Klęska

Gdy, za sprawą Chevaliera,  w Gazecie „nienawidzę socjalizmu” Wyborczej przeczytałem, że wybory w Szwecji  oznaczają odwrót od szwedzkiego modelu państwa socjalnego, podobnie jak on, czekałem na relację Anny Delick. No i się doczekałem. Oto parę cytatów:

Kampania wyborcza była dość mdła. Choć całe swoje życie namiętnie interesowałam się polityką, chciało mi się trochę ziewać, gdy słuchałam debaty Mony Sahlin z premierem Reinfeldtem: oboje zgodzili się, że podstawą szwedzkiego systemu powinien być welfare finansowany z wysokich podatków, a potem były już tylko różnice dość kosmetyczne. A przecież sytuacja Szwecji po czterech latach rządów prawicy jest taka, że czerwono-zieloni powinni ją roznieść w puch. Bezrobocie wprawdzie nieco spadło, ale nadal – wg szwedzkich norm – jest wysokie: 7,4 proc. Bezrobocie wśród młodzieży do 24 roku życia włącznie osiągnęło poziom hiszpański, bo 18,7 proc. Najgorsze, że wśród bezrobotnych aż 36,4 proc. to osoby pozostające bez pracy powyżej roku. Prasa, także prawicowa, podawała jeżące włosy na głowie przykładynakazanej przez rząd bezduszności aparatu opieki, np. kobiety po drugiej transplantacji nerki, którą po wypisaniu ze szpitala ambulans przywiózł do domu, a Kasa Ubezpieczeń natychmiast wstrzymała jej zasiłek chorobowy i kazała następnego dnia zgłosić się do biura pośrednictwa pracy.

Niewątpliwie zwycięzcą jest prawicowy minister finansów Anders Borg, któremu – wg dość zgodnej opinii – prawica zawdzięcza zwycięstwo. To nie odwołująca się ciągle do klasy średniej Mona Sahlin, ale Anders Borg gromił szwedzkie banki za ryzykowne inwestycje, groził sankcjami oraz wręcz bluzgał na dyrektorów za ich wysokie bonusy. A potem zaprezentował się w sposób już wyjątkowo bezczelny: na czerwonym, socjaldemokratycznym tle kazał umieścić zdjęcie swoje i swojego ukochanego psa z podpisem: „Nowi socjaldemokraci”.

Oczywiście wielokulturowość stwarza też problemy, których nie należy zmiatać pod dywan, ale trzeba o nich spokojnie debatować. Bardzo liczni w Szwecji polscy gastarbeiterzy są problemem nie dlatego, że zabierają komuś pracę (często zresztą pracują „na czarno”), ale dlatego, że niszczą standardy szwedzkiej pracy: pracują w piątek, świątek czy niedzielę, godzą się na niższe stawki, na nieograniczoną ilość nadgodzin, na lekceważenie przepisów bhp etc. Do tego budzą pogardę, bo mieszkają po pięciu w jednym pokoju, a latem nawet dla oszczędności śpią w śpiworach na budowie. Ale już zupełnie inna jest sytuacja osiadłego w Szwecji polskiego robotnika, oficjalnie zatrudnionego członka związku zawodowego, który ze szwedzkimi kumplami pija piwo w piątki, chodzi na mecze, jest pełnoprawnym członkiem kolektywu i niechby go jakiś brunatny odważył się palcem dotknąć… Szwedzi wychowani są w luterańskiej etyce pracy i wielokrotnie obserwowałam – chociażby w pracy, gdzie obsługująca nas technicznie firma Common ciągle coś przebudowuje i ciągnie nowe światłowody – z jaką autentyczną sympatią szwedzcy robotnicy odnoszą się do swoich polskich kolegów. Gdy jednak – co możliwe jest tylko w małych firmach – Polacy pracują w gorszych warunkach niż dawniej zwierzęta pociągowe, a szef-cwaniaczek przypomina szwedzkiemu robotnikowi, że na jego miejsce czeka już stu Polaków, to Szweda trafia przysłowiowy szlag, a brunatni zyskują nowego wyborcę.

No cóż, wobec powyższego wydaje się, że gazetowyborczy odwrót od szwedzkiego modelu państwa socjalnego oznacza, że socjalny model popiera nie tylko lewica, nie tylko mejnsztrimowa prawica, ale być może nawet prawica skrajna, która chce bronić szwedzkiego modelu przed, dającymi się kapitalistycznie dymać, imigrantami. Jeśli natomiast chodzi o moja ukochaną, polską prawicę to polecam jej uwadze dwa, jakże trafne, cytaty:

nie oszukujmy się, to szwedzki inteligent najczęściej jeździ rowerem, szwedzki robotnik nie wyobraża sobie życia bez volvo.

Zresztą w Szwecji – jednym z najbardziej „unetowionych” krajów świata – już dawno zauważono, że jakakolwiek akcja w sieci ma sens tylko wtedy, gdy nagłośnią ją wielkie media papierowe (czytelnictwo gazet jest ciągle bardzo wysokie) lub telewizja. Do zmarginalizowania netu przyczyniło się po prostu chamstwo internautów, choć szwedzcy internauci to wytworni intelektualiści w porównaniu ze swoimi polskimi odpowiednikami, których świetnie określa powiedzenie: „Dawniej bazgrał w szalecie, dzisiaj – na internecie”.

Advertisements
  1. cyncynat
    28/09/2010 o 9:32 am

    A na stronie glownej gazeta.pl jakis spec od filmow nazwal Olivera Stone’a lewakiem. Nawet nie lewicowym tylko tak po swojsku lewakiem. No i porownal jego filmy do propagandowki radzieckiej. Chyba obejrze sobie nowe Wall Street.
    Gazeta lewicy laickiej, ha :-D

  2. 28/09/2010 o 11:19 am

    Heh, czytałem, aż odruchowo sprawdziłem czy to nie Węglarczyk. Ale to norma, Wojtek Kałużyński napisał w Przekroju, że Wall Street 1 to film o końcu szlachetnego kapitalizmu. Ech kliknąłby w wiki i poczytał o skandalach giełdowych.

  3. adas
    28/09/2010 o 2:04 pm

    Cholera. Tekst jest naprawdę ciekawy w sferze faktów, ale im dłużej go czytam, tym większe mam wrażenie, że jego autorka mogłaby sobie owocnie porozmawiać z Warzechą. Nie zgodziliby się w niczym, poza tym że ludzie w swej masie to motłoch jest. Jeden bardziej, a drugi mnie cywilizowany,

    offtop, a może nie?

    Trochę mnie dziwiły Twoje najazdy na Jankesa, ale przeczytałem to:
    http://www.rp.pl/artykul/541742-Okrutne-praktyki–pani-minister.html

    i Janke i mnie coraz bardziej zaskakuje. Jak pierwsza sprawa czyli „lesbijka w szkole katolickiej” wzbudza we mnie nie do końca sprecyzowane reakcje („kto finansuje pensję”?), to po dyskusji kobiecina powinna z miejsca wylecieć. Żaden polityk nie może w ten sposób wykorzystywać przewagi jaką ma nad rozmówcą, choćby z racji urzędu. Po powrocie do domu piszemy prośbę o dymisję i modlimy się (sic!) o jej przyjęcie.

    Janke mi się zawsze wydawał, w odróżnieniu od kolegów, wyczulony na tego typu różnice. A tu taka niespodzianka.

    Wczoraj Tusk ponoć w podobny, jednak nieelegancki sposób (podanie pensji) odparł ataki dziennikarzy. Są już jakieś komentarze? Oburzonych niezależnych.

  4. Quasi
    28/09/2010 o 3:59 pm

    GW nie jest gazetą lewacką, nawet nie jest lewicowa. Jest raczej centrowo-pluralistyczna. Zresztą, pisałem o tym kiedyś komentując bździny Wielowieyskiej i Gadomskiego [tu i tu].

  5. 28/09/2010 o 6:32 pm

    adas :

    Cholera. Tekst jest naprawdę ciekawy w sferze faktów, ale im dłużej go czytam, tym większe mam wrażenie, że jego autorka mogłaby sobie owocnie porozmawiać z Warzechą. Nie zgodziliby się w niczym, poza tym że ludzie w swej masie to motłoch jest. Jeden bardziej, a drugi mnie cywilizowany,

    offtop, a może nie?

    Trochę mnie dziwiły Twoje najazdy na Jankesa, ale przeczytałem to:
    http://www.rp.pl/artykul/541742-Okrutne-praktyki–pani-minister.html

    i Janke i mnie coraz bardziej zaskakuje. Jak pierwsza sprawa czyli „lesbijka w szkole katolickiej” wzbudza we mnie nie do końca sprecyzowane reakcje („kto finansuje pensję”?), to po dyskusji kobiecina powinna z miejsca wylecieć. Żaden polityk nie może w ten sposób wykorzystywać przewagi jaką ma nad rozmówcą, choćby z racji urzędu. Po powrocie do domu piszemy prośbę o dymisję i modlimy się (sic!) o jej przyjęcie.

    Janke mi się zawsze wydawał, w odróżnieniu od kolegów, wyczulony na tego typu różnice. A tu taka niespodzianka.

    Wczoraj Tusk ponoć w podobny, jednak nieelegancki sposób (podanie pensji) odparł ataki dziennikarzy. Są już jakieś komentarze? Oburzonych niezależnych.

    Janke jest umiarkowanym prawakiem wahającym się między PO Gowina, a PIS Poncyliusza, czyli jeśli chodzi o gejów, to wiadomo, w domu róbcie co chcecie, a na ulicach morda w kubeł, bo mam dzieci.

  6. 28/09/2010 o 6:32 pm

    BTW Delick w ogóle polecam, rewelacyjnie pisze o Szwecji.

  7. 28/09/2010 o 6:39 pm

    Quasi :

    GW nie jest gazetą lewacką, nawet nie jest lewicowa. Jest raczej centrowo-pluralistyczna. Zresztą, pisałem o tym kiedyś komentując bździny Wielowieyskiej i Gadomskiego [tu i tu].

    Czyli jest gazetą liberalną. BTW Poglądy Wielowieyskiej to nie jest homofobia, co raczej przeświadczenie, że „dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje mamy i taty”. Dopóki nie pokazałeś mi kwitów też się na tym zastanawiałem. To jak z dawaniem dzieci do adopcji niepełnosprawnym. Nie mam nic przeciwko niepełnosprawnym, ale czy dziecko ma szansę się dobrze rozwijać ruchowo, gdy rodzice ledwo wstają z łóżka. (wiem, analogia trochę z dupy)

  8. Quasi
    29/09/2010 o 3:19 am

    @ Major

    BTW Poglądy Wielowieyskiej to nie jest homofobia, co raczej przeświadczenie, że „dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje mamy i taty”.

    Ja w podlinkowanym komentarzu stawiam tezę, że to właśnie homofobia powoduje, że ludzie domyślnie przyjmują takie twierdzenia bądź bezkrytycznie w nie wierzą/powtarzają za innymi. Tak jak istniejące uprzedzenia wobec Żydów umożliwiły karierę mema o rytualnej macy z krwi chrześcijańskich niemowląt. Po prostu – confirmation bias: jeśli jakieś twierdzenie pasuje do przekonań, to je bezkrytycznie łykają, a jeśli nie pasuje, to szukają „dziury w całym” i epatują chorobliwym sceptycyzmem.

  9. 29/09/2010 o 9:39 pm

    Ja raczej patrzę na to mw ten sposób, że każdy z tych, co tak mówił albo ma, albo miał, albo chciał mieć matkę, z którą łączą jego/ją silne więzy uczcuciowe i nie wyobraża sobie alternatywnego modelu bez matki, karmienia piersią, przytulania itp. Gdyby do matki dodać parę gejów, to pewnie mniej osób miałoby coś przeciwko.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: