Strona główna > felietonik sportowy > Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada?

Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada?

Z ostatniej chwili. Angielskie drużyny nie przebrnęły przez ćwierćfinały. Angielskie drużyny, konkretnie dwie angielskie drużyny, straciły tyle bramek, co Barcelona, Lyon, Bordeaux, Inter i CSKA łącznie. W 3 z 4 meczów angielskie drużyny obejmowały prowadzenie, a mimo to odpadły. Jedna z angielskich drużyn dała sobie strzelić 4 bramki przez jednego faceta, i to  w jednym meczu. Fani angielskich drużyn muszą być niepocieszeni. Do wczoraj ostro gardłowali, że potędze ligi świadczy liczba półfinalistów Ligi Mistrzów. Dziś ich liga słabsza musi być od francuskiej, włoskiej, niemieckiej i hiszpańskiej. Nad Imperium zaszło słońce, i jeśli Fabregas z Torresem opuszczą ligę, nie wiadomo kiedy znów wzejdzie.

Czekają nas okrutne tygodnie. Tygodnie nudy i bezwładu. Tygodnie bez angielskich drużyn. Tygodnie, gdzie kibice prawdziwej piłki będą ziewali, a Stec Rafał będzie ziewał doszczętnie. Bo gdy dwie drużyny La Liga biją się o majstra jest nuda, a gdy biją się 3 z Anglii jest zajebiście. A gdy te same, angielskie drużyny biją się między sobą w Lidze Mistrzów to jest już w ogóle: och, ach i superglue. Teraz nastał czas żałoby. Teraz piłka straciła smak, a trawa już nie jest zielona…

I mógłbym tak jeszcze się nad kibicami Premiership znęcać i znęcać, gdyby nie chęć pogratulowania Arsenalowi. Albowiem w rewanżu to Arsenal grał, a Barca strzeła gole. Oczywiście, trochę przesadzam, ale dawno piłkarze Pepa nie musieli tyle za piłką biegać. Dawno Xavi tyle razy nie podawał w tył, Pedro tyle nie kiksował, a Alves, no cóż, ten to ostatnio ciągle pajacuje. Wenger obiecał dobrze taktycznie ustawić zespół i ustawił. Tyle, że żaden trener nie ustawi dobrze zespołu, gdzie gra ktoś na poziomie Maradony. Rzecz jasna teraz czytam, że Barca to tylko Messi, ale jakoś tydzień temu grała cała drużyna i dawało się słyszeć, że Messi nie błyszczy. Widać i tak źle, i tak niedobrze. Ale fantastycznie grający Messi, to jest też problem. Barca to już przerabiała za Ronaldihno, a teraz przerabia Manachester z Rooneyem, Inter ze Sneiderem i Bayern z Robbenem. Jedna kontuzja, jeden słabszy dzień i wszystko się sypie. Do tej pory grając na skrzydle, Messi podporządkowany był Barcelonie. Teraz to taktyka Barcelony układana jest pod środkowego Messiego. I dlatego w rewanżu z Arsenalem Bojan nie zagrał na swojej pozycji. Choć w meczu z Bilbao zagrał wręcz wyśmienicie. Trochę Pepa rozumiem, szkoda Leo na skrzydło, tak jak kiedyś szkoda było Rivaldo, a potem Ronaldihno. Ale jeśli chce powtórzyć dublet, powinien chyba 4-2-4 poświęcić, na rzecz optymalnego 4-2-3-1 z Messim jako skrzydłowym.

Reklamy
  1. jerry
    08/04/2010 o 11:33 am

    Taaak, ten Pep to głupek jest. Powinien Łukaszka posłuchać i wszystko będzie git. Echhh, jak czytam te farmazony „teoretyków” ( w cudzysłowie, bo nawet teoretykiem nie jesteś:P ), to mi się zaraz humor poprawia.
    Doradź jeszcze Zielińskiemu, Kasperczakowi i komu tam jeszcze chcesz. Wtedy będzie naprawdę git.:)))
    No przecież to:”Trochę Pepa rozumiem, szkoda Leo na skrzydło, tak jak kiedyś szkoda było Rivaldo, a potem Ronaldihno. Ale jeśli chce powtórzyć dublet, powinien chyba 4-2-4 poświęcić, na rzecz optymalnego 4-2-3-1 z Messim jako skrzydłowym.”, jest po prostu genialne – Łukaszek radzi Guardioli, jak powinien Barcelonę ustawić.:))) Widzisz śmieszność, co?:)

  2. 08/04/2010 o 11:59 am

    Tam genialne, po prostu Barca powinna grać swoim systemem, a nie eksperymentować. Bo miejsca i dla Messiego i dla Ibry na szpicy nie ma. A Bojan na skrzydło się nie nadaje. Niech każdy gra na swojej pozycji, a znowu przyjmiecie 6 bramek, he, he.

  3. vHF
    08/04/2010 o 12:04 pm

    Majorze, odpowiadam tutaj bo jest bardziej na temat.

    > Przede wszystkim do niedawna Anglia też miała niskie
    > podatki i obficie na tym korzystała.

    To chyba nie jest do konca prawda—podatki w UK sa nizsze dla wszystkich, nie dla futbolistow. A najwyzszy prog jest 32.5%, an nie dwadziescia kilka.

    > Dwa, Barca miała zysk tylko 8 mln, bo wydała mnóstwo na premie za 6 pucharów.

    No to co? To tez wydatek, to tez pokazuje jak sie rzadza pieniedzmi.

    > Trzy, gra na krechę, to w futbolu norma, patrz United.

    Alez zgoda—ale nie tak dawno przeciez sie nasmiewales z zadluzonych angileskich klubow.

  4. 08/04/2010 o 1:32 pm

    vhf Patrz co pisała GW w 2007 r.

    Dlaczego Brazylijczyk chce odejść z Barcy? Przez podatki. Ronaldinho jest w Hiszpanii już pięć lat, a tyle wynosi podatkowy okres ochronny dla obcokrajowców. Rok temu gwiazdor zarobił na boisku 8 mln euro, Barcelonę jego pensja brutto kosztowała 10 mln euro. W 2009 r. będzie to już 16 mln euro. Ronaldinho domaga się jednak podwyżki. Poza tym Barcelona ma część praw do jego wizerunku.

    W Chelsea prawdopodobnie zarabiałby ok. 11 mln euro rocznie i dostałby całość praw do zysków z wizerunku. W sumie Brazylijczyk mógłby nawet prześcignąć Davida Beckhama, który w Los Angles Galaxy dostaje 18 mln euro rocznie. Sama tygodniówka – 150 tys. funtów byłaby z innej epoki. – Ronaldinho w Chelsea to byłaby fantastyczna wiadomość dla wszystkich. Każdy zna go świetnie, a my na Stamford Bridge szczególnie dobrze, bo nasze kluby co rok grają ze sobą w Lidze Mistrzów. To zawodnik, którego było mi najtrudniej upilnować w karierze. Ale nie tylko o to chodzi. Ronaldinho to wielka osobowość, która podniosłaby poziom całej Premier League i zainteresowanie nią w świecie – twierdził 26-letni Terry.

    http://www.sport.pl/pilka/1,65082,4444737.html

  5. vHF
    08/04/2010 o 1:37 pm

    No tak, ale czego to tak naprawde dowodzi?
    Chelsea mogla w 2007 tyle placic nie przez podatki ale z gangsterskich lupow Romana.

    W tej czesci dyskusji chodzi mi tylko o to, ze nie jest tak jak sugerowales, ze to Anglicy sa zadluzeni a Hiszpani nie. Wszyscy sa.

  6. 08/04/2010 o 1:56 pm

    vHF :

    No tak, ale czego to tak naprawde dowodzi?
    Chelsea mogla w 2007 tyle placic nie przez podatki ale z gangsterskich lupow Romana.

    W tej czesci dyskusji chodzi mi tylko o to, ze nie jest tak jak sugerowales, ze to Anglicy sa zadluzeni a Hiszpani nie. Wszyscy sa.

    Pewnie, że wszyscy. Real uciekł spod łopaty, bo sprzedał nieruchomości, ale przeciez to o Premiership mówi się, że jest stabilna finansowo. Wg mnie nie jest.

  7. vHF
    08/04/2010 o 2:10 pm

    > o Premiership mówi się, że jest stabilna finansowo. Wg mnie nie jest.

    Chyba jednak bardziej niz liga hiszpanska. Jesli wierzyc temu artykulowi z Guardiana, to pozadluzani sa tam wszyscy. W Anglii druzyny drugiego i trzeciego szeregu pozadluzane nie sa, wiec liga jako taka chyba jednak stabilniejsza.

    Konkretnie, wiadomo, ze zadluzeni poteznie sa MU i Liverpool. Ponadto spory dlug ma Arsenal, ale to jest dlug na nowy stadion, ktory splaca sie w bardzo dobrym tempie. Jaki konkretnie/formalnie jest status Man City i Chelsea nie wiadomo/ja nie wiem, bo tam wlasciciele pompuja wlasne pieniadze. Oprocz tej „Big 6” ostatnio zbankrutowalo Portsmouth. I tyle, reszta ma sie dobrze.

  8. 08/04/2010 o 5:30 pm

    vHF :

    > o W Anglii druzyny drugiego i trzeciego szeregu pozadluzane nie sa, wiec liga jako taka chyba jednak stabilniejsza.

    Ale ja nie twierdzę, że La Liga bardziej stabilna, na moje bez twardych danych trudno coś pisać. Ja wyśmiewam pisanie o stabilnośći finansowej Premiership gdy wchodzi tam podejrzany i nietransparentny kapitał.

  9. vHF
    08/04/2010 o 6:29 pm

    No ale wlasnie pisze Ci przeciez, ze ten podejrzany i nietransparentny kapital jest tylko w kilku klubach, a reszta ponad stan nie zyje. Tak wiec masz racje tylko jesli twierdzisz, ze liga jest stabilna wtedy gdy stabilne sa wszystkie kluby, no ale to troche ostra definicja.

  10. 08/04/2010 o 8:43 pm

    vHF :

    No ale wlasnie pisze Ci przeciez, ze ten podejrzany i nietransparentny kapital jest tylko w kilku klubach, a reszta ponad stan nie zyje.

    No chyba nie do końca

    http://www.guardian.co.uk/football/2009/jun/02/premier-league-clubs-debt

  11. vHF
    09/04/2010 o 10:07 am

    O, to mnie zaskoczyles.
    Wyglada ze masz racje.

  12. 09/04/2010 o 10:09 am

    Wczoraj jakiś gość pisał w Guardianie, że winą odpadnięcia klubów angielskich jest credit crunch. Pol z Szadkowskim też w ten deseń. Że też nikt nie wpadł na banalny pomysł, że wszystko zależy od …losowania..

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: