Strona główna > opowiadanko > Przed egzekucją

Przed egzekucją

Tak, niewątpliwie musiała się spieszyć, musiała wreszcie skorzystać z sobie tylko znanych przejść, kanałów i tajnych przesmyków, które opacznie zostawiła na czarną godzinę, ufając, iż ta ominie ją, jak do tej pory zwykły omijać ją wszelkie nieszczęścia. Godzina jednak wybiła, czuło się wzmożony ruch dookoła; czuło się zewsząd, że coś się szykować musiało, przestrzeń załamywała się, zupełnie jakby świat z łoskotem miał spaść z nieboskłonu. Szybciej, szybciej – tymczasem popędzały ją koleżanki – tędy, tędy – jakby w momencie próby, wszystkie, większe lub mniejsze, niesnaski zapadały się w toń zapomnienia, a zwykła solidarność wydobywała na wierzch, wszystko co dobre, piękne, szlachetne. Spieszyła się, sprawniej niż zwykle pokonywała zakręty, mniej się przejmowała stylem, któremu przecież zawsze tyle poświęcała uwagi, a więcej skutecznością pokonywania przeszkód, nawet jeśli te, znów aż tak wymagające nie były, i mogłaby wciąż zadawać szyku na oczach dyskretnych widzów.

Jej króciutki ogonek, obły kształt i zalotne, delikatne chybotanie odwłokiem skłaniałyby nieuprzedzonego obserwatora to delikatnych, acz wyraźnych, wzruszeń, ale dla gargantuicznych mgławic, które pokonywały, iście kosmiczne odległości, była li tylko przebrzydłym, złośliwym pasożytem. Bakteria Joanna – bo tak miała na imię, żywot pędziła krótki, przeciętny, choć, jak utrzymują niektórzy, pochodziła ze znakomitego rodu, nigdy  nieustających konkwistadorów, bohaterów opowiadań na czas wykluwania. Ale dawne te dzieje, które dziś budziły w powłóczystej Joannie jedynie wstyd, nie mogły mieć wpływu na odrzucenie decyzji o pacyfizmie, tak niemodnym wśród współczesnej, bakteriowej rodzinie i tak przez to pociągającym swą wyjątkowością. W tym samym momencie, gdy w królestwie usłyszano o decyzji Joanny, która, jak się okazało, nieumyślnie naśladowała zwariowaną ciotkę Reginę, otocznie zatrzęsło się galaretowato, a Joanna już wiedziała, że musi uciekać. Tędy, tędy – krzyczały więc przyjaciółki, które, zazdroszcząc buntowniczce, skrycie gardziły awanturą na pokaz, wywołującą tylko niepotrzebny chaos w odwiecznym porządku losu. I właśnie jedna z nich, wcale nie najgorliwsza, sprowadziła na Joannę pułapkę, widać prawdziwe fatum miało polegać na zerwaniu ulotnych więzów przyjaźni. Wpadła przed Oficjum, które kołysząc się złowrogo, momentami wręcz podskakując, oskarżyło Joannę o nieodpowiedzialność, stwarzanie zagrożenia, a nawet, co było oczywistym wyrokiem śmierci, o bezsensowną, ludzką głupotę. I tylko wiek młodej Joanny pozwolił, wraz z innymi katorżniczkami, wysłać ją nie pod okrutne dłuta bakteriofagów, a do przepastnej otchłani, gdzie za parę naście dni zalew miodu Manuka miał wchłonąć z niej wodę, tak jak śmierć potrafi wchłonąć życie.

Reklamy
  1. cyncynat
    05/10/2010 o 8:12 am

    U nas wiosna i Manuka kwitnie prawie wszedzie, nawet u mnie za oknem. Ale miodem zadrapan nie dezynfekuje.

  2. 05/10/2010 o 10:41 am

    I słusznie, to jakby podczas wybuchu wojny stosować krzesła elektryczne zamiast czołgów czy samolotów z bronią chemiczną. Ale w czasach pokoju, czemu nie:

    http://www.przekroj.pl/cywilizacja_pytania_artykul,7592.html

    http://www.miodymanuka.pl/index.html

  3. Anonim
    15/05/2015 o 2:53 pm

    To samo zło

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: