarzy o prawicowych poglądach, odbija się jak od ściany. Nikt nie chce słuchać, a jeśli nawet, to kompletnie nie bierze tego pod uwagę.” MÓJ GŁOS, a w tyle są inni DZIENNIKARZE (Grzegorz też dziennikarz?)

    Chętnie, mail masz ten sam?

  10. Chevalier
    06/11/2010 o 9:51 pm

    galopujący major :

    zatroskany_o_polske :
    „… choć nigdzie nie jest powiedziane, że wyjście było tylko jedne i w dodatku tak dogmatyczne.”
    Fakty powiedziały że wyjście rzeczywiście było jedno. I niech mi tu nikt nie porównuje Polski do pozostałych państw Bloku Wschodniego, bo sytuacja Polski była inna.
    Po drugie, w Polsce znalazł się tylko jeden frajer który chciał robić reformy, a wierzycieli tylko jemu gotowi byli prolongować długi.
    Więc Mazowiecki, Kuroń, Kwaśniewski, Glemp nie mieli innego wyjścia jak JEMU pozwolić je robić.
    No i chyba je zrobił zrobił, skoro od 93 roku czyli przez 17 lat nie było ani jednego roku bez dodatniego wzrostu PKB. W Polsce! Nie w Szwecji, Finlandii, Czechach.

    Nie żartujmy, docenić można odwagę, upór i konsekwencje, ale zdaje się, że ekonomiści wskazywali, że można to było zrobić inaczej. Podobnie jak przy reformach M.Tchatcher.

    Kowalik, „Polska transformacja”, szeroko o tym pisze

  11. adas
    06/11/2010 o 10:35 pm

    „Ekonomiści wskazywali, że można to [było] zrobić inaczej” – dla mnie to trochę niepewny argument. Na papierze wszystko wygląda piknie, zwłaszcza alternatywne recepty i rozwiązania. W życiu… no cóż… Darwinista ze mnie czy co?

    Tak, jestem zdecydowanie zbyt głupi, zbyt krótki w tym temacie, ale chciałbym zauważyć dwie rzeczy.

    1 Trzeba pamiętać z jakiego poziomu Polska startowała w tym 89. I nie chodzi tu tylko o ekonomię, ale i inne rzeczy, np. warstwę mentalną. Przypomnijcie sobie początek lat 90., z perspektywy ulicy, zwyczajnych ludzi. Ten pęd by szarość schyłku PRLu zastąpić kolorem, a niechby nawet z drugiej ręki, ze szrotu.

    To był podatny grunt, by „liberalizm”, „kapitalizm” zwyciężył. „Lewica” została odrzucona jako coś narzuconego, coś podejrzanego, komuchowatego i z Moskwy jeszcze. Paradoksalnie to beton stał się największym beneficjentem rozczarowania (nieuniknionego) „solidarnościową prawicą” w wyborach 93-95.

    Problem jest pewnie i głębszy. Bo my nadal mamy kompleks Zachodu, moje smarkate pokolenie też. Tworzymy idealistyczny obraz „prawdziwej demokracji”, „państwa prawa”, „standardów”. Lubią się w tym idealnym świecie przeglądać wszystkie strony (oczywiście każda wybiera to co jej pasuje) i potem ogłosić: Kiedyś się uda. Dążmy do tego. Mało kto ma odwagę powiedzieć: czy ten obraz naprawdę jest bez rys.

    Sam się zaplątałem. Chodzi mi o to, że w tym 89 z idealnego świata wycięto prawie wszystko co lewicowe.

    2 Na moje – akurat w okolicach tego 89 roku [europejska] „lewica” się pogubiła i straciła z radaru gospodarkę. Trochę zrobił tu upadek, krach komunizmu, trochę ekspansja (unijna) wolnego rynku. Przede wszystkim, w teorii nie było już o co walczyć. Socjale zapewnione przecież… i wszyscy się bogacimy.

    Ideowa „lewica” skupiła się na prawach mniejszości. Światopoglądowych, nie ekonomicznych. Uwaga! Dokonuję coming outu – przed rządami PiS z pewną taką nieśmiałością podchodziłem do praw gejów, ekologii czy, bo ja wiem, laickiego państwa („w dupach się poprzewracało z tego dobrobytu”). Panie Prezesie, dziękuję za pokazanie, że to wszystko może mnie dotyczyć, choć wcale tego nie chcę. Ale Pan chce.

    Tak, dano mi nauczkę. Jednak „lewica” powinna mieć zawsze nad biurkami slogan Clintona. A dopiero niżej inne.

    [cudzysłowy użyte przesadnie, ale niektóre terminy, definicję naprawdę coraz bardziej się zacierają lub przeciwnie – rozrastają]

  12. 07/11/2010 o 12:10 am

    Chevalier :

    galopujący major :
    Hmm myślę, że największy problem, jak to w Polsce, jest spór u samych idoli, tj. ci do Gwiazdy z tymi od Kuronia ni cholery razem nie pójdą. Dla mnie już sam napis na I stronie Obywatela: „za nasze poglądy nie dają nagród”, czy coś takiego, śmierdzi pychą siekciarstwa. Planuje za to nabyć egzemplarze „Lewą Nogą”, myślę że dziś by się takie coś bardzo przydało. Nawet jako wznowienia.
    BTW Dla mnie Żiżek to chaos, z przyjemnym wyławianiem dygresyjncyh smaczków, Tobie, w ciemno, polecam jego dziełko o operze, pewnie coś fajnego byś tam momentami znalazł.
    http://wysylkowa.pl/ks944878.html#wiecej
    Dla lewicy Żiżek z KP chyba rodzaj surowego ojca, wiecznego sumienia no i przede wszystkim awangardy. Rzecz więc raczej niegroźna.
    PS Justin Bieber salonu24.pl w Teologii Politycznej budzi mój uśmiech, zwłaszcza w porównaniu z ochami i achami nad intelektualnym poziomem panów od Carla Schmitta.
    PPS Może jakieś piwko w realu?

    Podział historyczne i środowiskowe są często decydujące, i nie ma co może jęczeć, że są jałowe, ostatecznie zawsze tak było, że ludzie się organizowali nie tylko wokół idei, ale wokół innych ludzi, czy wokół dawniejszych wyborów z przeszłości. I to się nie rozciąga tylko na bohaterów zdarzeń. Ja mogę przyjąć najsurowszą krytykę poglądów Michnika z punktu widzenia socjalno-lewicowych, i nawet się pod taką krytyką podpiszę, ale jak lewak jakiś serwuje, że Michnik się z Kiszczakiem dogadał, żeby się komuna uwłaszczyła, a Michnik mógł zostać kapitalistą, to nie bardzo mam ochotę na współpracę z takim lewakiem – raz że pokazuje, że głupi jest, dwa, że mam jakiś sentyment do pana Adama. Z pewnością sentyment znacząco wzmocniony huraganowym atakiem na niego kilka lat temu. Czy nasza prawa publicystyka kiedyś pomyśli, że tym huraganowym atakiem, w którym zasadne zarzuty, nad którymi można się zastanowić, zostały przytłoczone powodzią wyzwisk, insynuacji i zwykłych absurdów, zbudowała Michnikowi pomnik.

    O tej książce Żiżka o operze czytałem kilka recenzji muzykologów, ponoć od strony fachowej to tam okropne bzdury są. Przymierzam się, żeby ją przejrzeć gdzieś przy okazji, tyle książek kupuję, że muszę trzymać reżim, i nie kupować czegoś, co po przeglądnięciu uznam za gniot i rzucę w kąt. Bartoś wydał teraz pracę o Tomaszu z Akwinu, podobno zupełnie inna od katolickiej tradycji interpretacyjnej.

    Ostatni błysk Grzegorza Wszołka – na podstawie informacji o rzekomym telefonie posła Deptuły z Tu-154 wnioskował, że poseł musiał przeżyć upadek samolotu, bo przecież poczta na komórce odezwała się po 9. A to piękne wyznanie: „Najbardziej przykre jest to, że mój głos jak i znanych dziennikarzy o prawicowych poglądach, odbija się jak od ściany. Nikt nie chce słuchać, a jeśli nawet, to kompletnie nie bierze tego pod uwagę.” MÓJ GŁOS, a w tyle są inni DZIENNIKARZE (Grzegorz też dziennikarz?)

    Chętnie, mail masz ten sam?

    Racja, czasami mam wrażenie, że w całej tej Solidarności to tylko o takie podziały chodzi. A lewicowa krytyka Michnika, to będzie efekt właśnie tego pęknięcia, o którym pisze. Póki co jednak, Sutowski w Krytyce zachwyca się Anatomią buntu (może i ja też sobie to przejrzę). Co do lektur, to warto w necie wyszukać Ziżka a jakieś klubokawiarni i tam sobie przejrzeć. Znowuż żeby czytać komentarze do Tomasza z Akwinu (wyrus chwalił Bartosia), to by trzeba chociaż zerknąć na samego Tomasza np tutaj (bagatela 1000 stron) http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=46727

    Limity miesięczne na kupno nowych książek, które raz, dwa wyczerpuję to ciągła, moja bolączka, natomiast wcześniej, czy później ten skrót Tomasza, i pierwszą, całą polską edycję Kanta będę musiał kupić

    http://www.wydawnictwoumk.pl/prod_k_1021,1026_1026_73500_Dziela_zebrane_t._I:_Pisma_przedkrytyczne.html#

    PS Email ten sam, a u Wszołka czytam już tylko te dramatyczne puenty.

  13. 07/11/2010 o 12:14 am

    adas :

    „Ekonomiści wskazywali, że można to [było] zrobić inaczej” – dla mnie to trochę niepewny argument. Na papierze wszystko wygląda piknie, zwłaszcza alternatywne recepty i rozwiązania. W życiu… no cóż… Darwinista ze mnie czy co?

    Tak, jestem zdecydowanie zbyt głupi, zbyt krótki w tym temacie, ale chciałbym zauważyć dwie rzeczy.

    1 Trzeba pamiętać z jakiego poziomu Polska startowała w tym 89. I nie chodzi tu tylko o ekonomię, ale i inne rzeczy, np. warstwę mentalną. Przypomnijcie sobie początek lat 90., z perspektywy ulicy, zwyczajnych ludzi. Ten pęd by szarość schyłku PRLu zastąpić kolorem, a niechby nawet z drugiej ręki, ze szrotu.

    To był podatny grunt, by „liberalizm”, „kapitalizm” zwyciężył. „Lewica” została odrzucona jako coś narzuconego, coś podejrzanego, komuchowatego i z Moskwy jeszcze. Paradoksalnie to beton stał się największym beneficjentem rozczarowania (nieuniknionego) „solidarnościową prawicą” w wyborach 93-95.

    Problem jest pewnie i głębszy. Bo my nadal mamy kompleks Zachodu, moje smarkate pokolenie też. Tworzymy idealistyczny obraz „prawdziwej demokracji”, „państwa prawa”, „standardów”. Lubią się w tym idealnym świecie przeglądać wszystkie strony (oczywiście każda wybiera to co jej pasuje) i potem ogłosić: Kiedyś się uda. Dążmy do tego. Mało kto ma odwagę powiedzieć: czy ten obraz naprawdę jest bez rys.

    Sam się zaplątałem. Chodzi mi o to, że w tym 89 z idealnego świata wycięto prawie wszystko co lewicowe.

    2 Na moje – akurat w okolicach tego 89 roku [europejska] „lewica” się pogubiła i straciła z radaru gospodarkę. Trochę zrobił tu upadek, krach komunizmu, trochę ekspansja (unijna) wolnego rynku. Przede wszystkim, w teorii nie było już o co walczyć. Socjale zapewnione przecież… i wszyscy się bogacimy.

    Ideowa „lewica” skupiła się na prawach mniejszości. Światopoglądowych, nie ekonomicznych. Uwaga! Dokonuję coming outu – przed rządami PiS z pewną taką nieśmiałością podchodziłem do praw gejów, ekologii czy, bo ja wiem, laickiego państwa („w dupach się poprzewracało z tego dobrobytu”). Panie Prezesie, dziękuję za pokazanie, że to wszystko może mnie dotyczyć, choć wcale tego nie chcę. Ale Pan chce.

    Tak, dano mi nauczkę. Jednak „lewica” powinna mieć zawsze nad biurkami slogan Clintona. A dopiero niżej inne.

    [cudzysłowy użyte przesadnie, ale niektóre terminy, definicję naprawdę coraz bardziej się zacierają lub przeciwnie – rozrastają]

    Ech adas, cholera nie wiem co odpowiedzieć, bo wydaje się, że masz rację.

  14. Chevalier
    07/11/2010 o 12:28 am

    galopujący major :

    Chevalier :

    galopujący major :
    Hmm myślę, że największy problem, jak to w Polsce, jest spór u samych idoli, tj. ci do Gwiazdy z tymi od Kuronia ni cholery razem nie pójdą. Dla mnie już sam napis na I stronie Obywatela: „za nasze poglądy nie dają nagród”, czy coś takiego, śmierdzi pychą siekciarstwa. Planuje za to nabyć egzemplarze „Lewą Nogą”, myślę że dziś by się takie coś bardzo przydało. Nawet jako wznowienia.
    BTW Dla mnie Żiżek to chaos, z przyjemnym wyławianiem dygresyjncyh smaczków, Tobie, w ciemno, polecam jego dziełko o operze, pewnie coś fajnego byś tam momentami znalazł.
    http://wysylkowa.pl/ks944878.html#wiecej
    Dla lewicy Żiżek z KP chyba rodzaj surowego ojca, wiecznego sumienia no i przede wszystkim awangardy. Rzecz więc raczej niegroźna.
    PS Justin Bieber salonu24.pl w Teologii Politycznej budzi mój uśmiech, zwłaszcza w porównaniu z ochami i achami nad intelektualnym poziomem panów od Carla Schmitta.
    PPS Może jakieś piwko w realu?

    Podział historyczne i środowiskowe są często decydujące, i nie ma co może jęczeć, że są jałowe, ostatecznie zawsze tak było, że ludzie się organizowali nie tylko wokół idei, ale wokół innych ludzi, czy wokół dawniejszych wyborów z przeszłości. I to się nie rozciąga tylko na bohaterów zdarzeń. Ja mogę przyjąć najsurowszą krytykę poglądów Michnika z punktu widzenia socjalno-lewicowych, i nawet się pod taką krytyką podpiszę, ale jak lewak jakiś serwuje, że Michnik się z Kiszczakiem dogadał, żeby się komuna uwłaszczyła, a Michnik mógł zostać kapitalistą, to nie bardzo mam ochotę na współpracę z takim lewakiem – raz że pokazuje, że głupi jest, dwa, że mam jakiś sentyment do pana Adama. Z pewnością sentyment znacząco wzmocniony huraganowym atakiem na niego kilka lat temu. Czy nasza prawa publicystyka kiedyś pomyśli, że tym huraganowym atakiem, w którym zasadne zarzuty, nad którymi można się zastanowić, zostały przytłoczone powodzią wyzwisk, insynuacji i zwykłych absurdów, zbudowała Michnikowi pomnik.
    O tej książce Żiżka o operze czytałem kilka recenzji muzykologów, ponoć od strony fachowej to tam okropne bzdury są. Przymierzam się, żeby ją przejrzeć gdzieś przy okazji, tyle książek kupuję, że muszę trzymać reżim, i nie kupować czegoś, co po przeglądnięciu uznam za gniot i rzucę w kąt. Bartoś wydał teraz pracę o Tomaszu z Akwinu, podobno zupełnie inna od katolickiej tradycji interpretacyjnej.
    Ostatni błysk Grzegorza Wszołka – na podstawie informacji o rzekomym telefonie posła Deptuły z Tu-154 wnioskował, że poseł musiał przeżyć upadek samolotu, bo przecież poczta na komórce odezwała się po 9. A to piękne wyznanie: „Najbardziej przykre jest to, że mój głos jak i znanych dziennikarzy o prawicowych poglądach, odbija się jak od ściany. Nikt nie chce słuchać, a jeśli nawet, to kompletnie nie bierze tego pod uwagę.” MÓJ GŁOS, a w tyle są inni DZIENNIKARZE (Grzegorz też dziennikarz?)
    Chętnie, mail masz ten sam?

    Racja, czasami mam wrażenie, że w całej tej Solidarności to tylko o takie podziały chodzi. A lewicowa krytyka Michnika, to będzie efekt właśnie tego pęknięcia, o którym pisze. Póki co jednak, Sutowski w Krytyce zachwyca się Anatomią buntu (może i ja też sobie to przejrzę). Co do lektur, to warto w necie wyszukać Ziżka a jakieś klubokawiarni i tam sobie przejrzeć. Znowuż żeby czytać komentarze do Tomasza z Akwinu (wyrus chwalił Bartosia), to by trzeba chociaż zerknąć na samego Tomasza np tutaj (bagatela 1000 stron) http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=46727
    Limity miesięczne na kupno nowych książek, które raz, dwa wyczerpuję to ciągła, moja bolączka, natomiast wcześniej, czy później ten skrót Tomasza, i pierwszą, całą polską edycję Kanta będę musiał kupić
    http://www.wydawnictwoumk.pl/prod_k_1021,1026_1026_73500_Dziela_zebrane_t._I:_Pisma_przedkrytyczne.html#
    PS Email ten sam, a u Wszołka czytam już tylko te dramatyczne puenty.

    W serii „Ad fontes” są „Kwestie dyskutowane o mocy Boga”, ma być „Byt i istota”. W PWN „Komentarz do księgi o przyczynach”. Nie wiem, czy jest wielu takich, którzy całego Tomasza przeczytali…

  15. zatraoskany_o_polske
    07/11/2010 o 3:41 am

    galopujący major :
    Nie żartujmy, docenić można odwagę, upór i konsekwencje, ale zdaje się, że ekonomiści wskazywali, że można to było zrobić inaczej.

    Którzy? Nazwiska, adrsy, kontakty proszę :-)
    Nie wiem ile miałeś wtedy lat Majorze, czy pamiętasz. Sierakowski miał chyba 10, Ziemkiewicz 25,
    Ja byłem starszy, oczytany i świadomy tego co się dzieje. Pamiętam jak to było gdy opadła euforia po 4 czerwca. Nikt nie wiedział co robić ze zdobyta władza.
    W powietrzu czuło się strach i niepewność co dalej. Polska była bankrutem. Wszelkie zakupy za granica można było robić tylko za gotówkę bo banki nie udzielały polskim firmom nawet kredytu obrotowego.
    „ekonomiści” pojawili sie dopiero po wdrożeniu reformy. Doktor Bugaj, Korwin-Mikke, I niejaki Król z KPN, nie pamiętam imienia a nie chce mi się teraz sprawdzać.
    Siedzieli 24 na obę w TVP i zgodnie obsywali Balcerowicz i Mazowieckiego.

    PS.
    Majorze, jeżeli w przerwach między czytaniem książk nie zabrałeś się jeszcze do robienia pieniędzy, to zbierz się. Juz czas!

    galopujący major :
    Nie żartujmy, docenić można odwagę, upór i konsekwencje, ale zdaje się, że ekonomiści wskazywali, że można to było zrobić inaczej.

    Którzy? Nazwiska, adrsy, kontakty proszę :-)
    Nie wiem ile miałeś wtedy lat Majorze, czy pamiętasz. Sierakowski miał chyba 10, Ziemkiewicz 25,
    Ja byłem starszy, oczytany i świadomy tego co się dzieje. Pamiętam jak było gdy opadła euforia po 4 czerwca. Nikt nie wiedział co robić ze zdobyta władza.
    W powietrzu czuło się strach i niepewność co dalej. Polska była bankrutem. Niczego nie produkowała. Brak było surowców, żywności. Nieśmiertelnego węgla nie starczało na własne potrzeby. Wszelkie zakupy za granica można było robić tylko za gotówkę bo banki nie udzielały polskim firmom nawet kredytu obrotowego. Groziło zajmowanie za długi polskich statków i samolotów
    „Ekonomiści” pojawili się potem, po wdrożeniu reformy. Doktor Bugaj, Korwin-Mikke, I niejaki Król z KPN, nie pamiętam imienia a nie chce mi się teraz sprawdzać. Spece z Solidarności, profesorowie nawet, przy których późny Wrzodak wychodziłby na liberała.
    Siedzieli 24 na dobę w TVP i zgodnie obsywali Balcerowicza i Mazowieckiego.
    Niektórzy z nich pętali się jeszcze 5 – 8 lat temu u Rydzyka.

    PS.
    Majorze, jeżeli w przerwach między czytaniem książk nie zabrałeś się jeszcze do robienia pieniędzy, to nie czekaj. Juz czas!

    Protekcjonalny ton Wszołka wobec salonowych znakomitości bywa zabawny. Ale naprawdę przykro mi się robiło gdy traktował z papieską pobłażliwością Leskiego, a ten zachowywał się jakby sam Kaczyński mu pokiwał.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: