Strona główna > felietonik > Uprasza się Objawienie o próbkę moczu

Uprasza się Objawienie o próbkę moczu

Stowarzysznie im. Brzozowskiego wydało oświadczenie w sprawie ostatniego wystąpienia drogiego, prezesa Kaczyńskiego w sprawie przyznania Stowarzyszeniu lokalu przy ul. Nowy Świat w Warszawie. Pan prezes miał stwierdzić, iż:

„Pani Gronkiewicz-Waltz za bardzo niewielką, niemalże symboliczną cenę, oddała panu Sierakowskiemu (red. nacz. pisma „Krytyka Polityczna” – PAP) lokal, który uchodzi za najlepszy i najdroższy w Warszawie. Na rogu Nowego Światu i Świętokrzyskiej, kiedyś kawiarnia „Nowy Świat”, to jest przeszło trzy tys. metrów kwadratowych. Tam ta grupa stworzyła taki ośrodek polityczno-kulturalny. Ośrodek bardzo bliski uniwersytetowi, bo to jest dosłownie kilkaset metrów od uniwersytetu. Oczywiście studenci tam bywają, stworzył się taki snobizm, a to jest ośrodek już nie lewicowy, a lewacki. Otóż ja chciałbym zapytać panią Gronkiewicz-Waltz, a ona przecież przyznaje się do wiary katolickiej (…) czym ona się tu kieruje? To jest zgoła niebywały prezent, wartość tego jest przeliczalna na ogromne sumy – gdyby to wynająć po cenach komercyjnych, to byłyby ogromne pieniądze”.

Stowarzyszenie odpowiedziało, pisząc m.in., że:

Nieprawdziwa jest sugestia, że Miasto lub władze Dzielnicy cokolwiek sprezentowały Stowarzyszeniu albo wynajęły po cenach symbolicznych. Nieprawdą jest również to, że Miasto lub władze Dzielnicy cokolwiek straciły na wynajęciu lokalu Stowarzyszeniu. Z każdego, także finansowego punktu widzenia, władze Dzielnicy są beneficjentem współpracy ze Stowarzyszeniem. Stowarzyszenie płaci czynsz wynoszący 12 PLN za metr kwadratowy (netto). Ostatni komercyjny czynsz rozważany przez miasto, zanim podjęto decyzję o rozpisaniu konkursu dla organizacji pozarządowych, wynosił 49 PLN za metr (na ten czynsz zresztą nie znalazł się chętny, a wcześniej lokal prawie trzy lata stał pusty).  Z punktu widzenia kosztów prowadzenia działalności gastronomicznej i kulturalnej, różnica między stawką preferencyjną i komercyjną ma charakter symboliczny – w obu przypadkach wysokość czynszu nie przekraczałaby 5-10% kosztów działalności Centrum. Tak niepokojący prezesa Kaczyńskiego sukces Centrum Kultury „Nowy Wspaniały Świat” ma swoje źródła gdzie indziej niż w stawce czynszu.

Aby prawdziwi, prawicowi czytelnicy, którzy czasami zaglądają również na ten blog, byli w stanie w pełni zrozumieć treść oświadczenia, pozwoliłem sobie wyboldować, co ważniejsze fragmenty, ufając, że jednak dadzą radę, przemogą się i spróbują treść oświadzenia zrozumieć. Nie chcielibyśmy przecież, aby znowu okazało się, że stalinowskie sądy skazały pana prezesa za jakieś skróty myślowe, tudzież inne żarty, dowcipy, niedomówienia. Zdając sobie jednak sprawę, że ani wykładnia językowa, ani tym bardziej ewentualne wyroki sądów, nie mają dla prawdziwej, polskiej prawicy żadnego znaczenia, pozwolę odwołać się do Revelatio publica seu communis, czyli po prostu do Objawienia:

– Jestem zdecydowanym zwolennikiem podejścia, które traktuje kulturę jako element spajający wspólnotę i w związku z tym także jako przedmiot aktywności państwa – oświadczył kandydat PiS na prezydenta, który uczestniczył w debacie w Centrum Informacyjnym jego sztabu wyborczego w Hotelu Europejskim. Była to kolejna z debat organizowanych w ramach kampanii Kaczyńskiego.

Dodał, że aktywność państwa wiąże się także w wydatkami. – Te wydatki, które w jakiejś mierze zawsze są wydatkami wszystkich, bo wszyscy płacą podatki, są też elementem owej spójności, wyrażają dążenie do niej – powiedział. Podkreślił, że jest to pogląd wyrażany przez jego środowisko polityczne od początku lat 90-tych.

Zdaniem Kaczyńskiego w sferze kultury „potrzebny jest bezwzględnie mecenat państwowy czy samorządowy”. – Co w ostateczny rachunku przy naszym sposobie finansowania samorządów właściwie sprowadza się do tego samego – dodał. Jak zaznaczył, kwestią do rozstrzygnięcia jest rozmiar tego mecenatu.

– Postulaty, które są stawiane, są tak naprawdę niesłychanie umiarkowane. Bo 1 proc. budżetu państwa (na kulturę) to jest naprawdę niewiele. Są państwa, które na cele kulturalne wydają dużo więcej. 1,5 proc. – w tym wypadku PKB, a nie budżetu państwa – na badania naukowe to naprawdę też jest niewiele – uważa Jarosław Kaczyński.

Interia/wybory2010/ Kaczyński: Kultura spaja wspólnotę

Można oczywiście stwierdzić, że pokazanie blisko 80 filmów, zorganizowanie 40 koncertów, czy goszczenie blisko 250 prelengentów (w tym 50 z zagranicy), nie jest działalnością kulturalną, ale do tego trzeba być wicenaczelnym polskiego dziennika Fakt, co przecież nie zdarza się każdemu. Nie mniej jednak pozostawając przy dwóch, ewidentnie sprzecznych Objawieniach, pytanie teologiczne brzmi: czy Objawienie może być na proszkach, a jeśli tak, to gdzie znajduje się odpowiednik Kongregacji Nauki Wiary, który mógłby wyjaśnić: kiedy Objawienie proszki brało, a kiedy pozostawało trzeźwe?

Reklamy
  1. ereglo
    01/10/2010 o 8:10 pm

    Nie ukrywam, że „nowa lewica” spod znaku Krytyki Politycznej jest mi nie tylko obca, ale uważam ją za nową, znacznie groźniejszą niż SLD, bo nie skompromitowaną oczywistymi więzami z nieboszczką PZPR, mutację marksistowskiego socjalizmu, który gdyby miał powrócić do władzy, kazałby nam zatęsknić nawet do Kaczyńskiego. Niemniej wypowiedź tego ostatniego jest skandaliczna, bo to Porozumienie Centrum przejęło w sposób co najmniej podejrzany więcej nieruchomości w centrum Warszawy niż wszystkie inne partie razem i na wynajmowaniu ich i sprzedaży zbiło i zbija majątek. No, ale metoda „łapać złodzieja”, jak widać wciąż ma zwolenników.

  2. 01/10/2010 o 8:38 pm

    Cieszę się, że pamiętasz o uwłaszczeniu się Kaczyńskiego i uważasz nową lewicę za groźną, acz jeśli chodzi i Marksa, to, zdaje się, że nawet dla nowej lewicy nie jest już podręcznikiem, ale li tylko klasykiem, który co najwyżej traktowany jest jako opisujący wady kapitalizmu, ale nie dający skuteczne recepty. Słowem, socjaldemokracja tak, komunizm nie.

  3. Koniec Polski Prawej
    01/10/2010 o 8:58 pm

    Stowarzyszenie im. Brzozowskiego pójdzie do sądu JarKacz kolejny raz zostanie skazany, uznany za kłamcę (pamięta ktoś który to już raz) i co i nic. Czy kogokolwiek z wyznawców PiSu to przekona? Zastanawia mnie czy JarKacz wierzy w to co mówi czy łże z premedytacją bo wie, że realnej kary i tak nie poniesie. Gdyby nawet za każdym razem dostawał po kieszeni to po uwłaszczeniach PC na różnych majątkach ma z czego płacić (ciekawe że formalnie Jarek nic nie ma i tylko zasiada/zasiadał w dziwnych fundacjach, które tym majątkiem zarządzały). A wystarczyło tylko aby po słynnej próbie wyłudzenia 300zł przez JarKacza, Zera +19 innych z PiS, wtedy, marszałek Komorowski odwołał się od decyzji prokuratury o umorzeniu sprawy. Wierchuszka PiS miałaby wyroki karne i byłby spokój. Ale jak to się mówi: kur… kur…ie łba nie urwie. I tą budującą konkluzją zakończymy.

  4. de_lowca
    01/10/2010 o 10:26 pm
  5. T.
    01/10/2010 o 10:58 pm

    de_lowca :
    oooops…
    http://coryllus.salon24.pl/234723,koncze-blogowanie

    Ok. Nie mam więcej pytań, złudzeń i nadziei. Po prostu ukoronowanie P24. Dać sobie spokój ze świętą walką o wolną Polskę bo się książka nie sprzedaje? To takie etosowe :)

  6. 01/10/2010 o 11:36 pm

    Z cyklu: jak psychiatryk wyobraża sobie internet:

    „Postaw się jednak w mojej sytuacji; odwalam kawał roboty, która wzbudza ochy i achy, bawię, rozrywam, śmieszę, tumanię, przestraszam, pięćset osób zaczyna poranek od tego bloga, bo im sie tutaj podoba i uważają, że wypowiadanie się na tym forum ma sens i jest czymś co przystoi ich pozycji i konstrukcji psychicznej, a także aspiracjom. I tylko niewielka liczba tych osób kupuje książkę. To po co ja mam pisać kolejne książki?”

    On naprawdę myślał, że bloger z psychiatryka to jest gość, co będzie miał przebicie. Ech tak nędzne, że aż mi go szkoda.

  7. 01/10/2010 o 11:39 pm

    Komcie czytelników też zajebiste

    „Kiedy słuchałam o projektach Twoich książek, to miałam mnóstwo myśli na raz. O tym, jak to dobrze, że Twoja Żona je zapamiętuje, o tym jak to pieknie ze strony Pana Boga, że w tak nędznych i smutnych czasach zdarzy nam się akurat w literaturze, i to jeszcze za mojego życia, coś tak niebywałego, i o tym, żeby nie zapomnieć przypadkiem nic z tego, co słyszę, żeby to sobie gdzieś zanotować i cieszyć się tym na przyszłość.”

    Co oni na co dzień czytają?

  8. 02/10/2010 o 7:52 am

    (zdeboldowałem):

    Corylus: Jesteś żródłem wody żywej dla nas wszystkich. Potrzebujemy ciebie aby wiedzieć, jak żyć godnie. Nie pozostawiaj nas (mnie) sierotami. Proszę zostań. Anna Komnena.

    I dalej, tej samej autorki:

    Mnie Coryllus otwiera oczy na świat. Pokazuje jaki świat był, jaki jest. Z zabawiającej się i rozwydrzonej do granic niemożliwości zrobił ze mnie wrażliwego, odpowiedzialnego człowieka.
    Wreszcie myślę, więc wreszcie jestem. I ON jest mi potrzebny. Potrzebny, aby ocalić od zapomnienia, to co odchodzi a o czym ja jako Polka powinnam wiedzieć. Ja Go rozumiem – rozumiem to co pisze. Jest WIELKI. Dla mnie jest WIELKI. Wskazuje drogę do uczciwości, wierności tradycji, ocala od zapomnienia. On dla mnie nie może przestać istnieć. A takich jak ja, są setki. Czytamy notkę – najczęściej szok – niewiedzy. Uzupełniamy, sięgamy do innych źródeł. Ale drogowskazem jest On. Nie wpisujemy komentarzy, bo wiedzy nie starcza. Skąd mamy ją brać? NO, SKĄD? ŹRÓDŁO MUSI WCIĄŻ BIĆ. I nie razi mnie to, że pod każdą notką reklamuje Swoją Książkę. Ja mam ją już dawno. Skarb z dedykacją.

    I jeszcze inna groupie się deklaruje:

    Proszę, nie rób nam tego, Artysto… Kiedy odejdziesz – odejdzie wraz z Tobą cała radość, poezja i czar, jaką czerpaliśmy z Twoich opowiadań i Twojej obecności. Do Ciebie przychodziło się jak do najbliższego przyjaciela, żeby odetchnąć od szarzyzny i nędzy otaczającego nas świata. Przychodziło się, żeby poczytać, wzruszyć się, zachwycić, a potem porozmawiać z Tobą, z innymi – jak z najbliższymi ludźmi. U Ciebie się odpoczywało, dawałeś nam wytchnienie i …nadzieję. I dawałeś nam piękno. Dzięki Tobie salon 24 nabrał blasku, podniosłeś jego rangę, a Twój blog – niedoceniony przez właścicieli – przyciągał tłumy. Gdybyś odszedł – zabrałbyś ze sobą duszę tego miejsca. Ty ją tu przecież przyniosłeś. Należy do Ciebie. Nie odlatuj, Sokole, zobaczysz, wszystko się ułoży. Tylko nie odlatuj. Urszula Domyślna.

    Normalnie Eli Eli lama sabachthani, gdyby nie przytomne uwagi biznesowe, taka jak ta:

    Coryllus, a skąd ja miałem wiedzieć że to jest transakcja wiązana. Gdybym wiedział, kupiłbym wcześniej. Posłałem Ci kasę PayPalem. Tylko nie wiem, czy 15 zł. wystarczy (…) Czy nie sądzisz, że naiwnością jest przyjmować założenie, że ludzie masowo sięgną do portfela jeśli nie będą do tego jakoś zobowiązani? Pozdrawiam, Valdi.

  9. cyncynat
    02/10/2010 o 8:27 am

    Tia. Przyznam, ze de_lowca tu prawdziwe cudenko odkryl. Nudzil mnie Coryllus, wiec do niego nie zagladalem, a tu taki dramat i prawie przeszedl niezauwazony.

  10. 02/10/2010 o 9:48 am

    He, he, najlepsze dla mnie jest to:

    Coiryllus do Kraszewskiego:

    Mirosław Kraszewski
    Co pan opowiada? Jak to zauważył pan mój blog dopiero dzisiaj. Kłócił się pan tutaj z Amstrnem zeszłej jesieni.

    I Aspiryna:

    „Będę brutalna: po co mi Twoja książka?”
    na co gość odpowiada, że jak nie kupi ksiązki, to nie będzie bloga.
    Kurde, mi by było wstyd w takie cuś sie bawić…
    I tak swoich czytelników traktować, ale ci (niektórzy) sekciarsko dalej się podniecają i egzaltują.

    A Coryllusa mi szkoda, pomylił on real z wirtualem, uwierzył w siłę swojego pisania, naiwnie myślał, że książka to to samo co blog.

    Przy okazji brak mu dystansu, humoru itd,
    A to jest ciekawe i niebezpieczne, jak dla kogoś świat wirtualny staje się ważniejszy niż realny, a tak tu chyba się stało.

    No i potwierdza to moją tezę, że jeśli ktoś pisze blog, nie dla samej radości blogowania i gadania, ale dla jakichś innych ukrytych lub jawnych celów: misji, popularności, czytelników, pozycji w necie, liczenia na profity w realu (wydawanie książek, szukanie pracy, karioera dziennikarza/pisarza/publicysty, pokazywanie się w TV), to prędzej czy później spotkają go frustracje i rozczarowania.

    I ktoś go wykorzysta lub sam się załamie.
    Oczywiście nie znaczy to, że dzięki blogowi nie można czegoś osiągnąć poza blogiem, można, ale tylko przez przypadek, pobocznie itd

    Spinanie się i robienie z siebie wielkiego pisarza jak to robi coryllus jest piękną i szybką drogą do katastrofy…:)

  11. 02/10/2010 o 12:46 pm

    Heh, najlepsze były te wstawki, że dla pisarza (bo on się miał za pisarza) najważniejsze to tylko mieć tych kilku stałych czytelników. A tu nagle zonk i chodziło, żeby Ci czytelnicy jeszcze utrzymywali rodzinę pisarza. Oni naprawdę biorą blogowanie w erze, gdzie wszystko jest za free, za sposób na zarabianie mega kasy. A potem kończy się jak z żebraniną u toyaha. No i ta klasyczna trauma w psychiatryku, tyle wejść na bloga, a potem się okazuje, że jak nie jesteś na SG/S24/ albo chociaż jakiś niepoprawnych to pies z kulawą nogą do ciebie nie zajrzy. Stąd te wszystkie powroty na psychiatryk i zajawki w stylu Nicponia, który jak się nie połasi w P24 to olewają jego nawoływania do kolejnego powstania narodowego i nawet kilknąć im się nie chce.

    I te komcie fanów

    „NIE, NIE, NIE! Rozumiem wszystkie Twoje racje, ale nie mogę się pogodzić z Twoją decyzją. Masz niezwykłe pióro, wielką wiedzę, olbrzymią fantazję, rzadki dar przykuwania uwagi czytelnika.”

    „A uwaga o braku zainteresowania książką z powodu „prowincjonalny” – cały coryllus, którego lubię najbardziej.”

    „Nie dam teraz glowy, ale mam wrazenie, ze pierwszym tekstem, jaki tu przeczytalam byl Twoj „Pan Jaroslaw”.
    Scisnelo mnie i za gardlo, i za serce. Za te wzruszenia dziekuje z calego serca. Nie kazdy TAK potrafi pisac.”

    Ale sam pisarz walczy, być może to jednak wina Michnika: „Myślę, że jest odwrotnie, że ludzie kupują to co już znają i co zostało pokazane już sto razy, a wartość tego jest potwierdzona opiniami Joanny Brodzik na przykład, albo przynajmniej jakiegoś czerwonego z salonu.”

    Za miesiąc wróci.

  12. ereglo
    02/10/2010 o 2:00 pm

    Rzeczywiście żyjemy w domu wariatów. Zawiesza się kolarza (Contador), który co najwyżej naraża na niebezpieczeństwo własne życie lub zdrowie, po wykryciu mikroskopijnej dawki środka przeciwastmatycznego, a jednocześnie bezkarnie może narażać los wielu milionów Polaków, także fizycznie, jeśli jakimś cudem dorwie się do władzy, bo już grozi, że na jego niepoprawnych wrogów spadnie surowa karta, polityk, który sam przyznaje, że jedzie na końskich dawkach całego koktajlu bliżej nieznanych leków. I, że pod ich wpływem ma stany zaniku świadomości.

  13. 02/10/2010 o 4:00 pm

    ereglo :

    Rzeczywiście żyjemy w domu wariatów. Zawiesza się kolarza (Contador), który co najwyżej naraża na niebezpieczeństwo własne życie lub zdrowie, po wykryciu mikroskopijnej dawki środka przeciwastmatycznego, a jednocześnie bezkarnie może narażać los wielu milionów Polaków, także fizycznie, jeśli jakimś cudem dorwie się do władzy, bo już grozi, że na jego niepoprawnych wrogów spadnie surowa karta, polityk, który sam przyznaje, że jedzie na końskich dawkach całego koktajlu bliżej nieznanych leków. I, że pod ich wpływem ma stany zaniku świadomości.

    Heh, ale Conatdor może być autowampirem, bo że Jarek jest, to już Palikot pisał.

  14. adas
    02/10/2010 o 5:34 pm

    To dlatego Tusk grzmi aktualnie o dopalaczach? Kolejny, 157 (tylko w tym tygodniu) atak reżimu na opozycję;)

    Contador? Ciekawe sprawa, zawsze się okazuje że to zły lekarz (kurczak) był, a środek skonsumowany szkodził zamiast pomagać. Taki przypadek.

    O Panu Pisarzu nie wiem co myśleć. Głupio się czyta. Ale dwie sprawy mnie ciekawią, trzy książki ROCZNIE? I mam nadzieję (niewielką), ze nie chodzi o portal gazeta.pl, bo byłby to kolejny atak Salonu na patriotę.

    Arnold Buzdygan to ten Arnold B.?

  15. 02/10/2010 o 5:54 pm

    Tam jest najlepsza akcja, że oni panu pisarzowi kupili laptopa, ale okazało się mało, bo nie ponakupywali jeszcze jego książek. Ech prawicowe, chciwe i naiwne głupki…

    BTW Oglądam ten kongres i Rysiu, zdrajca, Kalisz o niebo lepszy niż banalny Palikot.

  16. 03/10/2010 o 3:05 am

    No właśnie mnie to uderzyło, 3 ksiązki rocznie i 500 tekstów na blogu?
    To jakaś eksplozja, zdarzało mi się być twórczo płodnym, ale w sumie jak dla mnie nawet bardzo dobry bloger więcej niż 100 dobrych tekstów na rok w stanie napisać nie jest.

    Po prostu przy tak imponującej płodności cierpi jakość tekstów.

    OI ile zresztą Toyah moim zdaniem pisać umie, choć jest nadęty niemiłosiernie, to coryllus jednak aż tak dobrze nie pisze, może te jego historie z życia są coś warte, te teksty jednak, w których zabiera się za pisanie o kulturze/literaturze/polityce to zwyczajne nudne, pełne nadęcia, patosu, moralizatorstwa i poczucia wyższości gnioty (w większości)
    \
    Zawsze mnie dziwi jak tak drętwo, długaśnie i o momentyami męcząco piszący toyah i coryllus są w stanie pozyskiwać tak fanatycznych wyznawców swojej prozy.

  17. 03/10/2010 o 1:08 pm

    grześ :

    No właśnie mnie to uderzyło, 3 ksiązki rocznie i 500 tekstów na blogu?
    To jakaś eksplozja, zdarzało mi się być twórczo płodnym, ale w sumie jak dla mnie nawet bardzo dobry bloger więcej niż 100 dobrych tekstów na rok w stanie napisać nie jest.

    Po prostu przy tak imponującej płodności cierpi jakość tekstów.

    OI ile zresztą Toyah moim zdaniem pisać umie, choć jest nadęty niemiłosiernie, to coryllus jednak aż tak dobrze nie pisze, może te jego historie z życia są coś warte, te teksty jednak, w których zabiera się za pisanie o kulturze/literaturze/polityce to zwyczajne nudne, pełne nadęcia, patosu, moralizatorstwa i poczucia wyższości gnioty (w większości)
    \
    Zawsze mnie dziwi jak tak drętwo, długaśnie i o momentyami męcząco piszący toyah i coryllus są w stanie pozyskiwać tak fanatycznych wyznawców swojej prozy.

    Grzesiu, to jest facet, który przyznał, że rok śledził psychiatryk, bo to dla niego wzorzec pisania i starał się mu dorównać. On po prostu ma tak nisko zawieszoną poprzeczkę, że nie ma szans żeby nie pisał gniotów. A najlepiej, że obnosząc się ze swoją znajomością rynku księgarskiego w Polsce okazał się takim durniem, że założył, że za pośrednictwem psychiatryka wyda i sprzeda 3 książki rocznie, he, he. A teraz płacze, że nie chcą kupować. Ilość żenady jest chyba nawet większa niż u Paliwody.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: