Strona główna > felietonik > Zejście na ziemię

Zejście na ziemię

 

Okazuje się, że mecz z Espanyolem nie był wpadką, ledwie kilka sytuacji bramkowych w meczu z Realem także. Okazuje się, że to nie błędy taktyczne, kontuzje, gra kunktatorska, czy oszczędzanie sił na „nie wiem kiedy”. Okazuje się, że Barca jest słabsza niż w zeszłym sezonie. Dziś, gdy do końca sezonu zostało maksymalnie 7 meczów, można już chyba dodać, że Zlatan Ibrahimovic do gry Barcy po prostu nie pasuje. Owszem, strzelił kilka ważnych bramek, ale przede wszystkim jest hamulcowym. Gra powolnie, przewidywalnie, daje się łapać na spalonych, zamiast grac z klepki, przyjmuje piłkę rozpościerając te swoje wielkie ramiona. Jest trochę jak słoń w składzie porcelany, albo nietoperz, który zapomniał latać. Najlepiej widać to na tle filigranowego Bojana. Aż trudno uwierzyć, że akurat w Barcie stracił Ibra wszystkie swe atuty techniczne, jakby ktoś celowo, z zemsty za transfer Eto’o, uczynił go drewnem. 

W sytuacji, gdy Ibra gra słabo, Dani Alves, mimo usilnych prób, od pół roku nie potrafi celnie dośrodkować, a lewe skrzydło nigdy nie chodziło tak, jak powinno – ilość rozwiązań w ataku drastycznie spada. Wiadomo przecież, że ani Keita (bez formy), ani Busquets nie strzelają z daleka. Ot, trzeba tylko uważać na trójkąt Messi-Xavi-Pedro, ale przecież nie każda drużyna gra, jak nie przymierzając, niedoszły pogromcy Alacronu. Żeby była jednak jasność – to nie Inter zagrał fantastyczny mecz (no, może poza Cesarem), to obrońcy Barcelony zagrali fatalnie, być może najgorzej w swojej karierze. Sytuacja, gdy trzech piłkarzy biegnie do jednego napastnika, sytuacja, gdy nie potrafi się złapać na spalonym po wrzutce z głębi pola, jest na tym etapie rozgrywek, zwykłym samobójstwem. I tylko własnej niefrasobliwości może Inter zawdzięczać, że nie strzelił więcej bramek. Bo w obronie nie zagrał wcale lepiej, niż w meczu grupowym, gole zdobywał po kontratakach, a ostatnie 20 minut bronił się jak imić Babinicz. Po prostu atak Barcelony zaczął opierać się głównie na Messim, co w końcu musiało się zemścić. Piłka nożna to jednak nie jest playstation.    

Osobne gratulacje należą się oczywiście sędziemu, dbał o płynność gry i emocje, a przecież w tym sporcie ponoć właśnie o emocje chodzi. Rzecz jasna, cieszy mnie radość kibiców Arsenalu, Realu, czy Bóg wie kogo jeszcze. W końcu jak się wzięło 6 bramek w dupę, w okolicznościach z lekka kompromitujących albo lepiej, gdy bilans z ostatnich dwóch lat to 11-2 w plecy, to można nieco być sfrustowanym. I w piękno futbolu zwątpić. Czy zwątpią kibice Barcelony? Od kilkudziesięciu miesięcy żyli trochę w innym świecie. Barca ściga się bardziej z historią, niż rywalami, wygrane po 1:0 kwitowane były wzruszeniem ramion, a kibice mecze mogli oglądać we względnym spokoju. W końcu do dziś, w tym sezonie ich dużyna przegrała ledwie 2 razy. Teraz zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię, teraz można wszystko stracić, co dla poniektórych może być szokiem. Zostaje tylko liczyć, że ostatnio, w rewanżach  u  siebie, strzelała ekipa Pepa po 4 bramki. Teraz wystarczą dwie. Ale z tak grającą obroną, bardziej niż wygranej, obawiałbym się wysokiej porażki.

Reklamy
  1. Daniel_em
    21/04/2010 o 12:11 pm

    Scenariusz nie jest za wesoły dla Barcy. teraz ma ligowy, który musi wygrać minimalnym nakładem sił, choć fakt- Xerez to leszcze. Później ma mega ważny mecz z Interem u siebie, a na mecz z Villarealem. Nie ma lekko…

  2. Daniel_em
    21/04/2010 o 12:12 pm

    miało być a na koniec w tym maratonie mecz z Vill

  3. bad_religion
    21/04/2010 o 1:07 pm

    Barca ściga się bardziej z historią, niż rywalami
    To prawie jak większość polskich sportowców.

  4. 21/04/2010 o 1:08 pm

    Daniel_em :

    Scenariusz nie jest za wesoły dla Barcy. teraz ma ligowy, który musi wygrać minimalnym nakładem sił, choć fakt- Xerez to leszcze. Później ma mega ważny mecz z Interem u siebie, a na mecz z Villarealem. Nie ma lekko…

    Właśnie chyba scenariusz jest tym, co może dawać jakąś nadzieję. Raz, że mecz ligowy u siebie i ze spadkowiczem. Więc można dać odpocząć tym najważniejszym. Zwłaszcza po tym pieprzonym autokarowym turnee. A dwa, że mecz z Interem też u siebie. A po tym meczu, finał odbędzie się już po lidze, z drużyną dosyć przeciętną, a na pewno słabszą od Interu albo Arsenalu.

  5. 21/04/2010 o 1:08 pm

    bad_religion :

    Barca ściga się bardziej z historią, niż rywalami
    To prawie jak większość polskich sportowców.

    Hłe, hłe fakt, patrz naaaaaszaaa Justynaaaaa

  6. adas
    21/04/2010 o 1:41 pm

    Nie lekceważyłbym, sam nie wierzę, że to piszę, Bayernu. Choć Ribery ma chyba teraz inne sprawy na głowie.

    Swoją drogą, van Gal i Mourinho to chyba największe trenerskie bufony ostatniego 20 lecia, ale jak im dać popracować w miarę spokojnie i dłużej, to widać w tym sznyt. I sens.

    Ale najpierw trzeba pojechać z Interem. Cztery bramki będą? A może sześć (4:2).

  7. 21/04/2010 o 1:49 pm

    adas :

    Nie lekceważyłbym, sam nie wierzę, że to piszę, Bayernu. Choć Ribery ma chyba teraz inne sprawy na głowie.

    Swoją drogą, van Gal i Mourinho to chyba największe trenerskie bufony ostatniego 20 lecia, ale jak im dać popracować w miarę spokojnie i dłużej, to widać w tym sznyt. I sens.

    Ale najpierw trzeba pojechać z Interem. Cztery bramki będą? A może sześć (4:2).

    Fakt, bufony. Zobaczymy czy nie pękną w chwili próby. A mecz zapowiada się zajebiście.

  8. adas
    21/04/2010 o 9:24 pm

    Ribery ma coś innego w głowie, oj ma

  9. jerry
    21/04/2010 o 9:40 pm

    Jakbyś pisał tylko np. tak:
    „I w piękno futbolu zwątpić. Czy zwątpią kibice Barcelony? Od kilkudziesięciu miesięcy żyli trochę w innym świecie. Barca ściga się bardziej z historią, niż rywalami, wygrane po 1:0 kwitowane były wzruszeniem ramion, a kibice mecze mogli oglądać we względnym spokoju. W końcu do dziś, w tym sezonie ich dużyna przegrała ledwie 2 razy. ”
    to jeszcze można by było poczytać i się ponabijać. Ale z sympatią.
    Natomiast, jak piszesz te swoje:
    „W sytuacji, gdy Ibra gra słabo, Dani Alves, mimo usilnych prób, od pół roku nie potrafi celnie dośrodkować, a lewe skrzydło nigdy nie chodziło tak, jak powinno – ilość rozwiązań w ataku drastycznie spada. Wiadomo przecież, że ani Keita (bez formy), ani Busquets nie strzelają z daleka. Ot, trzeba tylko uważać na trójkąt Messi-Xavi-Pedro…”
    porady dla Pepa, to pozostaje tylko wzruszyć ramionami. No, bo ile można pisać do Ciebie, chłopaku, dej se pas z tymi „radami”. Chociaż, może on Cię czyta? I słucha? Radź mu więc, radź!:)))

  10. 21/04/2010 o 10:12 pm

    adas :

    Ribery ma coś innego w głowie, oj ma

    Chyba prostytuki w głowie ma. Ale przecież jest Robben.

  11. 21/04/2010 o 10:14 pm

    jerry :

    Jakbyś pisał tylko np. tak:
    “I w piękno futbolu zwątpić. Czy zwątpią kibice Barcelony? Od kilkudziesięciu miesięcy żyli trochę w innym świecie. Barca ściga się bardziej z historią, niż rywalami, wygrane po 1:0 kwitowane były wzruszeniem ramion, a kibice mecze mogli oglądać we względnym spokoju. W końcu do dziś, w tym sezonie ich dużyna przegrała ledwie 2 razy. ”
    to jeszcze można by było poczytać i się ponabijać. Ale z sympatią.
    Natomiast, jak piszesz te swoje:
    “W sytuacji, gdy Ibra gra słabo, Dani Alves, mimo usilnych prób, od pół roku nie potrafi celnie dośrodkować, a lewe skrzydło nigdy nie chodziło tak, jak powinno – ilość rozwiązań w ataku drastycznie spada. Wiadomo przecież, że ani Keita (bez formy), ani Busquets nie strzelają z daleka. Ot, trzeba tylko uważać na trójkąt Messi-Xavi-Pedro…”
    porady dla Pepa, to pozostaje tylko wzruszyć ramionami. No, bo ile można pisać do Ciebie, chłopaku, dej se pas z tymi “radami”. Chociaż, może on Cię czyta? I słucha? Radź mu więc, radź!:)))

    Dokładnie, a najgorzej, jak się okazuje, że sobie Pepa krytykujesz, a potem czytasz, że podobnie myśli, dajmy na to, taki Cruyff. Nic tylko sobie strzelić w łeb.

  12. jerry
    22/04/2010 o 2:55 pm

    Cruyff, mówisz? Chłopaku, może Ty się z powołaniem minąłeś, co? Może powinieneś jakimś piłkarskim analitykiem zostać? Albo, co najmniej doradcą Pepa? Albo, a niech tam, go zastąpić? Co Ty na to?

  13. 22/04/2010 o 7:19 pm

    jerry :

    Cruyff, mówisz? Chłopaku, może Ty się z powołaniem minąłeś, co? Może powinieneś jakimś piłkarskim analitykiem zostać? Albo, co najmniej doradcą Pepa? Albo, a niech tam, go zastąpić? Co Ty na to?

    A może po prostu pewne rzeczy są tak oczywiste, że nie widzą ich tylko kibice Realu Madryt. No ale to już nie mój problem.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: