Strona główna > felietonik > Teokracja, demokracja, liberalizm

Teokracja, demokracja, liberalizm

 

Oświadczenie Kościoła Katolickiego w sprawie in vitro, poza swoistą histerią rozpaczy, rozpatrywać można w trzech aspektach: teokratycznym, demokratycznym i liberalnym. Aspekt teokratyczny sprowadza się ,po pierwsze do przerzucenia ciężaru ustanawiania norm prawnych z parlamentu na Kościół Katolicki, który, niczym Unia Europejska staje się faktycznym prawodawcą, zaś parlament je jedynie normy te implementuje. Po drugie, do uznania, iż Kościół nie tyle karze za grzechy, co za ustawowe umożliwianie grzechów popełnianie, a więc mocą ustawy zbieżnej z  pozbawia tak ukochanej przez wszystkich wolności. O ile bowiem, w przypadku zabójstwa czy gwałtu, mocą ustawy nie da się ich uniemożliwić (można jedynie odstraszać, a potem ukarać), o tyle w przypadku skomplikowanych zabiegów in vitro, zejście całej infrastruktury do mitycznego, wolnorynkowego podziemia jest raczej mało prawdopodobne. Więc nawet, jeśli ktoś będzie chciał nagrzeszyć, to nie bardzo będzie miał gdzie. Tedy wskakując na ulubioną, prawicową równie pochyłą, można rzec, że dziś in vitro, a jutro rozwody, które się z kodeksu rodzinnego wykreśli i w ten sposób, po prostu przestaną istnieć. Wszak nie przypadkiem rozwodnicy nie mogą przystępować do komunii św. Pojutrze zaś wszyscy będziemy żyli w świecie, w którym, oczywiście w trosce o nasze sumienia, Kościół, gdzie tylko to możliwe, pozbawi nas wolności popełniania grzechów, tak jak filmowym szaleńcom wykłada się cele pluszem, by sobie głów nie rozbijali. Ale nawet na równię nie wskakując, trudno pozbyć się wrażenie, że oto ktoś okazuje się tu bardziej bogobojny od samego Boga, przecież gdyby  Bóg chciał, aby ludzie nie mogli popełniać grzechu, to by im nie dał wolnej woli. Albo chociaż wprowadził takie ograniczenia w ludzkiej naturze, że In vitro, podobnie jak wyrastanie skrzydeł, czy bawolich rogów zwyczajne jest niemożliwe.

Drugi aspekt, to aspekt demokratyczny, w którym Kościół jest zarówno przedstawicielem wspólnoty katolickich wyborców, jak i sam jest pewnym podmiotem w demokratycznych szantażach, albowiem każda presja, również ta polityczna, z definicji do szantażu należeć musi. Każdy z demokratycznych podmiotów używa więc takich narzędzi, jakie ma do dyspozycji, a bronią atomową Kościoła jest właśnie ekskomunika, czy jej przypominanie. Warto oczywiście dodać, że i tu można mieć pewne, generalne wątpliwości, albowiem tak się jakoś stało, że w relacji Bóg-Kościół, ten pierwszy jest parlamentem, ten drugi sądem, ten pierwszy normy stanowi, ten drugi je interpretuje.  A jak głosi radykalna teoria wykładni: nie ma normy, bez interpretacji, więc nie ważne jak głosujesz, ważne kto liczy głosy. Czyli, jeśli chodzi o rzekomą wolę Boga w sprawie in vitro, o której nawet nie ma nic w Biblii, Kościół Katolicki ma pełną, nie kontrolowaną nawet przez Pismo, interpretacyjną swobodę. Pytanie   co będzie z wolą Boga, gdy Kościół za kilkadziesiąt lat zdanie zmieni? Tak czy inaczej skłaniając się do aspektu demokratycznego nie można mieć do Kościoła pretensji, ot, co najwyżej wykazywać mu albo hipokryzję, albo, całkiem liczne, zaniechania w praktyce histerycznego gromienia przy innych grzechach z naczelną, kościelną pedofilią włącznie. Nie mniej jednak, biorąc relację wyborca-wybrany zachodzi poważna przesłanka konfliktu lojalności, w którym poseł z jednej strony powinien być lojalny wobec większości swoich wyborców, a z drugiej wobec norm religijnych. Konflikt ten jest konfliktem etycznym, acz należy pamiętać, że na mocy instytucji mandatu wolnego jest on niejako wpisany w demokrację w Polsce. Zawiązujemy jednostronny kontrakt wyborczy, w którym druga strona ma działać jedynie na korzyść całej spółki Rzeczpospolita Polska, a  nie dla dobra, i zgodnie z żądaniem, konkretnego wspólnika. Dlatego jedynym rozwiązaniem jest albo zlikwidowanie mandatu wolnego (co sprowadza posła jedynie do roli posłańca), albo głosowanie na osoby, które w kluczowych sprawach, korzystając z mandatu wolnego, nie będą uwikłane w podwójną lojalność. Czyli po prostu nie należy głosować na katolika.

Wreszcie aspekt liberalny, w którym istnieje pewny nienaruszalny krąg uprawnień, w który ingerować nie może żadna władza czy to teokratyczna, czy demokratyczna. Wbrew pozorom liberalizm jest używany przez Kościół równie chętnie, co demokracja, taktyka zależy bowiem od środowiska, w którym toczy się spór. W państwach, gdzie Kościół ma poparcie większości, liberalizm jest wyszydzany i wszystko zamyka się sakramentalnym: większość wyborców to katolicy, a w demokracji decyduje większość. Mniejszość zaś nie może tyranizować większości, tylko jej się słuchać. W krajach, w których Kościół poparcia większości nie ma, a dana większość chce np. nakazać katolickim ośrodkom oddawanie dzieci do adopcji przez homoseksualistów, Kościół demokrację błyskawicznie porzuca i z miejsca odwołuje się do liberalizmu z jego kręgiem nienaruszonych uprawnień. W tym sensie użyteczną miarą laicyzacji jest właśnie stopień liberalnej retoryki, im jej więcej, tym bardziej zwolennicy norm religijnych są w mniejszości. Ale nawet jeśli Kościół porzuci demokratyczną arytmetykę, która przecież w każdej chwili  może ulec zmianie i tym samym  skonfrontuje  swój liberalizm z liberalizmem antyklerykałów,  to problem sprowadza się po pierwsze, do wyjątków, które zezwalają na ingerencję w owy krąg nienaruszalnych uprawnień (ochrona zdrowia, życia) i metody, która owe wyjątki pozwoli ustanowić.

 

Reklamy
  1. Chevalier
    22/10/2010 o 2:45 pm

    „Po drugie, do uznania, iż Kościół nie tyle karze za grzechy, co za ustawowe umożliwianie grzechów popełnianie, a więc mocą ustawy zbieżnej z pozbawia tak ukochanej przez wszystkich wolności. ” – to się bodaj nazywa nakłanianie do grzechu i stwarzanie po niemu okazji. Wykłócają się teraz po blogach, jak „się zaciąga” ekskomunikę, czy trzeba do tego oświadczenia biskupa odnośnie konkretnego delikwenta, czy nie. Scholastycy portalowi. Na Chopinie też się znają – oczywiście administracja zrobiła sondaż, czy pierwsza nagroda dla Awdiejewej była ustawiona, i oczywiście 70 % odpowiedziało, że tak.
    To że arytmetycznie się nie rozstrzyga o kwestiach etycznych, ale arytmetycznie rozstrzyga się o wpisaniu stosownych wartości do ustaw, oraz arytmetycznie decyduje się o obecności krucyfiksów katolickich w szkołach i urzędach, to się rozumie samo przez się.
    Terlikowski napisał – a propos dyskusji czy zakazywać, czy zostawić sprawę sumieniu wierzących – że człowiek jest z natury tak dogłębnie zły i zepsuty, że nie się co po nim spodziewać, że z własnej woli będzie unikał grzechu – przeto do czynienia dobra trzeba ludzi przymusić strachem przed karami, jak najbardziej doczesnymi, zanim nie dosięgną ich męki piekielne (którymi Terlikowski tez postraszył). Z tego, co czytałem o doktrynach chrześcijańskich wynika, że to jakby bliskie skrajnemu kalwinizmowi, a katolicyzm charakteryzuje się wiarą w wolną wolę ludzką, która świadomie potrafi wybrać dobro. Czy Terlikowski jest na pewno w zgodzie z ortodoksją katolicką?

  2. Chevalier
    22/10/2010 o 2:46 pm

    errata w. 8 od dołu
    „nie ma się co po nim spodziewać”

  3. vHf
    22/10/2010 o 5:50 pm

    Z cyklu „Psychiatryk Watch”: Klopotowski przedstawia niepodwazalny argument na rzecz wyboru Cz. Bieleckiego na prezydenta stolicy:

    „Czy Bielecki będzie dobrym, czy złym prezydentem Warszawy, okaże się kiedy damy mu porządzić.(…) Wiem jedno na pewno – z Czesławem Bieleckim nie będzie nam nudno.”

    http://klopotowski.salon24.pl/242070,bielecki-na-prezydenta

  4. Quasi
    22/10/2010 o 6:05 pm

    @ major

    LOL – widziałeś?

    Ciekaw jestem czy filtr przepuściłby Nicponia. Swoją drogą, może na fali debaty o „agresji w polityce” ktoś fenomenem Nicponia by się zainteresował?

  5. 22/10/2010 o 7:54 pm

    Chevalier :

    „Po drugie, do uznania, iż Kościół nie tyle karze za grzechy, co za ustawowe umożliwianie grzechów popełnianie, a więc mocą ustawy zbieżnej z pozbawia tak ukochanej przez wszystkich wolności. ” – to się bodaj nazywa nakłanianie do grzechu i stwarzanie po niemu okazji. Wykłócają się teraz po blogach, jak „się zaciąga” ekskomunikę, czy trzeba do tego oświadczenia biskupa odnośnie konkretnego delikwenta, czy nie. Scholastycy portalowi. Na Chopinie też się znają – oczywiście administracja zrobiła sondaż, czy pierwsza nagroda dla Awdiejewej była ustawiona, i oczywiście 70 % odpowiedziało, że tak.
    To że arytmetycznie się nie rozstrzyga o kwestiach etycznych, ale arytmetycznie rozstrzyga się o wpisaniu stosownych wartości do ustaw, oraz arytmetycznie decyduje się o obecności krucyfiksów katolickich w szkołach i urzędach, to się rozumie samo przez się.
    Terlikowski napisał – a propos dyskusji czy zakazywać, czy zostawić sprawę sumieniu wierzących – że człowiek jest z natury tak dogłębnie zły i zepsuty, że nie się co po nim spodziewać, że z własnej woli będzie unikał grzechu – przeto do czynienia dobra trzeba ludzi przymusić strachem przed karami, jak najbardziej doczesnymi, zanim nie dosięgną ich męki piekielne (którymi Terlikowski tez postraszył). Z tego, co czytałem o doktrynach chrześcijańskich wynika, że to jakby bliskie skrajnemu kalwinizmowi, a katolicyzm charakteryzuje się wiarą w wolną wolę ludzką, która świadomie potrafi wybrać dobro. Czy Terlikowski jest na pewno w zgodzie z ortodoksją katolicką?

    Heh, to na Chopinie też się znają, żesz w mordę. No ale skoro znają się na katastrofach lotniczych, to czemu nie na Chopinie. A Terlikowski widzi, że kler olewają w sprawie in vitro, więc jedzie o wolności sumienia. Przy krzyżach w szkole jedzie demokracją. Ale do czasu. BTW O tym, że człowiek zły i podły, to by się Quasiemy spodobało;)

  6. 22/10/2010 o 7:55 pm

    vHf :

    Z cyklu „Psychiatryk Watch”: Klopotowski przedstawia niepodwazalny argument na rzecz wyboru Cz. Bieleckiego na prezydenta stolicy:

    „Czy Bielecki będzie dobrym, czy złym prezydentem Warszawy, okaże się kiedy damy mu porządzić.(…) Wiem jedno na pewno – z Czesławem Bieleckim nie będzie nam nudno.”

    http://klopotowski.salon24.pl/242070,bielecki-na-prezydenta

    I chwali jego budowle

    Panie Igorze Kochany,
    jeśli budynek TVP jest, jak Pan pisze, „kupa” to wieża Eiffle’a jest kutas.
    Ale już za 10- 15 lat wszyscy polubią pomnik Bieleckiego na Woronicza. Tak jak są tacy, co polubili Pałac Kultury.
    pozdrawiam,

    http://jankepost.salon24.pl/242171,do-klopotowskiego-o-bieleckim-i-tvp#comment_3429588

  7. 22/10/2010 o 7:56 pm

    Quasi :

    @ major

    LOL – widziałeś?

    Ciekaw jestem czy filtr przepuściłby Nicponia. Swoją drogą, może na fali debaty o „agresji w polityce” ktoś fenomenem Nicponia by się zainteresował?

    Heh, ale żaden z psychiatryka nie zacznie drzeć mordy o wolności w internecie. BTW w razie czego zawsze możesz im podesłać linki do Nicponia.

  8. Chevalier
    22/10/2010 o 8:39 pm

    galopujący major :

    Quasi :
    @ major
    LOL – widziałeś?
    Ciekaw jestem czy filtr przepuściłby Nicponia. Swoją drogą, może na fali debaty o „agresji w polityce” ktoś fenomenem Nicponia by się zainteresował?

    Heh, ale żaden z psychiatryka nie zacznie drzeć mordy o wolności w internecie. BTW w razie czego zawsze możesz im podesłać linki do Nicponia.

    Byłoby to braniem udziału w podżeganiu do zabijania opozycji, wszak zespół d/s monitorowania internetu ma chronić opozycję przez wystrzelaniem i wyrżnięciem.

  9. Chevalier
    22/10/2010 o 8:53 pm

    Jak na zawołanie, by pokazać poczwórne standardy pisiaków

    „Kobieta z nożem wtargnęła pod gabinet Jana Dworaka, przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

    Agresorka została zatrzymana przez sekretarkę Dworaka pod drzwiami jego gabinetu przy ul. Żytniej w Warszawie. Wtedy wyciągnęła z torebki flamaster i napisała na ścianie kilka obraźliwych słów.

    Wkrótce zjawiła się policja. Po przeszukaniu kobiety okazało się, że była uzbrojona w nóż. Napastniczka została zatrzymana i odwieziona na komisariat. Motywy działania kobiety są nieznane.” (wyborcza.pl)

    Wiadomo, czyim człowiekiem jest Dworak. To jak to powinno lecieć? Uskuteczniany od wielu lat przemysł nienawiści wobec obecnego prezydenta wydał swe zatrute owoce. Odpowiedzialność polityczna i moralna za tę próbę zamachu spada na PiS i związanych z nim dziennikarzy. Winnymi – w sensie potocznym – tej zbrodni są Beata Kempa, Zbigniew Ziobro i Tomasz Sakiewicz. To najpoważniejszy przypadek próby politycznego mordu do czasu zamachu na ministra Pierackiego.” (analogia z Narutowiczem już zajęta)

    Łapię się na tym, że sam kombinuję, czy tego napadu nie sfingowali, by przerwać PiSowską jazdę na „mordzie łódzkim”….

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: