Strona główna > felietonik > Idealna liga

Idealna liga

 

 

 

 

Jaki powinien być piłkarski mistrz idealnej ligi? Takiej ligi naprawdę świetnej, cacy, ligi tip top? To proste, przede wszystkim mistrz idealnej ligi nie powinien zdobywać maksymalnej ilości punktów, czy też punktów tych grubo ponad 90, powiedzmy, niemal 100. Bo wtedy niby jest mistrzem, ale tylko mistrzem ligi nieidealnej, ligi niewyrównanej, a więc ligi po prostu gorszej. Czy oznacza to, że liga tym bardziej jest idealna, im mniej mistrz punktów zdobędzie? Czy idealna liga to taka, gdy na ten przykład Deportivo La Coruna zdobywa punktów mniej niż 70? Oj nie przesadzajmy, równość równością, ale w idealnej lidze, mistrz zdobywa punktów 87. Dlaczego akurat 87, a nie, dajmy na to, 95? Ano dlatego, że akurat tyle zdobyła w tym roku Chelsea London, a Chelsea, moi drodzy państwo, gra właśnie w lidze idealnej. Lidze świetnej, lidze cacy, lidze tip top, no i co najważniejsze, w lidze wyrównanej. Jaki więc jeszcze powinien być mistrz ligi idealnej, jak powtórzyć idealne mistrzostwo Chelsea London? No więc, oprócz ilości zdobytych punktów, zdawałoby się, że mistrz nie powinien strzelać też wielu bramek. Bo wiadomo, skoro 100 punktów oznacza poziom niewyrównany, to chyba 100 zdobytych bramek również? Oczywiście jest całkowicie inaczej. Mistrz idealnej ligi powinien strzelać jak najwięcej bramek, powinien swoje mecze wygrywać 7:0, 7:0 a nawet i 8:0, a razem tych bramek strzelić, powiedzmy, 103. Tak, tak zgadliście, tyle właśnie zdobyła Chelsea Londyn. Dopiero więc wówczas, dopiero gdy pęknie magiczna liczba 100 goli, można powiedzieć, że jest się mistrzem ligi idealnej, ligi wyrównanej, gdzie każdy zespół niemożebnie wysoko stawia poprzeczkę. Zwłaszcza w obronie. W tym sensie idealnym mistrzem in spe jest więc Real Madryt, który – nie oszukujmy się – w tej obrzydliwie niewyrównanej lidze hiszpańskiej zdobył już 101 goli. Rzecz jasna, liczą się też bramki stracone i tu niestety znowu musimy porzucić  maksymalne „im więcej, tym lepiej” na rzecz „co za dużo, to niezdrowo”. Albowiem nietrudno zauważyć, że, dajmy na to, taka Barcelona, doprawdy, wręcz kompromituje poziom hiszpańskiej ligi, gdy przed ostatnią kolejką ma bilans +70, podczas gdy Chelsea po ostatnim gwizdku w tym sezonie ma bilans +71. Nie chciałbym być w skórze graczy z Camp Nou, ale jeśli chcą być mistrzem ligi idealnej nie powinni chyba wygrać więcej niż jedną bramką (8-7?). Przeciw lidze idealnej świadczy też jej monotematyczność, czy raczej ligowy duopol, gdzie jedynie dwa zespoły, nudno, bo do ostatniej chwili, walczą o mistrza. W lidze idealnej takie rzeczy się nie zdarzają, no może tylko na kilka kolejek przed końcem okazuje się, że w tym roku walczyła Chelsea z Manchesterem, w tamtym Manchester z Chelsea, wcześniej The Blues z The Red Devils, no a jeszcze wcześniej drużyna sir Fergusona z drużyną The special one Mourihno. Zresztą co roku wszyscy rozsądni fachowcy zakładają, że teraz to już na pewno wygra Arsenal albo Liverpool, bo mamy przecież bardzo wyrównaną ligę, od 18 lat wygrały ją aż 4 zespoły.  I jak wiadomo, gdzieś tak około kwietnia, prognozy te autentycznie zaczynają się sprawdzać.

Czy mistrz ligi idealnej powinien być także mistrzem w Europie? A to zależy kiedy? Przykładowo, dwa lata temu jak najbardziej, dwa lata temu o potędze ligi idealnej świadczyło to, że jej mistrz jest mistrzem Europy, ale już rok temu nie. Rok temu o potędze ligi idealnej świadczyła ilość jej drużyn w półfinałach, bo mistrz Europy – wiadomo – słaba i niewyrównana liga, to się mógł przygotować. W tym roku jest znowu inaczej, albowiem w tym roku o potędze ligi idealnej świadczy brak jej zespołów w półfinałach. Bo przecież liga idealna stała się tak zażarta, że nie ma już sił na Europę. Potwierdziły to zresztą w tym sezonie cztery wiosenne, bezpośrednie spotkania reprezentantów obu lig, gdzie wyraźnie liga idealna idealnie, bo bez wyjątków, odpadła. I tylko strach pomyśleć, jaki argument za rok będzie świadczyć o naszej, kochanej, lidze idealnej, bo jeszcze się może okazać, że za sprawą corocznego „nie-awansu”, doczekaliśmy się wreszcie w Polsce… ligi na wręcz idealnym poziomie.  

Reklamy
  1. Panek
    10/05/2010 o 9:52 am

    Heh, Major, regularnie Cie czytuje ale w sprawach pilki, jakoś nie moge się z Toba ani razu zgodzić, masz jakiegos konika z tą ligą angielską. Wez przykład ze mnie, NIE WDAJĘ się w te bezsensowe dyskusje o wyzszości i niższości lig, to sa sprawy tak subiektywne że na kazda tezę można w miare sesnownie poprzeć. Nawet twoje ostatnie że nasza kopana jest ideałem;-)

  2. 10/05/2010 o 11:04 am

    Ja też się nie wdaje, tylko czasami nie mogę wytrzymać tego pierdolenia o wyrównanej lidze angielskiej, gdzie padaja wyniki hokejowe.

  3. Panek
    10/05/2010 o 12:42 pm

    Wydaje mi sie że to jest tak jak ze stereotypami, tak sie utarlo a ze tak jak pisałem jka sie chce to mzna znaleść usprawiedliwienie dla kazdej teorii to ludize to powtarzają. (z jednej strony CFC gubila punkty u slabiaków, z drugiej strzelala wyniki hokejowe – wiec sa argumenty dla kazdego.

    Ale tak jak pisalem wg mnie to jalowa dyskusja, brak obiektywnych parametrów i mierników na podstawie ktorych mozna by takie wnioski snuć.

  4. partyzant
    10/05/2010 o 1:00 pm

    Hej Majorze.

    Dobrze napisane.
    Dorzuciłbym, coś dla mnie istotnego przy tych porównaniach.
    Z Premier League lecą zwykle zespoły, które mają problemy, by przekroczyć 30 punktów w 38 meczach.
    W tym roku w La Liga, nie jest może dużo lepiej, ale bywały już sezony w których 12, 13 drużyna, przed ostatnią kolejką(mająca coś ok. 40 punktów) nie mogła być 100% pewna utrzymania.

    Ech..
    No i tytuł uciekł. Ale jest takie stare powiedzenie. Umiesz liczyć, to wygrywaj na Santiago Bernabeu, co się da.
    Podobnie ma Lech. Wisła większość sezonu grała niezłą kupę, a znów się jej uda. Wiem, że ta nasza liga, to jest po to, by od czasu do czasu, puścić kogoś na ławkę rezerwowych za granicę. Jeleń i Błaszczykowski, to są takie wyjątki, że trudno o lepsze od czasów Urbana, Koseckiego czy Kowalczyka w Hiszpanii. No właśnie. Teraz szczytem marzeń, jest być w czubie ligi francuskiej.
    Tylko, po co? Jakby to rzekł KL, zresztą ostatnio w oku cyklonu się znalazł, szczęściarz.

    Pozdro.

  5. tamizdat
    10/05/2010 o 9:46 pm

    Panek :
    Heh, Major, regularnie Cie czytuje ale w sprawach pilki, jakoś nie moge się z Toba ani razu zgodzić, masz jakiegos konika z tą ligą angielską. Wez przykład ze mnie, NIE WDAJĘ się w te bezsensowe dyskusje o wyzszości i niższości lig, to sa sprawy tak subiektywne że na kazda tezę można w miare sesnownie poprzeć. Nawet twoje ostatnie że nasza kopana jest ideałem;-)

    Haha, a ja się z Nim zgadzam tylko w sprawach piłki! :-)

  6. Hamilton
    10/05/2010 o 9:54 pm

    hehehe, ty tu se paszkwilik, a Primera się jebantum
    http://www.sport.pl/pilka/1,65082,7865818,Primera_Divison__Slabsze_kluby_chca_wiecej_pieniedzy_.html

    a będzie gorzej, nie martw się. Mam nadzieję że real nie będzie mistrzem, nie zasługuje

  7. 10/05/2010 o 11:11 pm

    Panek :

    Wydaje mi sie że to jest tak jak ze stereotypami, tak sie utarlo a ze tak jak pisałem jka sie chce to mzna znaleść usprawiedliwienie dla kazdej teorii to ludize to powtarzają. (z jednej strony CFC gubila punkty u slabiaków, z drugiej strzelala wyniki hokejowe – wiec sa argumenty dla kazdego.

    Ale tak jak pisalem wg mnie to jalowa dyskusja, brak obiektywnych parametrów i mierników na podstawie ktorych mozna by takie wnioski snuć.

    Ale mój post jest m.in właśnie o tym, że kryteria są z góry podpasowywane pod tezę.

  8. 10/05/2010 o 11:12 pm

    tamizdat :

    Panek :
    Heh, Major, regularnie Cie czytuje ale w sprawach pilki, jakoś nie moge się z Toba ani razu zgodzić, masz jakiegos konika z tą ligą angielską. Wez przykład ze mnie, NIE WDAJĘ się w te bezsensowe dyskusje o wyzszości i niższości lig, to sa sprawy tak subiektywne że na kazda tezę można w miare sesnownie poprzeć. Nawet twoje ostatnie że nasza kopana jest ideałem;-)

    Haha, a ja się z Nim zgadzam tylko w sprawach piłki! :-)

    Heh i jak was zadowolić.

  9. 10/05/2010 o 11:13 pm

    Hamilton :

    hehehe, ty tu se paszkwilik, a Primera się jebantum
    http://www.sport.pl/pilka/1,65082,7865818,Primera_Divison__Slabsze_kluby_chca_wiecej_pieniedzy_.html

    a będzie gorzej, nie martw się. Mam nadzieję że real nie będzie mistrzem, nie zasługuje

    Pozdrawiam http://www.guardian.co.uk/football/2009/jun/02/premier-league-clubs-debt

  10. 10/05/2010 o 11:20 pm

    partyzant :

    Hej Majorze.

    Dobrze napisane.
    Dorzuciłbym, coś dla mnie istotnego przy tych porównaniach.
    Z Premier League lecą zwykle zespoły, które mają problemy, by przekroczyć 30 punktów w 38 meczach.
    W tym roku w La Liga, nie jest może dużo lepiej, ale bywały już sezony w których 12, 13 drużyna, przed ostatnią kolejką(mająca coś ok. 40 punktów) nie mogła być 100% pewna utrzymania.

    Ech..
    No i tytuł uciekł. Ale jest takie stare powiedzenie. Umiesz liczyć, to wygrywaj na Santiago Bernabeu, co się da.
    Podobnie ma Lech. Wisła większość sezonu grała niezłą kupę, a znów się jej uda. Wiem, że ta nasza liga, to jest po to, by od czasu do czasu, puścić kogoś na ławkę rezerwowych za granicę. Jeleń i Błaszczykowski, to są takie wyjątki, że trudno o lepsze od czasów Urbana, Koseckiego czy Kowalczyka w Hiszpanii. No właśnie. Teraz szczytem marzeń, jest być w czubie ligi francuskiej.
    Tylko, po co? Jakby to rzekł KL, zresztą ostatnio w oku cyklonu się znalazł, szczęściarz.

    Pozdro.

    Ale choćbyś setki razy tłumaczył, to nic nie da. Jak ktoś kocha ligę, w której wystąpił Rasiak, to go nie wyleczysz. Co do mistrza, po ostatnim horrorze, wolę się wstrzymać z wyrokami, przy takim Puyolu to chyba muszą zdobyć 4 bramki by był luzik. A Xavi nie zagra. Pewnie Messi będzie rozgrywał.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: