Moje typy

Za niecałe 20 godzin mundial. Z dnia na dzień, z godziny na godzinę, mój stosunek do mundialu się zmienia. Na plus. Trochę w tym chęci, trochę ciekawości, dość rzec, że całkiem świadomie się w ten mundialowy magiel wciągnąłem. Może będzie mi dane przeżyć coś na podobieństwo roku 94r. Miałem wtedy 13 lat, nic nie wiedziałem o piłce i żaden mundial później już nie smakował tak samo. Kto nie widział bramek Hagiego, Leczkova czy Stoiczkova ten nic nie widział. No i Romario, zabawne, facet mógł pobić rekord Pelego, gdyby go tylko zabrali. Ale widać u nich to już taka, brazylijska tradycja. Teraz nie jedzie Pato i Ronaldihno, kiedyś Ronaldo, wzięli, ale nie zagrał ani minuty. Ale i tak Brazylia ten mundial wygra, stłamsi, przydusi rywali. Gra przecież jak połączenie Argentyny z Niemcami, trochę jak Inter. Bo to w istocie drużyna bardziej Lucio niż Robinho, który może trafić króla strzelców. No i mają za sobą prawo serii: od 94 roku Canarihnos  wygrywają poza Europą, by potem w Europie przegrać. Teraz znowu wypada jej kolej.

Czarnym koniem może okazać się Portugalia. Cristiano Ronaldo w gazie, Motta, Deco i Simao Sabrossa, który wreszcie się nauczył wygrywać. I obrona latami szkolona w Premiership. Obstawiam, że to właśnie Portugalia się wreszcie przełamie, nie Holandia, oni zawsze zawodzą, tak jak kiedyś Hiszpanie. Hiszpanom oczywiście kibicuje, arytmetyka jest prosta, niech wygrają ci, którzy w składzie najwięcej mają graczy Balugrany. Przy dobrych wiatrach Hiszpania wystawi ich nawet siedmiu. Ale mogą nie podołać, presja, zmęczenie, brak szczęścia i zasada, że byłoby to zbyt pięknie, żeby było prawdziwie.  Jest jeszcze Messi, łatwa grupa, łatwa drabinka (Anglia nie ma dwóch dobrych napastników) pozwoli oczarować kibiców, może zająć 4 miejsce i przyklepać Złotą Piłkę. Ale złota nie da, nie z tym trenerem, nie po tak wyczerpującym sezonie (Superpuchary, Klubowe Mistrzostwa Świata).

Ale jeśli miałbym wskazać kopciuszka, to chciałbym by pokazała coś Nowa Zelandia i Korea Północna. Pierwszym chodzi pewnie o dumę i radość, drudzy mogą nawet walczyć o życie.

Reklamy
  1. adas
    10/06/2010 o 10:29 pm

    Ja się tej Brazylii bardziej boję, niż gdyby Dunga wziął absolutnie najbardziej utalentowanych piłkarzy. Ale równocześnie mam nadzieję, że tego talentu jednak zabraknie, przydałby się ktoś trzeci do duetu Kaka-Robinho.

    Hiszpania to przeciwieństwo. Wszystko mają podwójnie, a bramkarzy to i potrójnie. I nie wiem czy nie zbyt dużo. Jak będzie szło dobrze, to super. Ale jak coś się zacznie psuć… Ale jeśli drużyna mogąca sobie pozwolić na pozostawienie na Ławie Ramosa, Fabregasa i Torresa nie jest głównym faworytem, to ja nie wiem kto nim jest.

    Argentyna? Nie wiem co myśleć. Tak jak o Francji (zagrają przeciw Domenechowi? Oby…) i Niemczech – ci drudzy po 15 latach „marazmu” (taki marazm, czyli dwa medale MŚ i mistrzostwo Europy to wzięliby wszyscy inni z pocałowaniem ręki) dochowali się naprawdę utalentowanego pokolenia nieNiemców, ale jest chyba trochę zbyt wcześnie.

    Fajnie, gdyby był nowy, ósmy majster. Wolałbym Holandię – ci to dopiero lubią się żreć w czasie turnieju, ale Hiszpania też by nie była zła.

    Czarny koń? Oby Meksyk.

  2. 10/06/2010 o 10:44 pm

    Widziałem Meksyk, słabawo, ale gra tam Marquez i starszy Dos Santos, więc trzymam jutro za nich kciuki. Z tą Hiszpanią, to dużo zależy od Pique i Puyola, a onie lekko dołowali w końcówce (2 bramki z Sevillą) i przede wszystkim liczy się odbiór piłki. Owszem, grają podaniami, ale gdy stracą to zaraz się rzucają na rywala. Czy starczy sił?

    Niemcy już na farcie jechali tyle razy, że naprawdę tym razem mogliby szybko się spakować i pojechać do domu. Anglia i Argentyna to jest zagadka. Z drużyn afrykańskich Nigeria i Kamerun.

  3. hamilton
    10/06/2010 o 10:45 pm

    1994 to byl mundial po 1990. Kiedys myslalem ze 1990 to najgorszy mundial, ale … teraz patrze na youtube na dramatyczne mecze, jak Brazylia-Argentyna, Wlochy-Argentyna, Kamerun-Anglia. Malo bramek, duzo podan do bramkarzy (po tym mudialu wlasnie ich zakazano, okazalo sie ze na mundialu bylo ich ponad 1500), ale slynne momenty byly i pilkarze jacy: Milla, Maradona, Lineker, Baggio. Najwieksza wtopa Italia’90 byl nie kto inny jak Benhakker. Taki sklad, Boze drogi, jeden z najlepszych w historii.

    1994 to dla mnie przede wszystkim glowka Leczkova (nie ma to jak po dupie dostaje Niemiec), i gest Bebeto.

    Teraz, ciezko powiedziec. Z sentymentu kibicuje Anglii, dwoch dobrych napastnikow nie trzeba, gdy jest jeden wybitny. Ale ja mam przeczucie, ze te mistrzostwa to beda mistrzostwa trenerow, a Fabio Capello jest wybitny. Z tego samego powodu Argentyna umoczy (patrz kwalifikacje) najbardziej spektakularnie ze wszystkich faworytow. Portugalia – jest tylko jeden Ronaldo.
    pozdrawiam, milego ogladania.

  4. 10/06/2010 o 10:51 pm

    Argentyna – Kamerun, Anglia- Kamerun coś jednak pamiętam, więc chyba ten mundial jako pierwszy. Capello świetny trener, ale czy da radę jak mu gwiazdy będą zdychać? No i Anglia wciaż bez playmakera. Gdzie czasy Gazzy…

  5. hamilton
    10/06/2010 o 10:54 pm

    Hola, 1990 to byl jeszcze Listkiewicz w meczu otwarcia, polfinale i finale.

  6. 10/06/2010 o 11:05 pm

    „Ale i tak Brazylia ten mundial wygra, stłamsi, przydusi rywali. Gra przecież jak połączenie Argentyny z Niemcami, trochę jak Inter. Bo to w istocie drużyna bardziej Lucio niż Robinho, który może trafić króla strzelców. No i mają za sobą prawo serii: od 94 roku Canarihnos wygrywają poza Europą, by potem w Europie przegrać. Teraz znowu wypada jej kolej.”

    Jawohl, Herr Major:)

    Znaczy Brazil, Brazil, poza tym ja jako ten ptriota meksykński:) (to jeden z moich bon motów był) oczywiście za Meksykiem żem, no z obowizku germnistycznego za Dojczlandem.

    A MŚ 1994 to pierwsze, które pamietam, lat 12 wtedy się miało i w ogóle ciekawy to był czas, no:)

    pzdr

  7. 10/06/2010 o 11:07 pm

    Grzesiu ty niemiecki szpionie;) Jak im można kibicować:)

  8. sultan
    10/06/2010 o 11:42 pm

    Tylko Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna!!!
    Kibicuje im z całego serca. Jak im się nie uda to niech spierdzielają do najbliższej ambasady Polski. Damy azyl i wystawimy na Euro 2012.

  9. 10/06/2010 o 11:43 pm

    Heh nawet o piłce psychiatryk pisze jak psychiatryk. On w ogóle słyszał co się działo w eliminacjach do munidalu?

    „Diego Maradona jest wartością Argentyny największą. Nie da się porównywać piłkarzy sprzed lat z obecnymi – gdyby postawić naprzeciw siebie identyczne ekipy, tylko w jednej byłby Messi, a w drugiej Diego sprzed lat, to sądzę, że Messi byłby po meczu smutny. Ale mimo tego Maradona, facet, który sam siebie za boga futbolu uważa, gość, którego zdaniem Pele to był po prostu farciarz, a nie żaden talent, ten sam Diego Maradona jako trener kadry mówi o Leo Messim, że ten jest lepszy niż on był w 1986.

    I to jest właśnie ta siła. Każdy z tych piłkarzy, którzy pojechali do Afryki, wyrósł na kulcie Maradony. Każdy z nich uczył się grać będąc przekonanym, że Diego Maradona, to dwa najważniejsze słowa na świecie. Każdy z nich był w niego wpatrzony – każdy miał go za boga. I teraz te chłopaki są z nim na co dzień – są z nim na turnieju, o którym wiedzą, że mogą go wygrać. I ten boski Maradona, przedmiot ich faktycznego kultu, pochyla się nad nimi i mówi co jest ich siłą i wartością. Ten Wielki i Cudowny Diego mówi każdemu z nich przed meczem „Jesteś najlepszy!”.

    Maradona nie musi mieć pojęcia o taktyce (z pewnością ma jakiegoś dobrego asystenta) – to przeciwnicy Argentyny muszą się martwić jak się przygotować na konfrontację z Albicelestes. Argentyńczycy muszą jedynie być przekonani, że mogą wygrać z każdym – brak tego przekonania sprawiał, że nie odnosili sukcesów w ostatnich latach. Diego Maradona im to zapewnia.”

    http://matiaszuk.salon24.pl/192548,o-mundialu-za-piec-dwunasta

  10. 10/06/2010 o 11:44 pm

    sultan :

    Tylko Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna!!!
    Kibicuje im z całego serca. Jak im się nie uda to niech spierdzielają do najbliższej ambasady Polski. Damy azyl i wystawimy na Euro 2012.

    Na bank rodziny w Korei mają status zakładników.

  11. sultan
    10/06/2010 o 11:55 pm

    Widzisz nie pomyślałem. Aż mi się chujowo zrobiło. To chyba najsmutniejsza drużyna świata. Ten ich Huj Dzong czy jak mu tam wykorzysta sukces w słusznej sprawie, ale tak im kibicuje.

  12. Ejczbibi
    11/06/2010 o 12:08 am

    A już się coś wyjaśniło w sprawie napastnika będącego trzecim bramkarzem czy facet sobie pojedzie na wycieczkę do RPA?

  13. vHF
    11/06/2010 o 12:10 am

    Teraz prawie wszyscy graja jednym srodkowym napastnikiem, wiec nie dlatego Anglia umoczy. A umoczyc chyba jednak musi, co podparlem moimi ciezkimi doktoranckimi pieniedzmi.

    Mysle, ze jesli nie Hiszpania to Holandia a jak nie Holandia to musi byc Brazylia.

    Dla mnie tym przelomowym (choc nie pierwszym) mundialem byla Francja 98. Zaden mundial nie byl potem taki sam, i zadna druzyna nie grala jak Francuzi.

  14. T.
    11/06/2010 o 12:33 am

    A wiesz major, ze kilku pilkarzy z KRLD gra poza granicami raju? Jeden nawet w Szwajcarii, ktos tam w Chinach, ktos w Japonii.

    Moze nie bedzie tak zle jak z Zairem w 1974.

    Swoja druga zdumiewa mnie jak ci pilkarze zachowuja sie na zgrupowaniach. Przeciez normalnie przebieralbym nogami by powiedziec kolegom, ze zyja w szuflandii a w Japonii ludzie ogladaja programy kulinarne na osobistych telewizorach w osobistych samochodach.

  15. T.
    11/06/2010 o 12:35 am

    A co do pierwszego mundialu: dziwne, chyba jestesmy z podobnego rocznika a ja pamietam final Argentyna-Niemcy z 1990 roku i bramke tego obroncy na litere ‚B’ gdzies tam w osiemdziesiatej ktorejs minucie. Rodzice twierdza, ze plakalem:)

  16. partyzant
    11/06/2010 o 8:41 am

    W świadomości kibica, to również ten ’94. 5 bramek Salenki, ale przede wszystkim spektakularną klapę broniących tytułu Niemiec no i finałowe karne Brazylii i Włoch.

    USA zrobiły od tego czasu skok w dyscyplinie, która ma dla nich trzecio, a nawet czwartorzędne znaczenie.
    Choć mają na rozkładzie Anglików, których pokonali już w 1950.

    Faworyci znani.

    Tytuł dla Brazylii, to jednak będzie małe zaskoczenie, choć Europa poza własnymi śmieciami, to już nie ta sama Europa.

    Byle do finału nie doszli Niemcy, a poza tym każdy przyzwoity wynik Hiszpanii, (minimum półfinał) będzie powodem do zadowolenia.

    Życzę Argentynie 3 tytułu, ale Hamilton ma rację. Za drużynę odpowiada także trener. Nawet 11 galácticos, to jeszcze nic nie znaczy, co najdobitniej pokazuje ostatnio….no niestety Real.

    Pozdrawiam

  17. 11/06/2010 o 11:21 am

    sultan :

    Widzisz nie pomyślałem. Aż mi się chujowo zrobiło. To chyba najsmutniejsza drużyna świata. Ten ich Huj Dzong czy jak mu tam wykorzysta sukces w słusznej sprawie, ale tak im kibicuje.

    Dokładnie, oby się pokazali z jak najlepszej strony.

  18. 11/06/2010 o 11:24 am

    vHF :

    Dla mnie tym przelomowym (choc nie pierwszym) mundialem byla Francja 98. Zaden mundial nie byl potem taki sam, i zadna druzyna nie grala jak Francuzi.

    No właśnie taj jak Francuzi, a nie jak Zidane, co się wmawia ludziom od lat. Zidane zagrał dobrze dopiero w finale, wcześniej była czerwień.

    BTW Ale Anglicy nie są przyzwyczajeni grać 1 napastnikiem (jak w Arsenalu). Tam zdaje się, w ManUTD, Chelsea i Liverpoolu grają dwoma.

  19. 11/06/2010 o 11:26 am

    T. :

    Swoja druga zdumiewa mnie jak ci pilkarze zachowuja sie na zgrupowaniach. Przeciez normalnie przebieralbym nogami by powiedziec kolegom, ze zyja w szuflandii a w Japonii ludzie ogladaja programy kulinarne na osobistych telewizorach w osobistych samochodach.

    Biorąc pod uwagę prawdopodobną skalę inwigilacji, chyba właśnie nie powinni o szuflandi rozmawiać, bo szybko by musieli do niej wrócić.

  20. 11/06/2010 o 11:28 am

    T. :

    A co do pierwszego mundialu: dziwne, chyba jestesmy z podobnego rocznika a ja pamietam final Argentyna-Niemcy z 1990 roku i bramke tego obroncy na litere ‘B’ gdzies tam w osiemdziesiatej ktorejs minucie. Rodzice twierdza, ze plakalem:)

    Ja pamiętam, jak grając w piłkę na boisku pod blokiem, obstawialiśmy, że na pewno wygrają Włosi, a tu nagle, jeden się wydarł z balkonu na parterze, że jednak Argentyna wygrała półfinał.

  21. 11/06/2010 o 11:30 am

    partyzant :

    Faworyci znani.

    Tytuł dla Brazylii, to jednak będzie małe zaskoczenie, choć Europa poza własnymi śmieciami, to już nie ta sama Europa.

    Oj chyba nie, u buka Hiszpania z Brazylią idą łeb w łeb. Natomiast liczę, że Amerykanie coś pokażą. może ten ich „team spirit”

  22. vHF
    11/06/2010 o 11:54 am

    galopujący major :
    No właśnie taj jak Francuzi, a nie jak Zidane, co się wmawia ludziom od lat. Zidane zagrał dobrze dopiero w finale, wcześniej była czerwień.

    Slusznie.
    Zidane byl za to Bogiem na Euro 2000, a potem nagle, niespodziewanie, rowniez w 2006. Zdecydowanie najlepszy pilkarz mojej kadencji.

    BTW Ale Anglicy nie są przyzwyczajeni grać 1 napastnikiem (jak w Arsenalu). Tam zdaje się, w ManUTD, Chelsea i Liverpoolu grają dwoma.

  23. vHF
    11/06/2010 o 12:00 pm

    Sorry za pochrzaniony cytat, jeszcze raz:

    galopujący major :
    No właśnie taj jak Francuzi, a nie jak Zidane, co się wmawia ludziom od lat. Zidane zagrał dobrze dopiero w finale, wcześniej była czerwień.

    Slusznie.
    Zidane byl za to Bogiem na Euro 2000, a potem nagle, niespodziewanie, rowniez w 2006. Zdecydowanie najlepszy pilkarz mojej kadencji.

    BTW Ale Anglicy nie są przyzwyczajeni grać 1 napastnikiem (jak w Arsenalu). Tam zdaje się, w ManUTD, Chelsea i Liverpoolu grają dwoma.

    Cale Big Four w Anglii gra jednym srodkowym napastnikiem. Nawet jak na boisku sa dwaj (np. Drogba i Anelka), to drugi zawsze gra cofniety w pomocy. Wyjatkiem jest rezerwowa formacja ManUtd, z Berbatovem i Rooneyem, ktora zreszta nie sprawdzila sie ani razu. 4-4-2 odchodzi do lamusa, chociaz Tottenham czwarte miejsce zdobyl ostatnio.

  24. max
    11/06/2010 o 1:46 pm

    wybacz ale Anglia ma prócz Runiego (by Darek Szpakowski) Defoe, który moim zdaniem namiesza

    Co do Brazyleiro- w porównaniu z II linią pomocy Hiszpanii siada. Ratować ich może tylko brak zmęczenia sezonem u niektórych. Oczywiście, są jednym z faworytów ale to nie będzie ich turniej.

    Po grupach będziemy mądrzejsi.

  25. sultan
    11/06/2010 o 2:31 pm

    Korea jest Mistrzem Świata!
    Korea najlepsza jest!
    Koreę trzeba szanować!
    Koreę KRLD!

  26. 11/06/2010 o 2:54 pm

    „Grzesiu ty niemiecki szpionie;) Jak im można kibicować:)”

    Muszę, bo w 2008 finał ME oglądałem w Nie3mczec i jako jedyny (plus jedna znjoma) z całego towrzystwa byłem za Hiszpanią:), na przekór reszcie,więc teraz trza winy odkupić)

    W ogóle ja to gorzej niż szpion, bo przewidywałem też radośnie że POlska z Dojczlandem oczywiście przegra i że z grupy nie wyjdzie, w ogóle miałem pomysł na happening na rynku rzeszowski w trakcie meczu krzyczeć albo mieć transparent optujący za Dojczlandem:), ale czuję, że jakbym zrealizował ten pomysł, to mógłbym już tkwić w pięknej nicości, nie zaś w tym strasznym upalnym świecie)

  27. adas
    11/06/2010 o 6:39 pm

    Hasło dla Meksyku: „Piłkarzy mamy jak nigdy, remisujemy jak zawsze”… Rzeczywiście, „czegoś” tym pieprzonym Aztekom będzie zawsze brakować. Szkoda, bo biorąc pod uwagę choćby potencjał ludzki, powinni stale celować w ćwierćfinał MŚ.

    Dobry mecz. Naprawdę dobry.

  28. 11/06/2010 o 8:22 pm

    max :

    wybacz ale Anglia ma prócz Runiego (by Darek Szpakowski) Defoe, który moim zdaniem namiesza

    Co do Brazyleiro- w porównaniu z II linią pomocy Hiszpanii siada. Ratować ich może tylko brak zmęczenia sezonem u niektórych. Oczywiście, są jednym z faworytów ale to nie będzie ich turniej.

    Po grupach będziemy mądrzejsi.

    Kajam się, kajam, fakt, Defoe świetny napastnik, zobaczymy, co będzie. Ale dopiero po 1/8. Poza grupą Brazylii, WKS i Portugalią, faworycie mają łatwo.

  29. 11/06/2010 o 8:23 pm

    W ogóle ja to gorzej niż szpion, bo przewidywałem też radośnie że POlska z Dojczlandem oczywiście przegra i że z grupy nie wyjdzie, w ogóle miałem pomysł na happening na rynku rzeszowski w trakcie meczu krzyczeć albo mieć transparent optujący za Dojczlandem:), ale czuję, że jakbym zrealizował ten pomysł, to mógłbym już tkwić w pięknej nicości, nie zaś w tym strasznym upalnym świecie)

    Wow, co to jest happening w stylu rzeszowskim?

  30. 11/06/2010 o 8:25 pm

    adas :

    Hasło dla Meksyku: “Piłkarzy mamy jak nigdy, remisujemy jak zawsze”… Rzeczywiście, “czegoś” tym pieprzonym Aztekom będzie zawsze brakować. Szkoda, bo biorąc pod uwagę choćby potencjał ludzki, powinni stale celować w ćwierćfinał MŚ.

    Dobry mecz. Naprawdę dobry.

    Zimnej głowy i gry zespołowej. Ale ten Dos Santos wymiata i pomyśleć, że nie chciał jechać, bo brata coach nie wziął na mundial. Widać w nim szkółkę Barcy. Na skrzydło na Cam Nou jak znalazł;)

  31. vHF
    11/06/2010 o 10:41 pm

    galopujący major :
    No właśnie, Man UTD gra 4-4-2, a jak gra Liverpool?

    ManUtd nie gra 4-4-2. To jest ich ustawienie zastepcze, rzadko stosowane. Podstawowym jest cos w rodzaju 4-5-1/4-3-3 z Rooneyem na szpicy (i Berbatovem na lawce).
    Liverpool gra (a raczej gral za Beniteza) w miare standardowe (chociaz waskie) 4-2-3-1.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: