Strona główna > felietonik > Czy mały Elbanowski uniknie schizofrenii?

Czy mały Elbanowski uniknie schizofrenii?

Co mają wspólnego Orliński, Terlikowski i Komorowski? Oczywiście oprócz tego, że wszyscy skorzystali na przemianach po roku 89 r? Otóż, każdy z nich jest ojcem kilkorga dzieci i nie zawaha się tym pochwalić publicznie. Każdy jest też, we własnym mniemaniu, rzecz jasna, dobry ojcem, czemu również publicznie dać wyraz potrafi. I nic w tym dziwnego, kategoria „dobry ojciec”, jest spotykana jeszcze częściej, niż „dobry kierowca, a „dobry kierowca” spotykany jest naprawdę często. No bo ilu znacie gości, którzy przyznają się, że słabo jeżdżą samochodem?

Oczywiście nie ma nic złego w dobrym ojcu, sam się momentami(?) za takiego uważam, więc wiem, jak to ładnie pompuje ego. Ale problem jest, gdy dobry ojciec (o dobrej matce nie wspominając) zaczyna swoją dobrocią  racjonalizować  (czy może bardziej: uniwersalizować) własną bucerę. Bo przecież, skoro jestem dobrym ojcem/matką to wiem, jak tym dobrym ojcem/matką być, a co za tym idzie, mogę udzielać uniwersalnych rad: jak, gdzie i po co. Rodzicielskie fora pełne są dobrych ojców i dobrych matek, którzy mają dzieci, to wiedzą i pół biedy, gdy poza forum się nie wychylają. Niestety czasami (zna takich pewnie każdy dyrektor szkoły) trafia się dobry ojciec reformator albo dobra matka działaczka. To typ wyjątkowo ciężki, taki, który nie tylko dyszy aktywistycznym żarem ale, we własnym mniemaniu, ma za sobą empirię. A wybić komuś z głowy jego własne tezy, jego własnych doświadczeń to robota iście stachanowska. Wiedzą coś o tym młode matki, ścierające się z teściowymi.

I właśnie taką dobrą matkę, będącą żoną dobrego ojca, oglądać można było we wczorajszym „Warto rozmawiać”, gdzie lewica, jak zawsze, wysłała kogoś, kto za bardzo wysłowić się nie potrafi. Rzeczoną dobrą matką, była Karolina Elbanowska, która robi za gwiazdę na stronach Rzepy, choć przecież domaga się ochrony socjalnej, czyli „totalitaryzmu”. Pech jednak chciał, że oprócz walki o większe świetlice, pani dobra matka Elbanowska wypowiada się też na temat wychowywania dzieci i robi to z iście prawicową finezją. I tak okazało się, że dziecko musi otrzymywać spójny przekaz, bo przecież dziecko wychowane w ortodoksyjnej rodzinie żydowskiej nie powinno otrzymywać w szkole przekazu sprzecznego z tym, które otrzymuje w domu. Inaczej ma do czynienia ze schizofrenią. I rzeczywiście jest problem, bo, gdyby sytuację odwrócić, i dziecko, dajmy na to, takiego Michalkiewicza, trafiłoby do szkoły, gdzie Żyd je uczy historii, to czy nie dostanie sprzecznego przekazu? A co gdy dziecko cywilizacji białych chrześcijan trafi na lekcję prowadzoną przez czarnoskórego murzynka Bambo, albo Arabusa? A co w sytuacji, gdy trafi na lekcję ewolucjonisty, który nie wierzy w Adama i Ewę i podstępnego węża? Nie wiem, jak sobie radzi z tym dobra matka Elabanowska, ale jeżeli rzeczywiście jej dziecko natrafia na gejów (a  ci pałętają się dosłownie nawet na ulicach), gdy wyjdzie z elbanowskiego domu, to chyba trzeba to zmienić. Pytanie tylko: czy łatwiej zmienić otaczający świat, czy Elbanowską?

Reklamy
  1. Quasi
    30/09/2010 o 3:36 pm

    @ Major

    (…) I nic w tym dziwnego, kategoria „dobry ojciec”, jest spotykana jeszcze częściej, niż „dobry kierowca, a „dobry kierowca” spotykany jest naprawdę często.

    Przy czym warto zaznaczyć, że „dobry” znaczy przynajmniej „powyżej średniej (mediany)”, a często nawet „z górnego kwartylu” albo i lepiej. No i tak się składa, że tych „dobrych” co są „powyżej średniej” czy „z górnego kwartylu” mamy w społeczeństwie po 90%… To tak jak z tymi, którzy odnoszą do siebie hasło reklamowe Appla
    Oczywiście, fenomen ten jest dobrze znany i opisany [w szczególności zbadano też fenomen „dobrych kierowców”].

    Nawiasem mówiąc, ktoś niedawno próbował oszacować, ilu naprawdę jest w Polsce dobrych rodziców – ponoć wyszło mu, że 8%

  2. tbgmbx
    30/09/2010 o 4:01 pm

    Każdy ma prawo szukać szczęścia, przynajmniej tak twierdzą Amerykanie. A w dodatku ma prawo samemu to szczęście definiować. O ile jego szczęście nie krzywdzi innych. Pani Elbanowska chce tylko znaleźć szkołę, z której będzie zadowolona. Nie chce linczu na czarnuchach ani Arabusach, ani tym bardziej na osobach kochających inaczej, których jest tak dużo wśród nas. Pozwólmy jej być szczęśliwą ;)))

  3. 30/09/2010 o 4:06 pm

    Heh, Quasi skąd ty masz te wszystkie linki to ja nie wiem, ale naprawdę miło, jak dajesz kwity, które potwierdzają moje obserwacje. Thx.

  4. 30/09/2010 o 4:13 pm

    tbgmbx :

    Każdy ma prawo szukać szczęścia, przynajmniej tak twierdzą Amerykanie. A w dodatku ma prawo samemu to szczęście definiować.

    No właśnie sęk w tym, że rodzic definiuje też szczęście dziecka. I tu jest problem na ile można w to ingerować dla dobra dziecka. Szukanie szkoły „bez pedałów” to definiowanie szczęścia dla kogoś, kogo chce się wychować na homofoba.

  5. Quasi
    30/09/2010 o 4:23 pm

    Jakby kogoś to interesowało, to właśnie odbywam u Trystero flejma na temat, o którym traktuje notka majora. Bronię tam państwowej edukacji, państwowej służby zdrowia, transferów socjalnych, praw dziecka oraz społecznej i biologicznej eugeniki, więc dla ludzi wrażliwych na łamanie (prawicowego) tabu czytanie moich komentarzy nie jest wskazane.

  6. cyncynat
    01/10/2010 o 10:02 am

    Quasi :
    @ Major

    (…) I nic w tym dziwnego, kategoria „dobry ojciec”, jest spotykana jeszcze częściej, niż „dobry kierowca, a „dobry kierowca” spotykany jest naprawdę często.

    Przy czym warto zaznaczyć, że „dobry” znaczy przynajmniej „powyżej średniej (mediany)”, a często nawet „z górnego kwartylu” albo i lepiej. No i tak się składa, że tych „dobrych” co są „powyżej średniej” czy „z górnego kwartylu” mamy w społeczeństwie po 90%… To tak jak z tymi, którzy odnoszą do siebie hasło reklamowe Appla
    Oczywiście, fenomen ten jest dobrze znany i opisany [w szczególności zbadano też fenomen „dobrych kierowców”].
    Nawiasem mówiąc, ktoś niedawno próbował oszacować, ilu naprawdę jest w Polsce dobrych rodziców – ponoć wyszło mu, że 8%

    Odn applowych fanow dorzuce jeszcze jeden link do Twojej kolekcji. Zona odkryla takie cos:
    http://www.jstor.org/pss/3712458
    Najwyrazniej juz profesjonalni religioznawcy zainteresowali sie tymi czubkami. Moge wyslac pdf, jakby co.

  7. Quasi (antyspamołap)
    01/10/2010 o 11:35 am

    @ cyncynat [coś komentarz nie chce się ukazać]

    Odn applowych fanow dorzuce jeszcze jeden link do Twojej kolekcji. Zona odkryla takie cos:
    http://www.jstor.org/pss/3712458
    Najwyrazniej juz profesjonalni religioznawcy zainteresowali sie tymi czubkami.

    LOL Dzięki!

    Moge wyslac pdf, jakby co.

    Nie ma potrzeby – mam dostęp do tego czasopisma, poza tym ten artykuł już wisi w sieci za free.

  8. 01/10/2010 o 2:36 pm

    Ale to jest artykuł z 2001 r. Strach pomyśleć co jest teraz.

    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,105162,7576724,iPodpaska.html

  9. Quasi
    01/10/2010 o 3:30 pm

    galopujący major :
    Ale to jest artykuł z 2001 r. Strach pomyśleć co jest teraz.
    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,105162,7576724,iPodpaska.html

    Ech, czytałem.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: