Kobiety w kampanii
Fakt, że Jarosław Kaczyński wystąpił w Muzeum Powstania Warszawskiego nie jest jeszcze wcale najgorszy. Zawsze przecież mógł zejść do krypty wawelskiej, o ile, rzecz jasna, właściciel Dziwisz łaskawie by mu zezwolił. Precedens już był – poseł Bielan strzelił fotę sarkofagu i wkleił na twitterze. Z drugiej jednak strony, najlepszy kandydat Komorowski, co rusz się fotografuje, w gabinecie Marszałka Sejmu na tle Dzienników Ustaw, które krytycy literaccy i znawcy tajników wydawniczych z Psychiatryka24, biorą za zwykłe książki. Dlatego Gazeta Wyborcza, notabene, wciąż nie zdająca sobie sprawy, że jak najbardziej jest postrzegana w roli uczestnika politycznego, powinna, zamiast o pijarowskich pierdołach, zacząć pisać o sprawach ważniejszych. Przynajmniej dla jej czytelników. Na przykład o kobietach w tegorocznej kampanii. Albowiem wydaje się, że dawno nie widziałem kampanii tak męskocentrycznej i jeśli, jak chce Maciej Nowak, polskie kino jest fiutem robione, to czymże robiona jest prezydencka kampania?
Monika Olejnik powinna kręcić papiloty, a Anita Werner jest luksusową dziennikarką – napisał esteta Kłopotowski. Ta sam Werner pyta Kluzik-Rostowską kto został z dziećmi podczas kampanii, a niejaki Poncyliusz mówi, że Marta Kaczyńska ma co robić w domu, bo ma dwójkę dzieci. No w mordę – myślę sobie – to co Ty tu jeszcze robisz, właśnie przed programem podali, że sam masz czwórkę, a żona przyznaje w wywiadach, że do domu wracasz po nocach. W dodatku, na kilkunastu kandydatów, ani jednej nie ma kobiety, nie wiadomo czy jakakolwiek była w ogóle brana pod uwagę, nawet w SLD. No chyba że Wojtek Jaruzelski też jest kobietą, bo, zdaje się, że dla SLD Wojtek jest wszystkim. Pawlak Waldemar, z kolei, znajduje czas, by opisać jak mu się używało iPADa, ale już nie chce odpowiedzieć: czy popiera parytety płci. Zaś wspomniana Kluzik-Rostowska nie jest traktowana, jako ktoś samodzielny, kto ma coś do powiedzenia, ale jako rodzaj proszku do prania, środku zmiękczającego wizerunek Jarosława. Kto wie, może w następnej kampanii będzie przystawiała Jarka do cyca, o ile , oczywiście, Marek Jurek nie pobiegnie ze skarga o szarganie świętej Madonny.
Zresztą okazuje się, że w cywilizowanej Anglii też ponoć nie lepiej i na uboczu boju kandydatów, toczył się ponoć bój ich żon, które, choć wykształcone, potraktowano jako wieszaki na torebki albo nosicielki brzydkich paluchów. Tymczasem, gdy jakaś pani łaskawie zostanie dopuszczona do gry politycznej, to, ani w Polsce, ani gdzie indziej, nie toczy się debata, jak jej mąż będzie się prezentował jako pierwszy dam Rzeczpospolitej. I jedyne, co mnie cieszy to fakt, że tak, jak Cameron musiał polubić pedałów, żeby wygrać, a Kaczyński polubić Ruskich, tak może z czasem uda się, choćby na pokaz, polubić w polityce kobiety.
PS Na stronie popieramparytety.pl opublikowano mój króciutki tekścik
O kurde umarłem:) z wrażenia.
“No chyba że Wojtek Jaruzelski też jest kobietą, bo, zdaje się, że dla SLD Wojtek jest wszystkim. ”
Genialne znaczy się:)
Pan Kłopotowski był łaskaw nazwać Anitę Werner luksusową dziennikarką. Twoja freudowska pomyłka doskonale świadczy o tym, co autor miał na myśli.
BTW świetny tekst. Czy mogę przytoczyć fragmenty na PopieramParytety.pl?
Nie przesadzajmy z ta genialnością, he, he.
Właśnie zmieniałem, jak mi pisałaś komentarz. Ale dokładnie o to mu chodziło. Tekst oczywiście możesz przytoczyć i to nie tylko fragment;)
Szkoda, że kobiet w polityce jest mało, ale parytety to jest po prostu kretyństwo. Nic w tym demokratycznego ani też uczciwego. To jest po prostu nieuzasadniony przywilej. Zresztą nie prowadziłby wcale do polepszenia kobiecej roli w polityce.
na szczęście 5% próg wyborczy i wymóg 100000 podpisów jest demokratyczny i uczciwy, tak jak demokratyczny i uczciwy jest parytet głosowania w Radzie UE.
Właśnie tak, Majorze. Dziwnym trafem dla niektórych demokracja kończy się tam, gdzie zaczyna się równouprawnienie kobiet.
Tu, to chyba Twój najlepszy tekst.
a linkowany jeszcze lepszy. Zawiść zżera.
Majorze, w SLD alternatywną kandydatką była, o ile sobie przypominam, Jolanta Szymanek-Deresz
Niedawno w Babilonie na TVN24 Katarzyna Piekarska powiedziała, że SLD zrobił badania poparcia społecznego dla Jerzego Szmajdzińskiego i Jolanty Szymanek-Deresz. Miało okazać się, że płeć potencjalnej kandydatki na stanowisko prezydenta jest dla wyborców przeszkodą. Dlatego wystawiono mężczyznę.
Z tego co wiem to nawet kobiety nie popierają kobiet w wyborach, wolą głosować na facetów Albo ktoś sie nadaje albo nie i płec nic tu nie ma do rzeczy
Majorze chętnie usłuszałbym Twoja opinię, jako prawnika, o kandydatkach na Rzecznika/Rzeczniczkę Praw Obywatelskich bo pean PiSu wydaje mi się niepoważny
5% i ilość podpisów jak najbardziej są.
Parytety dla kobiety to po prostu zwykły przywilej, a nie równouprawnienie. Jeśli nie nadają i nie potrafią przebić, to są po prostu ofermowate kobiety w naszej polityce. Niestety równouprawnienie, nie oznacza większych praw, a równe.
Tak to niestety jest, logika nie poddaje się ideologicznym dyrdymałom. Równe prawa znaczą równe prawa, a nie przywileje dla kobiet.
Majorze, zajrzyj do mnie, znęcam się nad jednym tekstem z “Krytyki politycznej”:)
pzdr
@sielakos:
“”"
Parytety dla kobiety to po prostu zwykły przywilej, a nie równouprawnienie. Jeśli nie nadają i nie potrafią przebić, to są po prostu ofermowate kobiety w naszej polityce. Niestety równouprawnienie, nie oznacza większych praw, a równe.
“”"
Jak czytam o merytokracji w polityce w kraju Leppera, Lyzwy, Putry, Gosiewskiego, Gorskiego (od Chrystusa krola PLu) & Bergerowej to pukam sie po prostu w czolo.
Po prostu posrod innych kandydatow o mniejszym potencjale intelektualnym i ogolnej ofermowatosci Gorski blyszczal jak glowica nuklearna po wybuchu. No zadnego lizania worow, noszenia teczuszek i klepania po pleckach w polityce nie ma, bo to jest taki prosty maratonski wyscig, zlicza sie zapewne piersza setke na mecie w wyscigu tych swietlanych osobowosci i ci zostaja poslami.
Serio?
@mtwapa:
Ke?
W tej kampanii jedynie kobiety wydają się mieć jaja.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7872365,Senyszyn__Kaczynskiemu_teraz_przypisuje_sie_wszelkie.html
Nawet sztukmistrz z Lublina nie odważył się czegoś takiego napisać.
@sielakos
elementarne Watsonie:
uzywasz rozumowania typu: skoro synowie profesorow uniwersytetu/lekarzy/prawnikow/etc. dziedzicza posady profesorow uniwersyteckich/szefow kancelarii prawniczych/szefow klinik to oznacza tylko i wylacznie iz synowie wyprodukowani w inny sposob nie sa dosc dobrzy aby zostac w/w tuzami.
Podobnie skoro kobiety nie zajmuja stanowisk zdominowanych przez facetow to jest to wylacznie wynikiem dupowatosci tych ostatnich. I chocby poslami zostawali meskie buce najpodlejszego gatunku (patrz Gorski) to sluszne to jest i sprawiedliwe bo skoro wygrali w tej rywalizacji to z jest to sluszne i sprawiedliwe (patrz punkt 1).
Po cholere nam jakies tam regulacje wyrownujace pole gry?
Nic takiego (tzn regulacji prawnych owo pole wyrownujacych) w polityce przeciez nie ma i byc nie moze, nieprawdaz? W cywilizowanym kraju mozesz przeciez sfinansowac swoja kampanie wyborcza bez pytan o zrodla, bez ograniczen ile mozesz dostac od indywidualnych osobnikow etc. To wszystko nie jest ani nie powinno byc regulowane bo system wyborczy zostal nam objawiony przez Zeusa i tego sie trzymamy.
Nijakich wyjatkow nigdzie nie ma, a jak sa (patrz np Mniejszosc Niemiecka) to owe wyjatki sa rownie zarliwie kontestowane jak ewentualne parytety plci.
Tak jest Watsonie, jedynym celem systemu wyborczego jest nadanie bucom typu Gorskiego przydomka “posel”. Nawet jesli na 1 160 036 oddanych glosow dostana
ich 3 070, bo tacy sa cholernie przebojowi:
http://www.gazetapodatnika.pl/artykuly/wyniki_wyborow_2007_poslowie_4-a_5295.htm
Bez ja? Ja naprawdę czasami nie wiem, którędy podażają gusta moich czytelników.
To mówisz, że w sytuacji, gdy każda z 20 partii zdobędzie 4% głosów, to demokratyczne i uczciwe będzie, jak partie, które zdobyły pozostałe 20% poparcia otrzymają 100% miejsc w sejmie.
Z tym przywilejem, to jak z tymi murzynami w USA. Pokończyli, nie wiedzieć czemu, te uniwerki, ale biali członkowie zarządów, nie chcieli ich nominowac do awansów, pewnie daltego, że te murzyny ofermowate były i nie rozumiały, że niestety logika nie poddaje się ideologicznym dyrdymałom.
Parytety dla kobiety to po prostu zwykły przywilej, a nie równouprawnienie. Jeśli nie nadają i nie potrafią przebić, to są po prostu ofermowate kobiety w naszej polityce. Niestety równouprawnienie, nie oznacza większych praw, a równe.
Zajrzałem, ale nie wiem kiedy zdąże odpisać:)
Jako prawnik niestety nie wiem, jaką wiedzę, ma Pani Romaszewska, ale zdaje się, że skoro nie jest prawnikiem, to może nie spełniać ustawowych przesłanek posiadania owej “wiedzy”.
Polecam też porównanie publikacji Lipowicz (na Merlinie) i Sadurskiego (na Amazonie). Mówi wiele o kompetencjach i osiągnięciach kandydatki. Jestem zawiedziony i podkurwiony.
@mtwapa:
Nie. Twoja wróżka Cię zawiodła. Niestety masz błędne informacje.
Jestem za tym, żeby kobiet było więcej w polityce, ale nie kosztem równouprawnienia, bo to jest tak propozycja. Kobiety chciałyby zjeść ciastko i mieć ciastko. Niestety skoro chcą być traktowane równo, to będą, a nie cackać się w pierdoły typu parytety.
@galopujący major:
Nie sprowadzaj sprawy do absurdu, ale tak jest to demokratyczne i uczciwe, bo każda partia miała dokładnie te same szanse. Ogólnie jestem zwolennikiem tego, żeby tylko dwie partie mogły zasiadać w sejmie i senacie, a wybory odbywały się w dwóch turach. 1. wyłonienie tych dwóch partii. 2. podział miejsc.
Zresztą parytety forsują tylko nijakość i miernotę. Nie tędy droga!
Sielakos- próbujemy Ci wytłumaczyć, że po pierwsze, jak Jaś z Małgosią napiszą w ustawie, że wszyscy mają równe prawa, to nie znaczy, że świat się zmieni i wszyscy do razu będą tak samo traktowani, albowiem to, czy kobieta wygra wyborczy wyścig z mężczyzną, zleży od woli innego mężczyzny, który obsadza listę wyborczą. Po drugie, nie rozróżniasz równości formalnej (każdy traktowany, tak samo, bez względu na różniące cechy- czyli np. człowiek od urodzenia do śmierci, czego, w kontekście prawa wyborczego, nie ma nigdzie na świecie – patrz cenzus wieku) od równości materialnej (każdego równo ze względu na posiadanie pewnej cechy- co jest światowym standardem). Do tego proponuję doczytać coś o równości faktycznej i postulowanej i zostawić pomysły na prawo wyborcze, ewidentnie to nie Twój konik.
Oznacza to, że trzeba dać kobietą niczym nie uzasadnione przywileje, ponieważ ten facet nie chce ich wybrać. Jaj jakie to głupie.
ewidentnie głupoty gadacie.
Jeśli ludzie próbujący przeforsować te całe parytety są tak ofermowaci w agrumentacji jak ty, to nie dziwie się, że im się w polityce nie powodzi.
Tiaa a Żydzi przed wojną mieli równe prawa, bo nie było w Polsce ustaw norymberskich. Idź i zrób jeszcze 3 wybory w sprawie tego gdzie ma siedzieć premier.