Palestyńczyk
Palestyńczyka Ehud znalazł na jednej z ulic koło domu. Miał czarne łapy, długa sierść pełną zwisających, kręconych loków i brązowy pyszczek z wiecznie mokrym noskiem. Fukał nim czasami tak śmiesznie, jakby nabawił się jakiegoś uczulenia. Albo zażył tabaki, przysyłanej przez dziadków z Polski.
Szczekać nie lubił, chyba że na obcych. Szczęśliwie w okolicach już obcych nie było. Wieczorami ganiał za pękiem granatów, które wybuchały mu w twarz lepkim, słodkim miąższem owocu, za każdym razem, gdy tylko Ehud rzucał mu je przez mur, oddzielający dom od ogrodu. Przy bramie ogrodu stała buda Palestyńczyka, którą Ehud pomalował w pomarańczowo-zieloną kratę. Nikt nie miał tak pięknie kraciastej budy jak Palestyńczyk. Ehud budował ją cztery dni, wielką, ze ściółką, że weszłoby tam i ze czterech Palestyńczyków. Raz się Ehud nawet zastanawiał, czy na tak duży obiekt nie powinien mieć zezwolenia, ale siostra mu powiedział, żeby się nie martwił. Przepisy w Izraelu zezwalają budować dowolnie wielką budę dla Palestyńczyka. Bo każde stworzenie powinno mieć swój własny dom!
Częściej jednak Palestyńczyk, zamiast w budzie, leżał w cieniu. Widocznie przeszkadzało mu słońce. Choć Ehud uważał, że to raczej wrodzona melancholia.
- Co ci jest, Palestyńczyku? – pytał go, głaszcząc mu głowę, a zaraz potem sprowadzał weterynarza.
- Powinien więcej pić, zęby się nie odwodnił! – tłumaczył weterynarz i zalecał podejrzanie drogie szczepionki.
Palestyńczyk mógł więc pić tyle wody, ile tylko zapragnął. W plastikowej, żółtej miseczce. Metalowa za bardzo nagrzewała się w słońcu. Czasami, gdy było już naprawdę nie do zniesienia, brał Ehud Palestyńczyka do bagażnika i jechali razem nad morze. Palestyńczyk merdał wtedy ogonem, z nosem przyklejonym do szyby. Chyba się cieszył, że może pojeździć z Ehudem samochodem z klimatyzacją, szybko, drogami, które nie są zatłoczone.Widać Palestyńczyk też potrafił docenić komfort.
Ganiali się wtedy razem na plaży, Palestyńczyk i Pan jego, Ehud, a później szli razem na lody. Ehud kupował truskawkowe i dawał polizać Palestyńczykowi, bo w końcu chociaż to Palestyńczyk i jego pan, to jednak jak kumple to kumple. Wracali pod wieczór, Ehud śpiewał na głos ulubione kawałki, a Palestyńczyk zwodził do zachodu słońca, znowu merdając ogonem.
Na pytanie Trybunału Russela, czemu Ehud nazwał swojego psa “Palestyńczykiem”, Ehud odpowiedział, że przecież naród palestyński nie istnieje, więc nie ma kto się obrażać. A jeśli nawet, to skoro Etgar Keret mógł nazwać kota nazwiskiem Icchaka Rabinaa, to czemu on nie może nazwać psa zwykłym Palestyńczykiem?
PS Dokładne źródła ONZ tutaj (uwaga, długi PDF).
dobry tekst
chociaż Palestyńczycy to nie moja bajka – ale twierdzenie, że nie ma narodu palestyńskiego, to objaw głębokiego zafiksowania Barbura. Czyżby temat się znalazł z czytania Kereta ?
Żeby Barbura. Toż to sam Dr. Gingrich, Ladies & Gentlemen Next POTUS, takie rzeczy opowiada:
http://www.guardian.co.uk/world/2011/dec/10/palestinians-invented-people-newt-gingrich
Ach, OK, było w linku.
Nie, temat od czytania lewicy, a Keret był ponad rok temu i wydał mi się świetny.
hehehe w temacie http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,11016688,Szef_Foxconn_przeprasza_za_nazwanie_swoich_pracownikow.html
@vHF
Czytając doniesienia z amerykańskiej kampanii wyborczej, stwierdzam – tam to są dopiero pojeby.
Ach, urzeka mnie podziw Eli Barbura dla profesora historii Newta Gingricha, który wie, co mówi. Lol.
Ach, patrząc na prawywybory partii Republikanskiej, zwłaszcza na dobór kandydatów, mówię sobie: o żesz, kurwa! Jak nie kompletna kretynka, to rasista, albo półdebil-redneck z Południa. Mieszkać tam, w tym pasie biblijnym, czy w innym interiorze, to jak mieszkać, ja wiem, na portalu Igora Janke, tylko że pacjenci są uzbrojeni w strzelby.
Heh, ja zostawię to tutaj w kontekście Republikanów i Izraela:
http://walt.foreignpolicy.com/posts/2012/01/20/the_israel_lobbys_role_in_american_politics
http://walt.foreignpolicy.com/posts/2011/11/01/romney_flunks_foreign_policy_again
http://www.foreignpolicy.com/articles/2011/06/20/is_israel_really_americas_ally
http://www.foreignpolicy.com/articles/2011/04/25/whiff_of_desperation?page=full
Czytać całość! Naprawdę warto.
Ty się śmiej, a ja znalazłem kapitalny 2-3 letni fellowship w Knoxville, Tennessee, i w bieżącym ochłodzonym klimacie się nawet zastanawiam.
To jest wlasnie minus tej notki: przypomniales mi o istnieniu Barbura. Bozia mi swiadkiem, przez ponad rok juz nawet nie pamietalem ze istnieje, a tu znowu…
sie nie zastanawiaj!
z tennessee to tylko rzut beretem…no moze dwa rzuty…do pa czy nyc (:
major zagladam regularnie nie mysl ze odpuscilem …no way…
Czy dobrze rozumiem, że Barbur oczekuje wskrzeszenia kalifatu?
Kto wie, moze po trzech latach w Knoxville napiszesz fajna ksiazke. Tam gdzie Krakow nie dal rady…
@vHF ale,ale czy Koszulę to nie jest symbol wieśniactwa coś jak Pierdziszewo czy Wąchock. Czyli masz szansę zostać amerykańskim ziutkiem z pierdziszewa. Ja to bym taniej szansy nie zmarnował
Do postu na górze ebana autokorekta na androidzie oczywiscie chodzilo. Mi o Knoxville a nie o koszulę
Wzruszyłem się jak stary siennik tym Waszym zainteresowaniem. Felołship jest jak ta lala, więc jeśli się do czasu nic innego nie pokaże, to czeba będzie zaaplikować — pewnie i tak nie dadzą, jak cała reszta tego tałatajstwa, i zwolnią mnie z dylematu.
Bardziej za to w temacie: właśnie wróciłem z kina, gdzie byłem na “The Girl with the Dragon Tattoo”. Nie pytajcie dlaczego. Był plan iść do kina, to poszedłem, i Wam też mówię: idźcie, gnoje! Nawet nie wiem gdzie zacząć. “Thor” to przy tym betka. Omal się nie zadusiłem własnym snobizmem. A jak moja rekomendacja nie wystarcza, to przypominam, że kwiat polskiej blogosfery, na czele z samą Johanną Haase, polecał książkę (film może też?), a entuzjastyczna recenzja, którą już kiedyś linkowałem, jest tutaj.
Rozumiem, ze mowisz o amerykanskiej wersji z 2011? Szwedzka wersja z 2009 byla tylko umiarkowanie zabawna. Amerykanskiej natomiast troche sie boje.
Szwedzka była takim badziewiem jakie tylko Szwedzi potrafią nakręcić. Katorga.
Mialem na mysli zabawne w sensie zanujace, of kors.
(Katorga katorgą – kwestia perspektywy. Sprobuj wytrzymac 5 minut tego: http://video.google.com/videoplay?docid=323909610753051544 )
Wersja ewidentnie amerykańska, z Bondem.
przepraszam, że kompletnie z czapy i może to już gdzieś było, ale o matko. to się da oglądać na pętle i zawsze jest tak samo zabawne: http://www.youtube.com/watch?v=2WoEde8IGYw
a w temacie, znawca historyk zapewne wie, że deklaracja Belfoura była w ocenie wszystkich łącznie ostatecznie z samym Belfourem megawtopą i gdyby się dało z niej jakoś sensownie wykręcić, pewnie Anglicy by to zrobili, ale ostatecznie, głównie ze względu na holocaust się nie dało. a dokładając do tego całkiem sprawną koncepcję, że jidish jest językiem łużyckim, mamy w tej chwili w Azji mniejszej takiego ni psa ni wydrę, całkowicie przypadkowo osadzonego tam gdzie nie powinien. jeśli już tak sobie historycznie dywagujemy.
zmieniając temat na #a_co_u_naszych_pupili – zastanawiam się kiedy następi u Orlińskiego volta z “pracownicy umysłowi za ochroną prawnoautorską 250 lat post mortem auctoris” na modne ostatnio “precz z ACTA”
@barista
Jak na własnej dupie skutki odczuje…
Póki co wolta nastąpiła w kierunku “ACTA bez konsultacji”, to straszne, a reszta jak zwykle. Mam lewicowe serduszko, ale jednocześnie jestem tak strasznym fatalistą, że bez korporacji Beethoven nic by przecież dziś nie stworzył, więc chciałbym się jak najwięcej nachapać, a reszta linuksiarzy niech spierdala. Coś w ten deseń, zawsze jest w ten deseń. Jako lewicowiec nie lubię korpo, ale świat bez korpo niemożliwy, więc więcej korpo, kurwa, bo jestem biednym posiadaczem subaru.
Przyjmujesz zaklady? Obstawiam: nie bedzie volty (w sensie istotnej zmiany stanowiska).
WO chyba od zawsze byl taki. W sensie ze jemu sie wywalo (slusznie czy nie), ze piractwo jest bezposrednio przeciwko niemu – jako drobnemu producentowi kontentu.
Tak sobie mysle, ze chcialbym zobaczyc osobe, ktora by piracila teksty Orlinskiego. Nie zebym nie wierzyl w istnienie takiego stworu, ale chcialbym zobaczyc.
No oczywiście, że nie będzie.
Ale żeby ktoś z ttdkn, ale byłaby śmieszna drama.
Moze wrzucic zawartosc wo.blox.pl na rapidshare, uprzednio gzipujac i tarujac?
@cycncynat
I dodać “cycki” w tytule, żeby poprawić ściągalność.
Dwa newsy, dwie załamki:
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/dzieciecy_smak_w_puszce_16459
http://littlegreenfootballs.com/article/39819_Oklahoma_Republican_Files_Bill_to_Ban_Food_Containing_Aborted_Fetuses
TL:DR: polska prawica kopiuje na potęgę z amerykańskiej.
Mam coś mocniejszego: :D
http://doktorno.vot.pl/content/zle-filmy-tureckie-gwiezdne-wojny-1982
W takim razie Archive.org następny do kasacji, po megaupload: :D
http://web.archive.org/web/20060814182026/http://wo.blox.pl/html
Jezujezu
Patriot-zombie-song Normalnie aż się nadaje na fajną notkę.
Faktycznie. Myślałem, że jednak dołączy :)
to jest genialne!!!! koniecznie!!! bloga i książkę, artykuły z gazety i doktorat, a potem pismo z FBI, że podjeli ściganie i żę fundują mu 3 tygodnie w san francisco na koszt sądu, żeby zeznawał ;)
Muszę żonie powiedzieć, bo jest wegetarianką. Podobno Kropla Beskidu też to robi.
Apparently, 6 Stycznia 2012 ktos zachomikowal ksiazke Orlinskiego: http://chomikuj.pl/ostaszewsky/eBook/Wojciech+Orli*c5*84ski+-+Ameryka+nie+istnieje,1306642782.pdf
w dwoch wersjach.
Jedyna rzecz, ktora mnie poraza bardziej niz swiadomosc, ze ktos chce chomikowac ksiazki Orlinskiego, to swiadomosc, ze ktos chcialby za te ksiazki placic.
Jaki doktorat? Doktoratów to byle komu nie dają ;-)
Przecież był postdokiem na politechnice w Wiedniu, czy tam Zurichu, w każdym razie gdzieś gdzie była nutella. Ergo doktorat.
A to przepraszam. Popytam, może tu jeszcze pamiętają. Nie wiem tylko czy zacząć w bibliotece czy Sozialhilfebüro.
@VHF Sozialhilfeburo – hahahhahaha
Wikipedia mówi “stypendysta wiedeńskiego Instytutu Nauk o Człowieku”, więc jednak mi się pomyliło z Tomaszem i Kunderą. nb rok temu go widzialem w Zurichu w sklepie z nutellą (wolnoclowym); troche grubasek z naszego ulubieńca;
Ludzie wszystko kupią.
Wy się kurde nic a nic nie znacie. Orliński to najbardziej konsekwentny marksista pod słońcem! Wiadomo że kapitalizm upadnie po osiągnięciu szczytu tzn. po tym jak gospodarka zostanie opanowana przez garść big evil company. Wspierając je Orliński przybliża upadek kapitalizmu. CBDU
@ cyncynat – “uprzednio gzipujac i tarujac” – nie wiem czy nie nawiązujesz do kernelowania kompila, ale lepiej gzipować po tarowaniu.
@cyncynat
Właśnie ściągnąłem! I nie mam żadnych wyrzutów sumienia z powodu piracenia.. W końcu Wojtek dwa razy mnie zbanował!
zalamujecie mnie, kwiku