Strona główna > felietonik > Cała redakcyjka, na bruczek?

Cała redakcyjka, na bruczek?

Ale wstrząs katastrofy, żałoba, a teraz jeszcze powódź, wyznaczyły kolejną zmianę. Ludzie już zaczynają mieć tego konfliktu dość. Już do nich zaczyna docierać, że ani Kaczyński Tuska nie zniszczy do końca, ani Tusk Kaczyńskiego, a tylko niszczą swą bijatyką państwo. I Kaczyński przekłada żagiel. Nie podchwytuje wcale tonu, który się spontanicznie narodził wśród najwierniejszych zwolenników, nie krzyczy, że to jest wojna, że Tusk zamordował mu brata i całą polską elitę. Chowa nóż za plecy i uwydatnia to, co pozwala chwytać rodzący się wiatr: musimy z Tuskiem współpracować, jako prezydent będę przede wszystkim kierować się dobrem kraju, a to znaczy, współpracować z rządem w dziele ratowania finansów państwa, a rozliczenia… są mniej pilne…

To nie jest żaden cynizm, to profesjonalizm. Wiatr się zmienił, trzeba inaczej ustawić żagiel. Kaczyńskiemu łatwiej, bo żelazny elektorat ma zmobilizowany jak nigdy, a partię trzyma krótko, Tusk zaś nie jest w stanie się zatrzymać w miejscu i wycofać, nie odetnie się od Bartoszewskiego, Niesiołowskiego czy Palikota, nie zrzuci teraz łatwo z PO przyklejającego się do niej jak smoła wizerunku powtórki z Unii Demokratycznej, partii nażartego, zadowolonego ze swych przywilejów i gardzącego prostym ludem establishmentu. […]

Rzecz zaiste ciekawa. Ale nie dla psychologów. Dociekania „ale czy człowiek może się tak gwałtownie zmienić” to robota głupiego, kompromitująca tych, którzy chcą uchodzić za komentatorów politycznych, a w istocie chcą tylko za wszelką cenę ugryźć Kaczora, i zupełnie teraz nie wiedzą, jak.

„O marności socjometrii i psychologii” Rafał Ziemkiewicz 29.05.2010.

Powyborczy miesiąc dobitnie nam pokazał, do jakiego stopnia polska debata publiczna jest atrapą. Wystarczyło kilka tygodni, aby przywódcy głównych obozów politycznych odrzucili swe dotychczasowe wizerunki jak zużyte drelichy. Donald Tusk, który przez kilka ostatnich lat kreował się na autora wielkich reform, polityka z wizją obliczonej na wiele lat modernizacji państwa, który domaga się pełni władzy wyłącznie po to, aby te „dobre zmiany” móc wreszcie wcielić w życie, z całym cynizmem przyznał, że żadnych reform nie zamierza i nie obchodzi go przyszłość, ale zadowolenie żyjących „tu i teraz”, czyli po prostu wygranie kolejnych wyborów.

Jarosław Kaczyński zaś, który wiele wysiłku włożył w stworzenie nowego wizerunku jako polityka gotowego do współpracy i starającego się o „zakończenie wojny polsko-polskiej”, której zło wreszcie zrozumiał, natychmiast po względnym sukcesie nowej strategii całkowicie ją zdezawuował, wracając do retoryki radykalnego odrzucenia wyniku wyborów i do wizerunku nadąsanego złego starca, który wszystkich odrzuca i od wszystkich domaga się przeprosin. […]

Trzeba więc przyjąć, choć komentatorowi politycznemu trudno to zrobić ze względów oczywistych, iż postępowanie Jarosława Kaczyńskiego wymyka się politycznej racjonalności. Że ulega on nawykowi, skądinąd mocno u nas zakorzenionemu, traktowania polityki w kategoriach powinności moralnych i podporządkowuje polityczną technologię „czuciu i wierze”.

„Kaczyński znowu czeka na cud” Rafał Ziemkiewicz  13.08.2010.

Doprawdy, przyznam się Wam, moi drodzy, iż czytając znakomite artykuły znakomitego publicysty znakomitej gazety codziennej, wpadłem niejako w konfuzję. Sam już bowiem nie wiem, czy porzucenie dotychczasowego wizerunku jest dowodem profesjonalizmu polskiego polityka, czy może faktu, iż nasza demokracja jest li tylko atrapą? No i czy ocenianie czynów polityków w kategoriach emocjonalnych jest kompromitacją, czy może dozwolona supozycją, jakiej dopuścił się wczoraj analityk Ziemkiewicz? Podejrzewam, że jednak to drugie, przynajmniej jeśli chodzi o oceny politycznych emocji. Nie dalej bowiem jak w zeszłym  tygodniu rozpoczął się w Polszy całkiem niepolityczny w spór, w którym jeden pan redaktor naczelny wali z byka, a jeden pan prezes go, w odwecie, po łbie leje sztachetą. Co z kolei, osobom, nieco obeznanym w meandrach polskiej publicystyki, przypominać może tylko jedno: oto rozpoczęła się prawicowa dyskusja. Prawicowe dyskusje już  bowiem  tak mają, że w powietrzu unoszą się zarzuty: zdrady, rozbiorów, dechrystianizacji czy last but not least: apokalipsy. Do bójki – jak to na zabawie – ochoczo dołączył się red. Ziemkiewicz, co dziwić nie powinno, w końcu sam się dziś przyznał, że jest chłopem z Mazowsza, co ma grubą skórę. Niestety dziwnym trafem, owa skóra, jeśli już grubieje (przynajmniej w stosunku do pana prezesa), to zazwyczaj tuż po wyborach. Natomiast w samym ich trakcie, skóra dziwnie wydaje się gładka, zwiewna, przymilna, rzekłbym do rany prezesa przyłóż. Zresztą kto wątpi, może z powodzeniem sięgnąć w otchłań publicystyki Pana Rafała i porównać ile razy nasz dziennikarz, który nie służy prezesowi i partii, dziennikarz, który traktuje  swe powołanie poważnie krytykował kandydata Bronka, a ile kandydata Jarka. Taktyka „grzmotów po burzy” jest bowiem dla  Ziemkiewicza Rafała niemal tak charakterystyczna, jak taktyka „Ach, mam rację, bo myślę, jestem po środku” red. Janke Igora, czy „Ach, jak znów nas prześladują” red. Sakiewicza Tomasza.

Niestety fakt, że pan prezes powyborczych – nomen omen – razów nie przyjmuje, jest dla naszej, małej wolnorynkowej trupy kochającej mienie publiczne, nie najlepszą rekomendacją na przyszłość. Bo to, że dla wyborców pana prezesa, którzy zdaje się, jako jedyni (przynajmniej w zauważalnej skali), kupują ich książki, są na ten moment spaleni, jest chyba oczywiste. Otóż w sytuacji, gdy z jednej strony, centrolewica całą tę młóckę ma za zabawną kłótnię w rodzinie, a z drugiej, to nie za Rzepą, a za dziadziem Kaczyńskim stoi kasa, tłumy i frukta po wyborach samorządowych, nasze niesforne, prawicowe dziatki nie mają za bardzo dla kogo pisać. I komu skutecznie, swych mądrych, prawicowych rad udzielać. Co swoją drogą sami zauważyć mogli już dawno, wszak, skoro wciąż gardłują, iż Tuska żadne media skutecznie obalić nie mogą, to o własnej sile rażenia być najwyższego mniemania nie mogą.

Advertisements
  1. adas
    14/08/2010 o 7:10 pm

    U Orlińskiego całkiem porządna dyskusja na ten temat, i w sumie pisujący i tu Zatroskany, kto wie czy nie ujął tego najdobitniej. Pisząc o planowanych zmianach w Komitecie Radiofonii i Czegoś Tam. Przypadkowa koincydencja w czasie?

    Intrygująca jest tez reakcja na tekst Władyki i Janickiego (nie czytałem), co bardziej prawy publicysta poczuł się wezwany do odpowiedzi. Panowie z „Polityki” może niekoniecznie są najodpowiedniejszymi osobami do pisania o zmianach w publicystyce „dworskiej”, ale robią to znacznie błyskotliwiej od prawicy naszej kochanej.

    Ja jestem tępy, to długo nie jarzyłem skąd w polskiej publicystyce politycznej na prawo do… [kogo by tu wpisać?] wzięło się takie mocne pokolenie 40-45 latków. Popierających się, znających, zatrudniających. Oświeciło mnie dopiero, gdy śp. Lech Kaczyński odznaczał za NZS. Końcówka PRLu, działalność (quasi)opozycyjna, a potem mocny start w dorosłość już w wolnej Polsce (ta Polska w oobliczu prażek stała się „wolna”). W 2-3 lata dotarli prawie na szczyt, prawie, ale właśnie to „prawie” zrobiło najmocniejszą różnicę. Odbili się od różnych Michników i Kaczyńskich. Wrócili wraz z ideą IV RP, już starsi, mniej naiwni.

    Tylko… cały czas się zastanawiam. Czy po szeroko rozumianej „lewej” stronie też występuje podobne zjawisko? Kurna, kilka nazwisk można rzucić, ale nie odczuwam między tymi „lewakami” aż takiej więzi jak wśród – umownie – postpampersów. A może po prostu nie chcę? I irytujący mnie zawsze w zasadzie Warzecha ma trochę racji? I tak jak sekta jest wokół Kaczyńskiego, tak i wokół… no właśnie, kogo? Tuska, Michnika?

    RAZ jest nie najlepszym spoiwem tych refleksji, bo z tego co pamiętam opozycję końca PRLu uważał za „smętne typy w sweterkach” czy jakoś podobnie.;)

  2. zatroskany_o_polske
    14/08/2010 o 7:23 pm

    Znakomity Publicysta Znakomitej Platformy Blogowej ogłosił „Wielki Konkurs Ziemkiewicza dla Mend Internetowych”.
    Zastanawiam się czy Znakomity Publicysta będzie na tyle skromny by nie przyznać sobie zwycięstwa.

    PS.
    Internet został dokładnie wyczyszczony z materiałów źródłowych dotyczących nawalanki Lisicki / Michalski z 2007 roku. Są tylko rzeczy wtórne:

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=287

    Nie znasz czegoś źródłowego?
    słwnej kłot

  3. 14/08/2010 o 7:30 pm

    Dopiero teraz podczytuje Orlińskiego, z lekka zachłysnął się laicyzacją, no ale on nie bierze pod uwagę punktu widzenia Pierdziszewa, typowy warszafkocentryzm. Warzechę to bym się spytał: czy on w ogóle zna jakiegoś dworskiego dziennikarza z prawicy, bo wynika, że chyba takich nie ma. No bo jak walisz w Tuska non stop podczas kampanii to jesteś obiektywny itp.

    Co do Wyborczej, no cóż, wystarczy, że poczytam o mądrościach wielkiego profesora Balcerowicza, który od 20 lat mówi to samo, albo krytykę Krytyki Politycznej i nie mam pytań. Ale Michnik to zupełnie inna liga nie tylko niż Kaczor, ale także i Tusk. O ile Wyborcza próbuje wpływać na Tuska i jej się to co do zasady udaje (Tusk dawno odszedł od szarpania cugli), to Rzepa nie ma żadnego wpływu na Kaczora. Kaczor zdobędzie swoje głosy bez pomocy Rzepy, a Tusk na wojnie z Wyborczą nie. Słowem, Michnik to nadal gracz, a Lisicki z RAZem to obszczymurki. Dziś są, jutro ich nie ma i nikt nie zauważy.

  4. 14/08/2010 o 7:37 pm

    zatroskany_o_polske :

    Znakomity Publicysta Znakomitej Platformy Blogowej ogłosił „Wielki Konkurs Ziemkiewicza dla Mend Internetowych”.
    Zastanawiam się czy Znakomity Publicysta będzie na tyle skromny by nie przyznać sobie zwycięstwa.

    PS.
    Internet został dokładnie wyczyszczony z materiałów źródłowych dotyczących nawalanki Lisicki / Michalski z 2007 roku. Są tylko rzeczy wtórne:

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=287

    Nie znasz czegoś źródłowego?
    słwnej kłot

    Oj nie bardzo, na pardonie coś znalazłem:

    http://www.pardon.pl/artykul/1807/medialna_masakra_michnik_pozywa_krasowskiego

  5. zatroskany_o_polske
    14/08/2010 o 7:41 pm

    adas :
    W 2-3 lata dotarli prawie na szczyt, prawie, ale właśnie to „prawie” zrobiło najmocniejszą różnicę. Odbili się od różnych Michników i Kaczyńskich. Wrócili wraz z ideą IV RP, już starsi, mniej naiwni.

    Coraz częściej odnoszę wrażenie że to nie Semka, Ziemkiewicz, Wildstein etc … byli na usługi Kaczyńskiech, lecz odwrotnie – Kaczyńscy byli na usługi Semki, Ziemkiewicza, wildsteina … :-)

  6. zatroskany_o_polske
    14/08/2010 o 7:47 pm

    Coraz częściej odnoszę wrażenie że to nie Semka, Ziemkiewicz, Wildstein etc … byli na usługi Kaczyńskiech, lecz odwrotnie – Kaczyńscy byli na usługi Semki, Ziemkiewicza, wildsteina …

    … Wildsteina – oczywiście. Sorry!

  7. Koniec Polski Prawej
    15/08/2010 o 8:34 am

    Nie pamiętam gdzie to usłyszałem ale „Rzeczpospolita” ma iść pod młotek. Ma na nią chrapkę Point Group. Skoro w TVPiS i PiS Trójce urwie się niebawem koryto naszym PiSowskim propagandzistom to zostaną im tylko własne gazetki i nie dziwiłoby że wdzięczą się już nowemu panu

  8. oszołom_tupolewski
    15/08/2010 o 8:35 am

    Wszystkie te wymienione „plakietki identyfikacyjne” są warte jednego!
    Zgarnięcia do kosza na odpadki.

  9. otto
    15/08/2010 o 8:55 am

    KoniecPolski, ja nawet gdzieś czytałem, że to Palikot chce kupić Rzepę pod przykryciem Point Group :)
    ale spoko, będą mieli co czytać, Gość Niedzielny jest podobno potęga, a z pism niebranżowych – lub z nieco innej branży – przewiduję szalony rozkwit Gapola

  10. Koniec Polski Prawej
    15/08/2010 o 11:00 am

    otto, Gość Niedzielny i Gapol nie pomieszczą przecież ich wszystkich a nawet jeśli to zaczęliby się niebawem żreć o kasę, tak jak Sakiewicz z właścicielem GP. Zarobki w TV są znacznie wyższe niż w gazetach i niebawem doznają szoku po oderwaniu od dobrze płatnego koryta a frustracja wzbudzi konflikty

  11. otto
    15/08/2010 o 11:36 am

    pomyliło mi się pisanie z czytaniem ;)
    Mają przecież swój opiniotwórczy portal, wprowadzi sie opłaty za korzystanie, interes będzie się kręcił aż miło, reaktywują Familijną, Skowroński założył radio Wnet, na pewno przygarnie choć Wildsteina i Hejke ze względu na radiowe głosy
    będą się chłopcy i dziewczynki realizować, spokojna głowa :)
    wreszcie będą mogli stworzyć przeciwwagę dla Agory i salonu, żadna poprawność polityczna im nie stanie na przeszkodzie!

  12. 15/08/2010 o 1:27 pm

    Hłe, hłe

    Ogłaszam bowiem konkurs na konkretny cytat z dowolnej mojej książki, felietonu, wywiadu lub jakiejkolwiek innej mojej publikacji z dowolnego okresu mej twórczości, który by powyżej cytowane opinie potwierdzał. Zwycięży, kto znajdzie cytat, w którym pieję peany na cześć prezesa PC i PiS, nazywam go genialnym strategiem, wyznaję miłość, wierność oraz to, że mu nie odpuszczę etc. Z góry informuję, że cytaty w rodzaju „Kaczyński jest mniejszym złem niż Komorowski”, „z dwojga złego wolę sektę od mafii” etc. nie mają szans. Podobnie beznadziejną robotą będzie wyrywanie kontekstu i z konstrukcji zdaniowych w stylu „Kaczyński w tym a tym miał rację, ale w tamtym nie” wybieranie tylko jednej części. To mają być cytaty naprawdę dobitne, to mają być miażdżące dowody mego miłosnego oddania dla polityka, który ukradł Polsce prawicę. Im bardziej lizusowskie kto znajdzie, tym większa jego szansa na zdobycie którejś z cennych nagród. […]

    No i last but not least − sprawa ostatnia w porządku wymieniania, ale bynajmniej nie najmniej ważna. Jak to zauważył tytułowy bohater sztuki A. Camusa „Kaligula”, w dobrym konkursie muszą być nagrody, ale muszą też być KARY.

    Proszę się nie bać. Kara będzie łagodna, ale po ojcowsku stanowcza. Wszystkie MI i osoby z mediów, które nie wezmą udziału w konkursie, względnie nie zdołają znaleźć wymaganych cytatów, które by usprawiedliwiały to co piszą, a mimo to nie wycofają się z twierdzeń o „lizusie Kaczyńskiego”, „klakierze”, „pisowskiej wuwuzeli” etc. umieszczone zostaną na specjalnej, ogłoszonej publicznie, „Liście oszczerców i łgarzy” − obejmującej co najmniej nicki, a tam, gdzie to możliwe, nazwiska. Po prostu, żeby było wiadomo − jak to ujął fraszką Sztaudynger − „czyj ryj”.

    Zachęcam do udziału w konkursie i czekam na odpowiedzi.

    http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/08/15/wielki-konkurs-ziemkiewicza-dla-mend-internetowych-i-nie-tylko/

    Hłe, hłe. On jest tak głupi,iż raz, nie wie, że podlizywanie się Kaczorowi może oznaczać napieprzanie w jego kontrkandydatów w wyborach (20 tekstów w Tuska, 0 w Kaczyńskiego), dwa, że jego książki to dla jego domniemanych oszczerców jeno papier do palenia w piecu, trzy, publikując listę łgarzy, sam będzie musiał w ewentualnym procesie cywilnym udowodnić, że nazwanie go lizusem jest łgarstwem. Ech ta polska prawica.

  13. Anton
    15/08/2010 o 6:30 pm

    No i bardzo dobrze że w Polsce rządzi prawica, co jeden z drugim by chciał polski zapatero, tam gdzie rządziła lewica pastwa bankrutują (Grecja, Hiszpania, Węgry), a ta cała modernizacja to ma polegać na tym żeby pederastów pożenić i kościół zmarginalizować, kościół to by można nawet zmarginalizować ale Co w zamian – może ta lewicowa religia tolerancyjno – gejowa, która z tolerancją ani realnymi sprawami homoseksualistów nie ma nic wspólnego – to taka sama „religia” słabości jak to całe chrześcijaństwo.

  14. 15/08/2010 o 6:57 pm

    Anton – a nie mógłbyś założyć bloga na salon24.pl?

  15. Anton
    15/08/2010 o 7:11 pm

    Nie mam już na bloxie.

  16. 15/08/2010 o 7:18 pm

    Czyli generalnie masz gdzie pisać. Więc czemu to jeszcze robisz u mnie?

  17. Anton
    15/08/2010 o 8:03 pm

    Chciałem cię uświadomić że całe to lewicowe „myślenie” to zwykła dywersja obliczona na naiwnych.

  18. 15/08/2010 o 8:50 pm

    Łoo matko, Anton, tak mnie zatkało, że aż nie wiem, co Ci odpowiedzieć.

  19. adas
    16/08/2010 o 12:59 pm

    Fajne RAZ ustalił warunki brzegowe. Stosując się do nich mogę stwierdzić, iż nigdy nie napisałem złego słowa o Panu Prezesie, bo zawsze odnosiłem je do czegoś tam, ideału znaczy się. Ideału nowoczesnego polityka chociażby.

    Orliński strasznie pojechał w notce o końcu klerykalizmu. Pewnie ta jego młodość chmurna durna porami wyłaziła;) SLD się skończy jak w najbliższych wyborach nie zażąda zmiany konkordatu? Hmm, kto ich zastąpi? Byty spod łóżka Sławomira Sierakowskiego? Ale tam mieszka tylko Cezary M.

    Jakoś nie potrafię się przejąć całą awanturą, ale na moje oko wszyscy się wygłupili (albo: potwierdzili swoje najgorsze cechy). Najmniej chyba jednak PO (dalej grające w grę: jesteśmy mili do wszystkich, i tak, niby rządzimy ale co z tego?). Kliniczny obraz polskiej polityki po roku 2007.

    Ale w sumie Orliński ma trochę racji. Jeszcze 10 lat temu obrońców by było znacznie ie więcej.

  20. 16/08/2010 o 2:42 pm

    Sierakowski jest na stypendium w Stanach, więc kto ma ich poprowadzić? Gdula z Sutowskim? Bez jaj.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: